Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podsumowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podsumowanie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 lutego 2018

PODSUMOWANIE STYCZNIA/2018

  Hej, hej, witam Was w pierwszym podsumowaniu miesiąca w 2018 roku! Powiem Wam, że szybko zleciał ten pierwszy miesiąc i jeśli tak dalej pójdzie to zanim się obejrzymy będzie 2019.
Liczba przeczytanych stron: 2383
Przeczytane książki: 5
Seria "Wybrani" C.J. Daugherty:
1. "Dziedzictwo"
2. "Zagrożeni"
3. "Zbuntowani"
4. "Niezłomni"
5. "Diabolika"
  Jak sami widzicie styczeń zdominowała seria "Wybrani". Przyznaję, że nie cała, bo pierwszy tom przeczytałam jeszcze w grudniu. Ten cykl nie podbił zbyt mojego serca i myślałam, że w ogólnym rozrachunku wypowiem się o nim bardziej pozytywnie niż ostatecznie oceniłam. Na szczęście pod koniec miesiąca na ratunek przybyła mi "Diabolika". Mój stronnicowy wynik, że tak to nazwę jest z kolei lepszy niż się spodziewałam. Myślałam, że tego progu 2000 stron nie przebiję.
Najlepsza książka miesiąca:
"Diabolika"- S.J. Kincaid
  Pewnie po tym moim wstępie spodziewaliście się, kto będzie zwycięzcą w tej kategorii. "Diabolika" jest po prostu kilka poziomów wyżej od innych powieści, które przeczytałam w tym miesiącu. Zainteresowały mnie wydarzenia, które miały w niej miejsce, bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani i ogólnie dość mocno poruszyła i zszokowała mnie ta pozycja, bo świat w niej przedstawiony jest taki naprawdę krwiożerczy.
Najgorsza książka miesiąca:
"Dziedzictwo"- C.J. Daugherty
  Moim zdaniem, ze wszystkich tomów sagi "Wybrani" to właśnie ten jest najgorszy. Akcji tu nie ma praktycznie żadnej, a wszystko się skupia wokół rozterek miłosnych Allie, które niesamowicie mnie irytowały. Także dostaniecie tu jedynie nudę i denerwującą główną bohaterkę.
Najlepsza postać miesiąca:
Nemezis z "Diaboliki" S.J. Kincaid
  Nie mogę powiedzieć o Nemezis, że darzę ją sympatią, bo to jednak chyba nie jest postać, którą da się darzyć jakimś pozytywnym uczuciem ze względu na to, że ona dość sporo zabija. Doceniam jednak to, że jest świetnie wykreowana i autorka nie próbuje nas przekonywać, że ona ma jakieś szlachetne pobudki do tego, żeby być złą, co zazwyczaj w przypadku tego typu bohaterek bardzo rzadko ma miejsce.
Najgorsza postać miesiąca:
Allie z serii "Wybrani" C.J. Daugherty
  Dla mnie ta dziewczyna to jest taka ostatnia pierdoła. Ona sobie nie radzi dosłownie ze wszystkim. Do tego wszystkiego jej problemy miłosne, od których pod koniec tego cyklu już mi się po prostu chciało wymiotować. Tak wielkiego niezdecydowania w sprawie, którego chłopaka wybrać to ja jeszcze nie widziałam.
Najładniejsza okładka miesiąca:
  To jest taka bardzo minimalistyczna okładka, ale dla mnie ona perfekcyjnie oddaje właśnie postać tytułowej diaboliki. Do tego ja bardzo lubię takie połączenia w stylu, że cały obrazek jest w jakichś różnych odcieniach jednego koloru, a jeden element ma kompletnie inną barwę.
Najbrzydsza okładka miesiąca:
  Znacie te okładki takich tanich romansów i to tanich w sensie dosłownym i przenośnym? Mi to wydanie kojarzy się właśnie z czymś takim. Jeszcze nie rozumiem, o co chodzi, że ci wszyscy ludzie są jakby ubrudzeni ziemią. Nie ogarniam tego, a poza tym, miny tej całej trójki wyglądają dla mnie niesamowicie śmiesznie, a chyba nie taki był cel.
  Przepraszam, że w dzisiejszym podsumowaniu byłam taka monotematyczna, ale nie czułabym się dobrze ze sobą gdybym dała inne odpowiedzi. Mimo wszystko zapraszam do czytania kolejnych postów :*

