Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nie o książkach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nie o książkach. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 lutego 2018

JAK PIJĘ HERBATĘ?

  Hejka, hej, słuchajcie dziś przygotowałam dla Was bardzo luźny post. Wszyscy wiemy, że obecnie jesteśmy w środku sezonu picia herbaty i innych gorących napojów, natomiast ja mogę je pić okrągły rok. Spożywanie herbaty musi jednak odbywać się w odpowiednich okolicznościach, jednym z ważnych czynników, które wpływają na taką specjalną atmosferę jest kubek. Ja już chyba od 2 lat zbieram kubki, mam na ich punkcie obsesję i mogłabym je cały czas kupować. Do tej pory zebrałam 7 i zamierzam je Wam tu zaprezentować.
  Moje pierwsze kubki kupiłam na wyjeździe do Włoch i od tego się zaczęła ta cała mała przygoda. Jeden jest ozdobiony nutami do jakiegoś utworu Vivaldiego i powiem Wam, że zbytnio za nim nie przepadam, zdecydowanie piję w nim coś najrzadziej w porównaniu z moimi innymi zdobyczami.
  Z kolei mój drugi kubek nabyty na tym samym wyjeździe jest już bardzo wysłużony, co zresztą możecie zobaczyć na zdjęciu. Przez długi czas miałam tylko te dwa kubki, więc zawsze pijałam herbatę w nim. Troszkę popękał w środku, ale bardzo go lubię. Ma taki świąteczny wzorek i takiego jakby wyrzeźbionego renifera, a te zwierzaki są super, więc jest okej.
  Wydaje mi się, że później przywędrował do mnie ten szary kubek, również z reniferem. Możecie na podstawie tego postu wywnioskować, że mam obsesję na punkcie tych stworzeń. Szczerze mówiąc, nie pamiętam skąd mam ten kubek, ale to właśnie on rozpoczął takie moje bardziej regularne zbieranie tego typu przedmiotów.
  Później, moja przyjaciółka odkryła, że mam takie niecodzienne hobby, więc gdy wylosowała mnie na klasowych mikołajkach do podarowania mi prezentu to kupiła mi...Tak, dobrze zgadliście, kubek. Wydaje mi się, że jest on najbardziej uroczy z tych moich zbiorów. Ten pingwinek jest strasznie słodki i jeszcze ten kubek ma taką zaletę, że jest on trochę mniejszy od innych, więc gdy nie mam ochoty na jakąś ogromną ilość herbaty to właśnie z niego korzystam.
  Następnie, ta sama dziewczyna mi dała na urodziny taki kubek w serduszka. Nawet sama go wybrałam, jest bodajże z Home&you. Nie jest on  jakimś moim ulubionym kubkiem, ale nie jest zły i całkiem często coś w nim popijam.
  Zostały nam już ostatnie dwa kubki i tak się składa, że oba pochodzą z Rossmanna. Oba były bardzo spontanicznym zakupem. Pierwszy, ten z reniferem kupiłam jakoś tak tuż przed świętami. Ma trochę krzywo przymocowane ucho, ale wiecie, jest świąteczny i jest na nim renifer, więc nic innego już się dla mnie nie liczy.
  Ostatni kubek dorwałam jak już dosłownie stałam przy kasie, ale jakoś tak mnie urzekł. Jest taki dość zwyczajny, ale ja lubię takie geometryczne wzory i jeszcze jego kolorystyka jest jak dla mnie bardzo  trafiona.
  To już koniec, mam nadzieję, że gadanie o takich pierdółkach Was jakoś bardzo nie zanudziło. Jeszcze mam dla Was na zakończenie taki mały komunikat. Mianowicie, teraz robię sobie piąty raz odświeżenie "Harry' ego Potter'a", przez to nie czytam nic nowego, więc recenzje będą albo pojawiały się rzadziej dopóki go nie skończę, albo w ogóle. Ale spokojnie, bo już dziś kończę drugą część, więc myślę, że reszta też mi pójdzie tak szybko jak zwykle.