poniedziałek, 1 stycznia 2018

PODSUMOWANIE 2017 ROKU-NAJLEPSZE I NAJGORSZE KSIĄŻKI

  Hej, hej, słuchajcie niesamowicie szybko minął ten rok, niepostrzeżenie się prześlizgnął między palcami. Uważam go zdecydowanie za udany, poznałam świetnych ludzi, też generalnie bardziej pozytywnie patrzę na siebie i na cały świat przez ten rok, więc jest wręcz wspaniale. Okryłam cudowny serial, jakim jest "Sherlock", a wraz z nim Benedicta Cumberbatcha, który dodaje mojemu życiu mnóstwo radości. Oczywiście nie możemy zapomnieć o książkach. Przeczytałam naprawdę wiele świetnych powieści i ciężko mi było się zdecydować na tylko kilka z nich, które dodam do tej honorowej listy "Najlepszych książek 2017 roku". Spełniłam większość takich moich okołoksiązkowych postanowień, więc jestem z siebie zadowolona. Kupiłam sobie nowy regał, którego już rozpaczliwie potrzebowałam, zaczęłam zbierać figurki FUNKO POP i mam ich już dziewięć. Jedynym postanowieniem, które spełniłam tak jakby tylko po części jest to, że miałam uzupełnić moją zakładkową kolekcję i w pewien sposób to zrobiłam. Nie kupowałam ich co prawda, ale dostawałam w gratisie razem z zamawianymi powieściami, ale nie wiem, czy to się liczy. Dobra, bez dłuższych wstępów przejdźmy do tych najlepszych historii. Podzieliłam je na takie jakby kategorie, żeby miało to wszystko jakieś ręce i nogi.
NAJLEPSZY KLASYK 2017 ROKU
"DUMA I UPRZEDZENIE"- JANE AUSTEN
  Zacznę od tej historii, która liczy sobie najwięcej lat w porównaniu z innymi, które tutaj wymienię. "Duma i uprzedzenie" całkowicie rozwaliła system i znalazła miejsce na mojej liście ogólnie ulubionych pozycji. Myślę, że ten, kto widział moją recenzję dodaną w marcu to się domyślał, że na pewno znajdzie się ona w tym zestawieniu. Ten tytuł zachwycił mnie swoją wyjątkowością, swego rodzaju teatralnością ze względu na tych bardzo przerysowanych, kreślonych grubą krechą bohaterów, którzy zarazem są bardzo wyraziści. Przede wszystkim jest to jednak przepiękna historia o miłości i oczywiście, nie mogę tu zapomnieć o panu Darcy, który w olbrzymim stopniu wpłynął na mój tak pozytywny odbiór tej historii.
NAJLEPSZA SERIA MŁODZIEŻOWA 2017 ROKU
"DARY ANIOŁA"- CASSANDRA CLARE
  Jest to oczywiście fantastyka młodzieżowa, ale stwierdziłam, że skoro jest to ogólnie najlepsza seria tego roku to nie muszę pisać gatunku tymi wielkimi literami. W ogóle, właśnie tym cyklem rozpoczęłam 2017 rok i był to bardzo dobry start. Po prostu pokochałam te postacie, świat, dosłownie wszystko oprócz głównej bohaterki. Jest tu ogromna ilość wątków, też świetnym zabiegiem jest to, że części 1-3 dotyczą jednej wielkiej intrygi, a już te 4-6 innej chociaż wciąż trochę powiązanej z tą pierwszą. Ogólnie dla mnie to całe uniwersum jest świetnie wykreowane, bo ma naprawdę wiele elementów i to jest coś genialnego.
NAJLEPSZY ROMANS 2017 ROKU
"ZANIM SIĘ POJAWIŁEŚ"- JOJO MOYES
  Tak naprawdę powinnam tą pozycję wziąć tutaj jako część serii, ale dla mnie z tego cyklu liczy się tylko pierwszy tom, także no. Szczerze mówiąc, nie wiem, czy "Zanim się pojawiłeś" nie jest ogólnie najlepszą powieścią tego roku. Ja się absolutnie zakochałam w tej historii, bohaterowie znaleźli stałe miejsce w moim sercu, a zwłaszcza główna bohaterka chociaż Will też. Podczas czytania śmiałam się do rozpuku, płakałam i wkurzałam się na niektóre sytuacje tak, że musiałam wrzeszczeć w poduszkę. To jest jedna wielka bomba emocji i huśtawka nastrojów. Ja w książkach właśnie najbardziej sobie cenię te silne odczucia, które mamy podczas czytania, a ten tytuł zdecydowanie ich dostarcza. Nie jest to banalna, sztampowa historia, a wiemy, że z romansami często tak bywa. To jest po prostu przepiękna, absolutnie wzruszająca opowieść o  cudownej miłości przedstawionej w niesamowicie realistyczny sposób.
NAJLEPSZA KSIĄŻKA FANTASTYCZNA 2017 ROKU
"OSTRZE ZDRAJCY"- SEBASTIEN DE CASTELL
  Ogólnie to jest to pierwszy tom cyklu "Wielkie Płaszcze", ale jeszcze pozostałe części nie wyszły także wiecie. Nie czytałam jakoś dużo fantastyki w tym roku, a zwłaszcza takiej dla dorosłych, ale myślę, że nawet gdybym przeczytała trochę więcej pozycji z tego gatunku w 2017 to i tak bym wybrała "Ostrze zdrajcy". Mamy tu ogromną ilość humoru, fantastycznie zbudowanych bohaterów i przygód, co nie miara, a to jest to, co tygrysy lubią najbardziej. Ja w sumie umieszczam tą historię w tym zestawieniu głównie ze względu na jej potencjał, bo póki co nie jest to jakaś najwybitniejsza pozycja, ale ja widzę tu pomysł, ja widzę w tym, jak autor napisał tą książkę, że on to robi z pasją i na pewno nie stworzy później byle czego.
  Słuchajcie było wszystko super, fajnie i przyjemnie, ale muszę niestety w ramach przestrogi powiedzieć Wam o kilku powieściach, które były po prostu fatalne i niewarte żadnych pieniędzy. Spokojnie, później jeszcze powiem o 4 najlepszych książkach tego roku, żeby w miły sposób zakończyć ten post. O tych beznadziejnych to po prostu szkoda gadać, podlinkuję Wam recenzje to będziecie mogli moje opinie o nich przeczytać.
NAJGORSZE KSIĄŻKI 2017 ROKU
 
 
 
 

 
  Dobra, mamy to już za sobą. Jeszcze za nim wrócimy do dobrych powieści zaprezentuje Wam moje książkowe wyniki tego roku i podam linki do recenzji tych najgorszych książek.
Seria "Szklany Tron"- Sarah J. Mass":
Seria "Misja 100"- Kass Morgan":
Seria "Piąta fala"- Rick Yancey:

2017 ROK W LICZBACH
PRZECZYTANE KSIĄŻKI: 69
LICZBA PRZECZYTANYCH STRON: 29698
  No cóż, nie udało mi się dobić do 30 tysięcy stron, ale niewiele brakowało, więc jestem usatysfakcjonowana. Dobra, wracamy do tych najlepszych książek.
NAJLEPSZA POWIEŚĆ MŁODZIEŻOWA 2017 ROKU
"PONAD WSZYSTKO"- NICOLA YOON
  To nie jest absolutnie nic ambitnego, coś, co odkrywa jakieś nowe oblicze literatury. Dałam tu "Ponad wszystko", ponieważ jest to książka niezwykle ciepła, taka na luzie, jednocześnie bardzo wciągająca. Dla mnie to jest niesamowicie urocza opowieść o miłości dwojga młodych ludzi, którzy są w stanie podjąć dla niej każde ryzyko. Jest to świetna opcja na książkowego kaca(możliwe, że dzisiaj nie tylko książkowego hehe). Jeśli potrzebujecie się trochę oderwać od rzeczywistości to ta historia jest genialnym na to sposobem.
"SIMON ORAZ INNI HOMO SAPIENS"- BECKY ALBERTALLI
  O ile w "Ponad wszystko" nie było jakiejś wielkiej wartości edukacyjnej to w "Simon oraz inni homo sapiens" zdecydowanie ona jest. Myślę, że ona może bardzo dobrze uświadamiać młodzież właśnie w sprawie homoseksualistów. Nawet ja, która dość mocno siedzę w temacie gejów dowiedziałam się czegoś z tej książki. Pokazuje ona, że homoseksualiści to też ludzie. Wow, zaskoczenie, co nie? Poza tym, sam Simon jest absolutnie cudownym, uroczym chłopakiem, który całkowicie podbił moje serce.
NAJLEPSZA POWIEŚĆ HISTORYCZNA 2017 ROKU
"OBCA"- DIANA GABALDON
  Myślę, że nazwanie tej pozycji powieścią historyczną było dość sporym niedopowiedzeniem, ale musiałam jej nadać jakąś kategorię. Musicie wiedzieć, że "Obca" jest wszystkim. Romansem, powieścią historyczną, przygodówką, nawet ma w sobie trochę fantastyki. Pokochałam ją za tą wszechstronność, porywającą akcję i ogromną ilość wątków, która sprawia, że jesteśmy zainteresowani tą historią przez całe 700 stron. Polubiłam bohaterów, nawet główną bohaterkę, co się bardzo rzadko zdarza. Słuchajcie, polecam ten tytuł Wam wszystkim, bo jestem przekonana, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie.
NAJLEPSZA  KSIĄŻKA OBYCZAJOWA 2017 ROKU
"MAŁE ŻYCIE"- HANYA YANAGIHARA
  O, to jest książka, która mnie po prostu całkowicie rozwaliła i złamała serce. Porusza ogromną ilość trudnych tematów i to takich naprawdę ciężkich, jak pedofilia, gwałt, toksyczne związki, cięcie się, samobójstwo, choroba. Wymieniłam tu większość z nich, bo osobiście nie polecam tej pozycji osobom, które miały tego typu przeżycia, bo może to spowodować nawrót traumatycznych wspomnień. "Małe życie" niesamowicie porusza i to jest coś, o czym jeszcze długo po przeczytaniu nie zapomnicie. Po prostu brakuję mi słów, bo czytałam tą książkę już parę miesięcy temu i teraz przypominam sobie to wszystko i odbiera mi mowę. Myślę, że powiem tylko, że myślę, że można nadać tej książce też tytuł najbardziej smutnej powieści 2017 roku.
  Słuchajcie, to koniec tego zestawienia, robiłam coś takiego pierwszy raz, mam nadzieję, że Wam się podobało. W 2018 roku życzę Wam mnóstwo radości, żebyście na swojej drodze spotykali jak najwięcej cudownych, dobrych ludzi, żeby wszystkie sprawy układały się po Waszej myśli no i oczywiście, masy genialnych powieści. Jeszcze powiem, że jakbyście chcieli przeczytać dłuższą wypowiedź o każdej z tych książek to tam, gdzie macie w tekście tytuły to tam są linki do recenzji :)


sobota, 30 grudnia 2017

PODSUMOWANIE GRUDNIA/2017

  Hej, hej, dziś podsumowanie będzie trochę wcześniej niż powinno być, ponieważ chcę już zaliczyć grudzień do podsumowania roku, które będzie 1 stycznia. Ogólnie, w tym miesiącu miałam za zadanie przeczytać określoną liczbę stron, ponieważ chcę mieć ładną okrągłą ich ilość w całym roku. Bez dłuższych wstępów zobaczmy, czy mi się to udało.
Liczba przeczytanych stron: 2306
Przeczytane książki: 5
1. "Ponad wszystko"- Nicola Yoon
2. "Hate list. Nienawiść."- Jennifer Brown
3. "Księga Luster"- Adam Faber
4. "Obca"- Diana Gabaldon
5. "Wybrani"- C.J. Daughtery
Recenzji jeszcze nie ma, ale będzie ;)
  Ten ostatni miesiąc 2017 roku pod względem książkowym był wręcz fantastyczny. Wszystkie powieści były co najmniej dobre. Trafiły się też dwie perełki, które nawet będą w zestawieniu najlepszych książek, więc jest naprawdę świetnie. Szczerze mówiąc, będę musiała jeszcze policzyć, czy udało mi się dobić do tej okrągłej liczby stron, na której mi zależało, ale coś mi mówi, że chyba nie.
Najlepsza książka miesiąca:
"Obca"- Diana Gabaldon
  Powiem Wam, że zachwyciłam się tą pozycją już od pierwszych rozdziałów. Jest absolutnie cudowna, ma w swojej treści taką różnorodność, jaką ja bardzo lubię. Jest tu romans, przygoda, historia i nawet odrobinka fantastyki. Występuje tu ogromna ilość wątków, co też niezwykle doceniam, każdy bohater jest w jakimś stopniu rozwinięty, a też w "Obcej" różnych charakterów jest mnóstwo. Główna bohaterka zdobyła moją sympatię, co też się rzadko zdarza. Wydaje mi się, że każdy może znaleźć w tej historii coś dla siebie, więc wstańcie teraz od komputera, telefonu, czy na czym czytacie ten post i pędźcie do księgarni.
Najgorsza książka miesiąca:
  Od razu mówię: Ta pozycja nie jest zła, jest po prostu najmniej dobra ze wszystkich. Generalnie, historia mi się bardzo podobała, ale jednak nie czułam się jakoś bardzo zaangażowana. Myślę, że wynika to z tego, że jest to pierwszy tom serii i autor dopiero musi się rozruszać, a poza tym w kolejnych tomach będzie miał czas na budowanie więzi czytelnika z bohaterami. Ja drugą część kupię na pewno, żeby zobaczyć, czy ta opowieść się zaczyna bardziej rozwijać.
Najlepsza postać miesiąca:
Jenny z "Obcej" Diany Gabaldon
  Nie jest to główna bohaterka, ani też jedna z jakiś bardzo znaczących. Jest to siostra Jamiego, czyli partnera Claire. Dla mnie postac Jenny genialnie pokazuje, że można być silną, wojowniczą babką jednocześnie pozostając pełną wdzięku i kobiecą. Uważam też, że jest niesamowicie odważna i taka potrafiąca zachować zimną krew.
Najgorsza postać miesiąca:
Valerie z "Hate list. Nienawiść" Jennifer Brown
  Valerie jest po prostu zbuntowaną nastolatką, która zrobi wszystko, żeby tylko było na przekór zasadą i rodzicom. To prawda, że na przestrzeni książki trochę się zmienia, ale i tak działa mi nerwy.
Najładniejsza okładka miesiąca:
  Ta okładka to po prostu cudeńko. Dla mnie to jest dzieło sztuki. Ten tytuł tak ślicznie lśni w słońcu i ogólnie to jest coś wspaniałego.
Najbrzydsza okładka miesiąca:
  Nienawidzę zdjęć ludzi na okładkach i jeszcze to, że ta dziewczyna ma tak, że połowę twarzy ma zrobioną w inny sposób niż drugą...Dramat. Kto to robił?
  Na koniec mam dla Was taki bonus. W poście, w którym mówiłam o tym, co dostałam pod choinkę wspomniałam, że dwie figurki FUNKO POP nie zdążyły do mnie przybyć, ale właśnie dosłownie wczoraj przyjechały i są po prostu cudowne.
  Pierwsza to Harry Potter w wersji z Hedwigą i to w ogóle jest chyba jakaś ekskluzywna figurka, czy coś. Dla mnie z tych wszystkich wersji, w których występuje ta postać ta jest absolutnie najlepsza. Jest tu szalik Gryffindoru i ta taka zimowa szata, ale przede wszystkim sowa. Ona jest tak ultra urocza i też dobrze, że zrobili ją tak, żeby miała nieproporcjonalnie dużą głowę, jak wszystki te figurki.
  Druga figurka to Hermiona, ale też nie taka zwyczajna, bo jest wystylizowana tak jak na Balu Bożonarodzeniowym, więc wygląda po prostu prześlicznie. To jest chyba jedyna figurka z tych jakie mam, która ma tak samo dopracowany przód jaki i tył. Jedynym minusem to, że moim zdaniem ma troszkę za grube ręce w porównaniu do reszty ciała, ale to taki mały błąd, poza tym jest fantastycznie.

niedziela, 10 grudnia 2017

PODSUMOWANIE "KRWAWEJ JESIENI"

  Hejka, hejka, dziś przygotowałam dla Was podsumowanie, lecz nie miesiąca, ale cyklu na moim blogu. Jeśli nie wiecie, o co chodzi to wyjaśniam. "Krwawą jesień" stworzyłam po to, by zmobilizować się do przeczytania paru kryminałów, a dla mniej jesień jest idealną na to porą. Cała akcja działa się przez wrzesień, październik i listopad.
Przeczytane książki: 4
1. "Behawiorysta"- Remigiusz Mróz
2. "Dziewczyna z pociągu"- Paula Hawkins
3. "Dwanaście prac Herkulesa"- Agatha Christie
4. "Margo"- Tarryn Fisher
  Myślę, że przeczytanie 4 kryminałów w 3 miesiące jest całkiem niezłym wynikiem. Wiadomo, czytałam jeszcze innego typu powieści. Generalnie, założyłam sobie, że w każdym miesiącu muszę przeczytać co najmniej 1 thriller, kryminał, czy coś w tym stylu. Wydaje mi się, że pod względem różnorodności dobrze dobrałam pozycję, bo mamy tu i młodzieżówkę i klasyk i jedną pozycję z Polski. Jestem więc pewna, że moje odczucia do tego gatunku nie są ukształtowane przez to, że do tej serii brałam wszystkie tytuły, które były pisane na jedno kopyto. Właśnie, jak po tej podróży oceniam kryminały? Powiem Wam, że nie jestem fanką, na pewno nie są to całkowicie moje klimaty. Możliwe, że powtórzę "Krwawą jesień" w przyszłym roku by upewnić się(bądź nie)w tym przekonaniu. Nie oznacza to, że te wszystkie książki w ogóle mi się nie podobały, ale po prostu nie miały w sobie tego czegoś.
Najlepsza książka:
"Dziewczyna z pociągu"- Paula Hawkins
  Wiecie jaką śmieszną rzecz zauważyłam, gdy zastanawiałam się, którą historię tu dać? Wszystkie najgorsze książki miesiąca z jesieni były kryminałami. No cóż, musiałam wybrać zwycięzcę wśród przegranych, a jest nim "Dziewczyna z pociągu" i w tym momencie się boję, że mnie zabijecie. Umówmy się, według mnie, to też nie była dobra powieść, ale chyba jakoś najbardziej mnie zaskoczyła zakończeniem z tych wszystkich kryminałów i po prostu najbardziej mi przypasowała.
Najgorsza książka:
  Oj, czuję, że mnie zamordujecie. 'Ty ignorantko! Agatha Christie najgorsza, a ten gniot "Dziewczyna z pociągu" najlepsza? Co z tobą jest nie tak?' W pełni rozumiem Wasze oburzenie, ale postawcie się w mojej sytuacji. Wyobraźcie sobie, że ze wszystkich książek, które Wam się nie podobają musicie wybrać najgorszą i najlepszą. W "Dwunastu pracach Herkulesa" nie podobało mi się głównie to, że nie ma pokazanego procesu dedukcji w rozwiązywaniu zagadek i nie ma jakiegoś skomplikowanego wykreowania postaci.
Najlepsza okładka:
  Akurat z okładkami miałam problem na tej zasadzie, że większość naprawdę mi się podobała. Wydaje mi się jednak, że oprawa graficzna "Margo" najlepiej obrazuje treść tej powieści.
Najgorsza okładka:
  I kolejna Złota Malina wędruje do "Dwunastu prac Herkulesa".
  Jak widzicie kryminały to raczej nie jest coś dla mnie, ale chciałam trochę się zapoznać z tym jakże popularnym ostatnio gatunkiem.