niedziela, 19 listopada 2017

SERIALOWY TAG

  Hej, hej, jak pewnie wiecie, a może nie wiecie zaraz po książkach moją ulubioną formą spędzania wolnego czasu jest oglądanie seriali. Stwierdziłam, że dość długo nie było nic o nich, więc postanowiłam odpowiedzieć na pytania z tego właśnie tagu. Zapraszam!
1. Serial, do którego przekonałaś się dopiero po kilku odcinkach.
  To jest zadziwiające, że odpowiedzią na to pytania jest serial, który jest jednocześnie moim ulubionym. Mówię tu oczywiście o "Sherlocku". Pierwszy sezon(ma 3 odcinki) dla mnie jest najgorszy, tylko 1 odcinek tak podobał mi się w 100%. Dopiero drugi sezon sprawił, że pokochałam tą produkcję całym swoim sercem.
2. W jakim serialu chciałabyś zagrać?
  Mogłabym znów odpowiedzieć tutaj, że "Sherlock", bo tam gra Benedict Cumberbatch, którego absolutnie ubóstwiam, więc mogłabym go poznać i w ogóle. Nie będę jednak monotematyczna, więc postawię na "Stranger Things". Uwielbiam obsadę, która tam gra, między nimi jest tak niesamowita chemia widać, że wszyscy są ze sobą blisko. Chętnie bym się skumplowała z tymi aktorami, którzy grają te głównie dziecięce role, a zwłaszcza z Millie Bobby Brown, która jak dla mnie będzie taką następną Emmą Watson.
3. Ulubiony serial.
  Przepraszam, ale tu muszę się powtórzyć, ponieważ nie wyobrażam sobie tu innej pozycji niż "Sherlock". Kocham w tej produkcji absolutnie wszystko. Wiele razy mówiłam już, że humor, który w niej występuje jest absolutnie genialny, jest wartka akcja i bohaterowie, których nie da się zapomnieć i u mnie doszło to do tego stopnia, że gdybym miała kota to nazwałabym go Sherlock.To wszystko jest zbyt świetne, żeby to opisać.
4. Serial, który oglądasz aktualnie.
  Obecnie oglądam netflixowy serial "Mindhunter". Opowiada on o badaniu seryjnych morderców, którzy nie mieli jakiegoś sprecyzowanego powodu, żeby zabić swoje ofiary, często nawet ich wcześniej nie znali. Ma tylko 10 odcinków i powiem Wam, że jest naprawdę dobry, a raczej mało kto o nim słyszał, co w przypadku seriali od Netflixa jest wyjątkowo dziwne. Jeszcze co tydzień oglądam odcinki 2. sezonu "Riverdale".
5. Ulubiona serialowa postać.