sobota, 2 grudnia 2017

PODSUMOWANIE LISTOPADA/2017

  Hej, hej, słuchajcie mamy już grudzień i powiem Wam, że koniec listopada dla mnie przyszedł wyjątkowo niespodziewanie w tym roku. Po prostu któregoś dnia spojrzałam w kalendarz i pomyślałam: "O, mój Boże to już się skończył listopad?!". Z tego powodu też jedna książka, która miała się zaliczyć do cyklu "Krwawa jesień" już w nim nie będzie, bo jeszcze do mnie nie dotarła. Mówi się trudno i żyję dalej, pewnie i tak ją jakoś w grudniu jeszcze zdążę przeczytać.
Liczba przeczytanych stron: 2180
Przeczytane książki: 4
1. "To"- Stephen King
2. "Problem"- Non Pratt
3. "Margo"- Tarryn Fisher
4. "Duff. Ta brzydka i gruba"- Kody Keplinger
  W tym miesiącu prawie wszystkie powieści, które przeczytałam były młodzieżówkami...Chyba powinnam się w grudniu zabrać za coś bardziej ambitnego :) Ale nie, było naprawdę okej. Wydaje mi się, że wszystkie pozycje są mniej więcej na podobnym poziomie, dlatego ciężko mi będzie wybrać najlepszą, najgorszą itd. W ogóle w listopadzie przeczytałam najdłuższą książkę w swoim życiu i oczywiście było to "To" także uważam, że jest to dość spore osiągnięcie ;)
Najlepsza książka miesiąca:
"To"- Stephen King
  Zastanawiałam się, czy dobierając powieść do tej kategorii być obiektywna, czy subiektywna. Zdecydowałam się na to pierwsze, bo w innym przypadku dałabym tu "Duff. Ta brzydka i gruba", bo bardzo przyjemnie mi się to czytało, ale nie czułabym się wtedy dobrze sama ze sobą. Nie można odmówić "Temu", że widać tam olbrzymi kunszt Kinga i ogólnie ta pozycja jest na maksa dopracowana, autor pisał ją 5 lat. Ma wiele wątków, więc myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Ma pewne wady, które mi przeszkadzały podczas czytania, ale to bardziej wynika z mojego własnego widzimisię.
Najgorsza książka miesiąca:
"Margo"- Tarryn Fisher
  W tym wypadku z kolei pomyślałam, że będę bardziej subiektywna. Mogłabym też dać tu "Problem", ale w niego zdecydowanie bardziej się wkręciłam niż w "Margo". Dla mnie ta historia jest dość chaotyczna, postacie(oprócz głównej bohaterki) są tacy średni na jeża. Według mnie autorka nie wiedziała, jaką dokładnie powieść chce napisać, więc wrzuciła tu tak wszystkiego po trochu.
Najlepsza postać miesiąca:
Margo z "Margo"- Tarryn Fisher
  W tej bohaterce chyba najbardziej podoba mi się to, że jest ona taka niejednoznaczna i ja w sumie sama nie wiem, co mam o niej myśleć. To stanowiło dla mnie ogromny dylemat podczas czytania jednak te ciągłe rozważania na temat Margo nie były dla mnie uciążliwe, a wręcz dodawały taki akcent czegoś nieoczywistego.
Najgorsza postać miesiąca:
Hannah z "Problemu"- Non Pratt
  Ta dziewczyna nie odpowiada mi swoim sposobem bycia. Tym, że tak dużo imprezuje, że wchodzi każdemu do łóżka i ogólnie w moim odczuciu się nie szanuje. Do tego jest wielce zdziwiona, gdy dowiaduje się, że jest w ciąży jakby jednym z "efektów ubocznych", że tak to nazwę, seksu nie było dziecko.
Najładniejsza okładka miesiąca:
  Generalnie w tym miesiącu w większości natrafiłam na same porządne okładki. Pewnie o każdej się szerzej wypowiem w kolejnym poście z "Okładkove love". Ta, którą wybrałam jest filmowa, ale w tym przypadku według mnie, jest lepsza od oryginalnej. Podoba mi się, że są w niej same takie proste kolory, ale są one bardzo nasycone.
Najbrzydsza okładka miesiąca:
  Ta okładka wygląda jak oprawa głupiutkiej młodzieżówki, która w sumie jest "Duff". Ale błagam Was! Te podpisy..."Ciacho", "Sucz", "Geek i nerd"...Czemu ogłupiamy młodzież w oczach społeczeństwa? Czy ktoś mi odpowie na to pytanie?
  To już koniec tego podsumowania. Na tym blogu oficjalniej rozpoczął się grudzień. Boję się tylko, że skoro listopad minął mi tak szybko to co dopiero grudzień. Wiecie, prezenty na święta, przygotowania do Bożego Narodzenia, wystawianie ocen...Jeszcze chyba muszę się powoli szykować do podsumowania 2017 roku! Jeszcze nie wiem, jak to dokładnie zrobię, ale mam parę pomysłów, więc czekajcie cierpliwie...

niedziela, 12 listopada 2017

PODSUMOWANIE PAŹDZIERNIKA/2017

  Hej, hej, wydaje się, że jesień tak niedawno się zaczęła, a tu już mamy praktycznie połowę listopada. Nie przeczytałam w październiku jakiejś ogromnej ilości książek, a poza tym wiele dni z tego miesiąca poświęciłam na "To", które jednak zaliczę do podsumowania listopada. Dobra, zobaczmy jak tam stoi sytuacja z powieściami, które poznałam w tym miesiącu.
Liczba przeczytanych stron: 1814
Przeczytane książki: 5
1. "Jeszcze jeden oddech"- Paul Kalanithi
Recenzji nie ma i nie będzie ;)
2. "Benedict Cumberbatch. Biografia"- Justin Lewis
3. "Dziewczyna z pociągu"- Paula Hawkins
4. "Dwanaście prac Herkulesa"- Agatha Christie
5. "Słowik"- Kristin Hannah
+100 stron "Ojca Chrzestnego" i 17 stron "Dziadów"
  Jak widzicie mój wynik nie jest zbyt imponujący, ale pozycje, które przeczytałam są za to dość różnorodne. Mamy tu dwie biografie, dwa kryminały i jedną powieść historyczną. Powiem teraz o "Jeszcze jednym oddechu", bo go nie recenzowałam. Dla mnie zamysł na tą książkę był bardzo interesujący i pewnie autor musiał dużo poświęcić, żeby spisać historię swojego umierania. Mimo tego, dla mnie było tam zbyt dużo takiego "filozofowania", chociaż wiadomo, że gdy stykamy się ze śmiercią trudno nie wpaść w jakieś takie rozważania i melancholię. "Ojciec Chrzestny" mnie nudził, a "Dziady" były moją lekturą, ale miałam przeczytać tylko 2. część, a ona chyba ma 17 stron.
Najlepsza książka miesiąca:
"Słowik"- Kristin Hannah
  Ogromnym plusem dla tej książki było to, że była napisana w bardzo wciągający sposób i obfitowała w wiele fascynujących wydarzeń. Nie wywołała u mnie jakieś wielkiej ilości emocji, bo nie płakałam ani nic, a taki chyba był zamysł autorki, ale bardzo polubiłam bohaterki. Byłabym w stanie uwierzyć, że te kobiety żyły naprawdę, bo odznaczały się olbrzymią realnością.
Najgorsza książka miesiąca:
"Dwanaście prac Herkulesa"- Agatha Christie
  Tą pozycję też przeczytałam, bo była moją lekturą, a ponieważ jest to klasyka kryminału to podciągnęłam ją pod cykl "Krwawa jesień". Mi chyba po prostu nie podoba się, jeśli powieść składa się z kilku osobnych opowiadań, bo jak chciałam przeczytać "Księgę wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa" to też jakoś mi to nie szło. Wydaje mi się, że tu na niekorzyść działa też to, że tych historyjek jest aż 12 i są one bardzo, ale to bardzo krótkie, bo autorka chyba nie chciała, żeby ta cała książka była jakoś bardzo długa. Powoduje to, że nie ma pokazanego całego procesu rozwiązywania zagadki, a to strasznie mi przeszkadzało.
Najlepsza postać miesiąca:
Isabelle ze "Słowika"- Kristin Hannah
  Generalnie, dałabym tu Benedicta Cumberbatcha, ale stwierdziłam, że nie mogę określić go książkową postacią tylko dlatego, że ma swoją biografię. Ehh, życie jest ciężkie, ale bohaterka, którą tu wybrałam także jest świetna. Mówiłam już wcześniej o postaciach ze "Słowika", że są bardzo realistyczne, więc nie będę się powtarzać. Isabelle zachwyciła mnie swoją niekończenie wielką odwagą. Na początku była jednocześnie lekkomyślna, czego zwykle nie lubię, ale później to się zmienia, co przedstawia ją jako naprawdę niezwykłą kobietę.
Najgorsza postać miesiąca:
Rachel z "Dziewczyny z pociągu"- Paula Hawkins
  W tym przypadku problem jest jeden: autorka przegięła. Rachel generalnie jest alkoholiczką, ale Paula Hawkins zbyt często prezentuje nam sceny, gdy ta bohaterka jest pijana przez co postrzegamy tą osobę jako żałosną i nie kibicujemy jej.
Najładniejsza okładka miesiąca:
  Okładka "Dziewczyny z pociągu" bez obwoluty to jest po prostu złoto. Jest taka minimalistyczna i jeszcze ma taki piękny czerwony kolor. Cudo!
Najbrzydsza okładka miesiąca:
  Z ciężkim sercem muszę dać tutaj tą okładkę, ponieważ jest na niej ktoś, kogo absolutnie ubóstwiam. Narzekałam już na to wydanie w "Okładkove love", możecie sobie zajrzeć. Benedict ma tyle  lepszych zdjęć, a poza tym tu jest on tak chamsko wklejony na to tło, które widać z tyłu. W ogóle tam widać jakiś zarośnięty dom, a on jest garniturze...Kto zrobił tą okładkę, kto odpowiada za to znieważenie?