  Dobrze wiecie, kogo ja bym chciała tu dać, ale bez przesady, co za dużo to niezdrowo. Dlatego wybiorę tu Jugheada z "Riverdale", ale muszę podkreślić, że mam tu na myśli 1. sezon. Ogólnie, dla mnie 2. sezon jest zdecydowanie gorszy, ale nieważne. Jughead jest po prostu idealny. Taki serialowy mąż. Kocham jego poczucie humoru, sposób, w jaki się uśmiecha, to, jaki jest dla swojej dziewczyny. Jughead jest zwyczajnie perfekcyjny w każdym calu.
6. Serial na leniwe popołudnie.
  Od razu pomyślałam tu o produkcji "Ania, nie Anna"na podstawie "Ani z Zielonego Wzgórza". On ma taki bardzo sielankowy klimacik i nie jest taki, że trzyma cały czas w napięciu. Wiadomo, Ania zmaga się z różnymi traumami, ale nie jest to pokazywane przez cały czas. Są sceny, które są naprawdę zabawne i tak jak mówię to jest taki typowy serial do chilloutu.
7. Serial, który skłania do refleksji.
  Dla mnie jest to "13 powodów". Są różne opinie na temat tej produkcji, ale mnie naprawdę poruszył i gdy go skończyłam to czułam się tak nostalgiczno-depresyjnie, że tak to nazwę.
8. Ulubiona serialowa para.
  Jest to Betty i Jughead z "Riverdale". Znów podkreślę, że chodzi mi o 1. sezon. Ta cała ich relacja tak kiełkuje, są pokazane różne etapy i mogłoby się wydawać, że ta dwójka do siebie nie pasuje, ale oni oboje wspierają się nawzajem i chronią, a chyba to jest najważniejsze.
9. Serial na długie wieczory.
  Dam tu naprawdę długi serial, na wiele długich wieczorów. Klasyk klasyków: "Słodkie kłamstewka". Nie jest to produkcja najwyższych lotów, ale dostarcza rozrywki, trzyma w napięciu, bawi, przywiązujemy się do bohaterów i ma aż 160 odcinków!
10. Serial, który najbardziej cię bawi.
  Kto zgadnie, co mogę tu wybrać? Czas na zupełnie niespodziewaną decyzję, a jest nią........(werble) "SHERLOCK"!
11. Serial Twojego dzieciństwa.
  Ja nie oglądałam dobrych seriali, ja byłam dzieckiem Disney Channel. Moim ulubionym serialem byli "Czarodzieje z Waverly Place". Zawsze ciągnęło mnie do magii, więc...Nie no, nie ma usprawiedliwienia dla oglądania tego serialu.
12. Serial, który obejrzałaś więcej niż jeden raz.
  Całości serialu nigdy nie obejrzałam drugi raz, ale powtórzyłam sobie większość odcinków "Sherlocka".
13. Serial, którego oglądanie przerwałaś.
  Jest to "Orange Is the New Black". Może stało się tak dlatego, że miałam kaca po 1. sezonie "Riverdale", bo to właśnie wtedy próbowałam zacząć go oglądać. Obejrzałam chyba około 10 odcinków i nie podszedł mi. Nudziłam się i ogólnie mnie nie zainteresował.