sobota, 7 października 2017

PODSUMOWANIE WRZEŚNIA/2017

  Hej, hej, mam dobrą wiadomość, już miesiąc szkoły za nami, mam nadzieję, że u Was nie było jakoś bardzo źle. Damy radę, z każdym dniem jesteśmy coraz bliżej wakacji. Wydaje mi się, że mimo tego, że mam teraz zdecydowanie mniej wolnego czasu to moja czytelnicza sytuacja nie wygląda jakoś tragicznie, jeśli chodzi o jakość i ilość.
Liczba przeczytanych stron: 2331
Przeczytane książki: 5
1. "Małe życie"- Hanya Yanagihara
2. "Behawiorysta"- Remigiusz Mróz
3. "Zemsta"- Aleksander Fredro
Recenzji nie ma i nie będzie ;)
4. "Żniwiarz: Pusta noc"- Paulina Hendel
5. "To, co zostawiła"- Ellen Marie Wiseman
  Jak na mnie to w tym miesiącu przeczytałam strasznie dużo polskich powieści. To jest naprawdę niespotykane w moim przypadku. Wiadomo, już wpadła lekturka w postaci "Zemsty". Ja nawet nie będę tego komentować...Nie lubię pozycji pisanych wierszem, bo po prostu to mnie rozśmiesza, nie wiem, czemu. Szczególnie zapamiętałam fragment tego typu:
Osoba nr 1: (Coś mówi), mocium panie!
Osoba nr 2: Tu śniadanie!
Osoba nr 1: Ach, śniadanie!
Myślałam, że się zsikam ze śmiechu jak to czytałam. Dobra, ale już nie będę się dłużej pastwić nad tym tytułem, przejdźmy do kategorii.
Najlepsza książka miesiąca:
"Małe życie"- Hanya Yanagihara
  Wybór w tej sprawie był praktycznie oczywisty, bo mimo tego, że "To, co zostawiła" też mnie poruszyło to jednak "Małe życie" zrobiło to samo, ale na zdecydowanie większą skalę. Naprawdę ta powieść jest przerażająca, porusza tak wiele problemów i ciężkich tematów, że to jest aż niesamowite. Owszem, nie czyta się tego lekko, jest to coś bardziej "ambitnego", ale wciąga i naprawdę warto, bo dotyka takich strun w czytelniku i wywołuje takie emocje, że jesteśmy wręcz zamurowani podczas czytania. Poza tym, raczej na pewno będziecie płakać, a to moim zdaniem, jest najlepsza rekomendacja jaką mogę dać.
Najgorsza książka miesiąca:
"Behawiorysta"- Remigiusz Mróz
  Przykro mi to mówić, ale tak polska książka jest najgorszą książką miesiąca, a jeszcze nasze ojczyste pozycje dostaną Złotą Malinę w jeszcze innej kategorii. Tym bardziej jest mi smutno z tego powodu, bo "Behawiorysta" otworzył mój cykl "Krwawa jesień", w ramach którego czytam w miesiącu co najmniej jeden kryminał. Nie powiem, że ta powieść jest zła, ale jest taka nijaka, rozlazła, ślamazarna. Jak kisiel(P.S.Nie lubię kiślu). Niby coś tam się dzieje, ale sposób prowadzenia narracji jest tak obdarty z emocji, że tego po prostu nie da się z przyjemnością czytać. Jakby co, "Zemsty" tu nie zaliczam, bo tak jakby lektury to jest osobna kategoria i jak "Behawiorysta" ma zero punktów to "Zemsta" ma minus 10.
Najlepsza postać miesiąca:
Jude z "Małego życia"- Hanya Yanagihara
  Ta postać jest tak dokładnie stworzona i rozpisana, że ja naprawdę jestem pełna podziwu dla autorki. Może, jeśli chodzi o charakter to Jude nie jest jakiś super, ale wykreowanie to majstersztyk. Cała jego przeszłość jest opisana, każde jego postępowanie jest czymś uzasadnione. To jest tak skomplikowany bohater, że chyba jeszcze się nie spotkałam z innym, który by miał tak perfekcyjnie skonstruowaną psychikę.
Najgorsza postać miesiąca:
Caleb z "Małego życia"- Hanya Yanagihara
Magda ze "Żniwiarza: Pustej nocy"- Paulina Hendel
  We wrześniu dam dwie najgorsze postaci. Po co się ograniczać? Zacznę od Caleba, który po prostu mnie obrzydzał. Te rzeczy, które on robił w "Małym życiu" były naprawdę wstrząsające i aż naprawdę nie wiem, jak mam Wam opisać uczucia, które odczuwałam, gdy o nich czytałam. Mogę to określić jako połączenie przerażenia, strachu i takiego zniesmaczenia(lekko mówiąc). On mnie nie fascynował jak Lord Voldemort, on mnie nie denerwował jako Holly Holbrook ze "Służących". On zwyczajnie sprawiał, że przez jakieś pół godziny po odłożeniu książki nie mogłam się pozbierać i byłam delikatnie roztrzęsiona. Przejdźmy teraz do Magdy, bo tu problem jest zupełnie innej natury. Ona jest po prostu źle napisana. Najlepsza to w ogóle są momenty, gdy ona mówi do siebie i to brzmi tak nierealistycznie...Ja bardzo często wygłaszam monologi, gdy nikogo nie ma w pobliżu i zwykle to jest coś w stylu: "A teraz wstawię rosół do mikrofali, jestem najszczęśliwszą dziewczyną na świecie, bo zaraz zjem rosół!", czyli tak jakby komentuje to, co robię, a u niej nie wiem, ale to brzmiało sztucznie. Jej charakter też jest taki średni. Nie zachwyciła mnie.
Najładniejsza okładka miesiąca:
  Bardzo prościutka, bez żadnych udziwnień, ale czasami prostota to klucz do sukcesu. Mogłabym się przyczepić, że oddanie klimatu Nowego Jorku w "Małym życiu" jest zbyt niewielkie by dawać zdjęcia tego miasta na okładkę, ale powiedzmy, że to wybaczę.
Najbrzydsza okładka miesiąca:
  Już mówiłam, lektury...Ta...






niedziela, 10 września 2017

SERIALOWE PODSUMOWANIE WAKACJI/2017

  Hej, w te wakacje na przemian czytałam książki i oglądałam seriale. Stwierdziłam, że nie będę o każdej produkcji pisać osobnego posta(no chyba, że bym czuła taką potrzebę, jak w przypadku "Riverdale"), więc pomyślałam, że zrobię podsumowanie. Będzie ono miało inną formę niż podsumowania książkowe, taką bardziej popularną, że tak to ujmę, ale zaraz i tak się przekonacie, o co mi chodzi. Wspomnę jeszcze tylko, że będę mówiła tu tylko o serialach, gdzie obejrzałam co najmniej 1 sezon, generalnie w te wakacje obejrzałam ich 7(w sensie seriali) i poukładałam je mniej więcej chronologicznie, ale tak ogólnie to oglądałam na zmianę sezony różnych produkcji.
1. Riverdale

  O tym serialu jest nawet osobny wpis, o czym już mówiłam, więc spróbuje się tu aż tak bardzo nie rozgadywać na jego temat. Opowiada on o tym, jak chłopak, który(w wersji oficjalnej) toniew rzece i jego ciało nie zostaje znalezione. Później jednak znajduje się, a nastolatek ma ranę postrzałową w głowie, a sekcja wskazuje, że umarł tydzień później od dnia, w którym rzekomo miał miejsce nieszczęśliwy wypadek. W miasteczku zaczynają się wzajemne oskarżenia, a na jaw wychodzą głęboko skrywane tajemnice. "Riverdale" jest niesamowicie wciągające, po prostu nie można się od niego oderwać. Nie przeczę, że jest to serial dla młodzieży, ale nie jest przez to jakiś głupi, a także operuje pewnymi stereotypami, ale mi to zupełnie nie przeszkadzało, a nawet słyszałam, że był to celowy zabieg. Ogromnie przywiązujemy się do postaci, a Jughead to w ogóle miłość mojego życia i chyba największy plus tej produkcji. Uwielbiam jego związek z...(dziewczyną, której imienia nie mogę zdradzić, ale z nikim innym nie nawiązuje on takiej relacji, więc jeśli obejrzycie serial to zrozumiecie, o kogo mi chodzi). Po obejrzeniu miałam strasznego kaca, nienawidzę zakończenia sezonu, ale na szczęście już w październiku wychodzi kolejny, więc mam nadzieję, że będzie jakiś wielki zwrot akcji i wszystko, co mi się nie spodobało w finale zostanie jakoś odkręcone.
2. Pretty Little Liars
  Ten tytuł został przetłumaczony na polski jako "Słodkie kłamstewka", ale ja wolę ten oryginalny, bo brzmi zdecydowanie lepiej. To jest serial, na którego oglądaniu spędziłam całe wakacje. Można powiedzieć, że cały czas oglądałam "Pretty Little Liars" z przerwami na inne produkcje. Ma on 7 sezonów, każdy po minimum 20 odcinków. Wiem, to dużo, ale udało się, wyrobiłam się w 2 miesiące. Historia zaczyna się, gdy jedna z dziewczyna z 5-osobowej paczki, Alison zostaje uznana za zaginioną. Po jej zniknięciu pozostała czwórka nastolatek oddala się od siebie. Po roku jednak zostają znalezione zwłoki należące do Alison i okazuje się, że została zamordowana. Ból po stracie z powrotem zbliża do siebie Arię, Hannę, Spencer i Emily, ale niedługo po pogrzebie koleżanki zaczynają być szantażowane przez kogoś, któ podpisuje się jako "A". Przyznaję, nie jest to zbyt ambitny serial, to jest coś takiego, co zabija czas i przy czym nie musicie myśleć. Można powiedzieć, że jak jest coś takiego, jak "Guilty read" to to jest takie Guilty watch". Wiecie, że to nie jest dobre, ale i tak Wam się podoba. Po jakimś czasie zdajecie sobie sprawę, jakie triki stosują twórcy i już potraficie przewidzieć sporo rzeczy, ale o to i tak dostarcza. Mam swoją ulubioną parę, w ogóle ta produkcja przełamała mojego serialowego kaca, bo tak to nic mi się nie podobało. Mimo wszystko, jeśli nie możecie sobie znaleźć nic do oglądania to polecam spróbować z "Pretty Little Liars", może Wam przypasuje.
3. Brooklyn nine-nine
  Podejrzewam, że pewnie spora część z Was nigdy nie słyszała o tym serialu, więc pokrótce wyjaśnię, o czym jest. Opowiada on o komisariacie policji znajdującym się w Nowym Jorku. Jest komediowy, więc nie ma tu jakiegoś głównego toku fabularnego, którego się trzymamy. Mi humor jaki tu jest dużej mierze odpowiada, lubię się czasem odmóżdżyć. Oglądałam go zawsze z moim bratem po jego powrocie z pracy i właśnie polecam Wam oglądać tą produkcję z kimś, bo jak chciałam obejrzeć drugi sezon sama to jakoś nie śmiałam się już tak bardzo. Odcinki są naprawdę króciutkie, mają ok. 20 minut, także możecie spróbować. Nie jest to jakiś super serial, ale jest niezły, więc można się z nim trochę zapoznać.
4. Sherlock
  Ach, "Sherlock", "Sherlock". Zasługuje on na miejsce albo najlepszego serialu, jaki oglądałam, albo drugiego po "Riverdale". Ma on dość specyficzną strukturę, bo jeden sezon ma tylko 3 odcinki, ale za to każdy po 1,5 godziny, ale ja po jakimś czasie się przestawiłam na ten tryb. Ta produkcja jest po prostu genialna. Kocham w niej absolutnie wszystko. Przyznaję, że pierwszy sezon jest troszkę średni, ale dalej, uwierzcie mi, to przejażdżka bez trzymanki. Wydaje mi się, że nie muszę mówić, o czym jest ta historia, bo każdy zna Sherlock'a Holmesa, ale wspomnę tylko, że rozgrywa się ona nie w XIX-wiecznej Anglii, ale czasach współczesnych. Zagadki są tu przedstawione w bardzo interesujący sposób, fabuła wciąga, ale największym plusem tutaj jest sam Sherlock. Boże, jak ja go uwielbiam! On jest kolejną miłością mojego życia, nawet kupiłam go sobie jako figurkę FUNKO POP. Jego osobowość, humor, który wprowadza do tego serialu to coś kompletnie wyjątkowego. Ja naprawdę w niektórych momentach po prostu umieram ze śmiechu. Poza tym, Benedict Cumberbatch...Gra niesamowicie dobrze, no i, nie wiem jak dla Was, ale dla mnie jest po prostu cholernie przystojny. Wiem, wygląd to nie wszystko, ale sami rozumiecie. Trafił też do trójki moich ulubionych aktorów. Oczywiście, mam tu też swoją ukochaną parę, a mówię tu o(SPOILER) Irene Adler. Dla mnie Sherlock i ona ogromnie do siebie pasują i jeśli Sherlock miałby się wiązać z kimkolwiek to tylko z nią. Jeszcze tylko powiem, że dałam tu gif i zdjęcie, bo gify z "Sherlocka" to moje życie i mogę spędzać godzinę na ich przeglądaniu.

5. Ania, nie Anna
  Beznadziejnych polskich tytułów ciąg dalszy...Ale to nie jest istotne. "Ania, nie Anna" jest to serial na podstawie "Ani z Zielonego Wzgórza", więc myślę, że nie muszę mówić, o czym to jest. Różni się jednak znacząco od oryginalnej historii, jest zdecydowanie bardziej poważny i dramatyczny. Bardzo mocno akcentuje to, że dziewczynki mogą robić to samo, co chłopcy, Ania jest taką mała feministką, co ogromnie mi się w niej podoba. Mierzy się traumami, które ma po latach spędzonych w sierocińcu i u rodzin zastępczych. Ta produkcja jednak nie opiera się tylko na dramacie, bo jednak jest to historia o kilkunastoletniej dziewczynie, która nawiązuje przyjaźnie, poznaje swoją pierwszą miłość. Są też takie momenty, podczas, których po prostu nie mogłam wytrzymać ze śmiechu. MINI SPOILERY. Gdy Ania upija Dianę, albo ma niespodziewanie swój pierwszy okres, jej reakcja... To trzeba zobaczyć. KONIEC MINI SPOILERÓW. Poza tym, zdjęcia w "Anie, nie Annie" są zwyczajnie przepiękne, ten serial ogólnie głównie obrazem przekazuje ten swój wyjątkowy klimat. Uwielbiam tą dziewczynkę, która gra Anię, jest zachwycona jej urodą, mi się strasznie podobają osoby, które są piękne na swój własny, trochę specyficzny sposób i ona właśnie ma to coś w sobie.
6. Szefowa
  Ten serial to istna petarda! Opowiada on o Sophii, która pewnego razu, odkrywa sposób na zarobek przez sprzedawanie przerobionych ubrań z lumpeksów na eBayu. Kolejna produkcja z tych odmóżdżających, ale tu istotną rolę gra fabuła, która wciąga, w ogóle Sophia to ktoś, kogo ubóstwiam. Ma w sobie tyle niesamowitej energii, że wow! "Szefowa" to serial komediowy, ale żarty tutaj są trochę wyższych lotów niż w "Brooklyn nine-nine". Odcinki są krótkie, bo mają chyba tylko pół godziny. Na pewno nie wszystkim spodoba się ta produkcja, ja polecam obejrzeć zwiastun, bo jak dla mnie jest genialny, po nim obejrzałam serial i stwierdziłam, że też jest ekstra, więc dam Wam link do zwiastunu, obejrzyjcie sobie, jeśli Wam się spodoba to znaczy, że jest to coś dla Was, jeśli nie, to nie.
  7. Narcos
    To już ostatni serial, który obejrzałam w te wakacje. Opowiada on o bossie narkotykowym, Pablo Escobarze, a bardziej próbach schwytania go. Można powiedzieć, że to jest taki trochę "akcyjniak", ale nie na takiej zasadzie, że ciągle się leją, tylko jest tu jednak pewna intryga. Bardzo mi się podoba, że ta produkcja jest w języku hiszpańskim, to naprawdę dodaje takiej kolumbijskiej atmosfery temu wszystkiemu. Przyznaję, jest tu dość sporo krwi i wulgaryzmów, ale da się to przeżyć. Nie jest to do końca mój klimat, jeśli chodzi o seriale, ale i tak mi się podoba. Wciągająca fabuła, charakterne postacie, czego chcieć więcej?
  To już koniec tego podsumowanie, mam nadzieję, że Wam się podobało, bo trochę się tutaj napisałam. Polecam każdy z tych seriali, jedne w większym, drugie w mniejszym stopniu, ale wszystkie są na naprawdę dobrym poziomie.