sobota, 4 listopada 2017

WSZYSTKO, CO KOCHAM/PIERWSZE URODZINY BLOGA!

  Hejka, hejka, słuchajcie, dziś jest ten dzień...Dokładnie 4 listopada wrzuciłam na tego bloga swoją pierwszą recenzję, dotyczyła ona "Zielonej mili" Kinga. Szybko minęło, tak Wam powiem, dużo się nauczyłam w tej blogowej strefie przez ten czas. Dziękuję mojemu każdemu obserwatorowi, naprawdę dla mnie około 40 osób to bardzo dużo, nie spodziewałam się, że tylu osobom będzie się chciało czytać moje wypociny ;) Postanowiłam, że z tej okazji zbiorę wszystkie rzeczy, które sprawiają, że moje życie jest piękne i Wam o nich opowiem, żebyście też mogli odczuć ich pozytywny wpływ na Wasze samopoczucie. A teraz już bez dłuższych wstępów, zapraszam!
1. Książki
  To było oczywiste :) Książki to właśnie jedna z moich największych pasji i naprawdę, tylu cudownych historii bym nie poznała gdyby nie one...Te najlepsze wywołują u mnie morze emocji i praktycznie zajmują w moim sercu szczególne miejsce, które utrzymują już co najmniej kilka lat. Książki to coś niesamowitego, bo mogą też po prostu umilać czas, ale niektóre naprawdę poruszają i sprawiają, że pamiętamy je jeszcze długi, długi czas.
2. Harry Potter
  W poprzednim punkcie mówiłam o tym, co dają mi moje ulubione powieści. Dla mnie te wszystkie cechy można zmieścić w dwóch słowach: "Harry Potter". Nie wiem, czy bym czytała tak wiele, jak teraz gdyby nie ta seria. Już chyba z 4 lata jest ona moim absolutnym numerem jeden i dla mnie to jest coś zdecydowanie więcej niż zwykła książka. Moje egzemplarze zamierzam dać swoim dzieciom i mam nadzieję, że one przekażą je swoim. Naprawdę zżyłam się z tą opowieścią, tymi bohaterami. To, co czuję do tego cyklu doskonale opisuje cytat Alana Rickmana: "When I'm 80 years old and sitting in my rocking chair, I'll be reading Harry Potter. And my family will say to me: 
-After all the time? 
And I will say:
-Always".
3. Muzyka
  Muzyka to coś, co towarzyszy mi jeszcze dłużej niż książki. Uczę się śpiewać, grać na pianinie i flecie od 9. roku życia. Nie lubię występować publicznie, ale generalnie kocham śpiewać i grać. To jest coś, co wprowadza mnie w taki trans, zwłaszcza, gdy gram na pianinie i już nawet nie muszę patrzeć w nuty, bo moje palce znają dany utwór na pamięć. Czuję się wtedy wręcz magicznie. Jeśli chodzi o śpiew to nie ma dnia, w którym bym nie zaśpiewała chociaż jednego wersu jakiejś piosenki, po prostu nie potrafię. 
4. Taco Hemingway
  Moi wszyscy ulubieni artyści, jeśli chodzi o muzykę to dość nowe odkrycia, ale Taco jest spośród nich najstarszy. Słucham go już rok, byłam na jednym koncercie, teraz w grudniu idę na kolejny. Mianowicie, jest on polskim raperem. Wiem, co pojawiło się w Waszej głowie, gdy przeczytaliście "polski raper", ale spokojnie. Nie wiem, jak to do końca wyjaśnić, ale Taco różni się zdecydowanie od innych raperów, ma taki swój własny, jedyny w swoim rodzaju styl, do tego stopnia, że niektórzy mówią, że on nie rapuje, tylko recytuje. Polecam sobie przesłuchać kilku kawałków, bo naprawdę warto. Poza tym, atmosfera na koncertach... To prawda, że byłam tylko na jednym, byli tam ludzie fajni i mniej fajni, ale gdy zaczęli grać to po prostu coś wspaniałego, cała widownia śpiewała z Taco wszystkie teksty z pamięci. To było wspaniałe.
5. Imagine Dragons

  Imagine Dragons jest zespołem, którego twórczość, według mnie, zalicza się do muzyki elektronicznej. Ich piosenki są idealne i na dobry jak i na zły dzień. Wszystkie są różne, ale każda z osobna po prostu ma w sobie tyle energii. Naprawdę, muszę kiedyś pojechać na ich koncert, bo czuję, że to naprawdę byłoby jedno wielkie: "Wow"!
6. Lana del Rey

  Jeśli chodzi o muzykę, to jest to moje najnowsze odkrycie, ale pokochałam utwory tej wokalistki praktycznie od razu. One są świetne do takiego typowego chilloutu. W ogóle strasznie mi się podoba to, że teledyski do piosenek Lany są w większości zrobione w takim stylu vintage i po prostu ona ma niesamowity głos, który nadaje jej twórczości takiej unikalności.
7. Seriale
  Ach, seriale, seriale... Jedna z moich ulubionych form spędzania wolnego czasu. W wakacje obejrzałam ich chyba z 7. W dni robocze nie oglądam ich jakoś dużo, ale czuję się źle, jeśli nie mam żadnego serialu, który mogę sobie odpalić. Podoba mi się ta formuła, bo mam czas, żeby się związać z bohaterami i według mnie, seriale są dużo lepsze od filmów.
8. Sherlock

  Jesteśmy przy serialach, więc nie mogło zabraknąć mojego ulubionego jakim jest "Sherlock". Uwielbiam go. Kocham te postaci, ten humor, tą akcję. Niektóre odcinki oglądałam po 3 razy. Naprawdę, chyba "Sherlock" wśród seriali jest dla mnie czymś takim jak "Harry Potter" wśród książek. Poznałam dzięki temu serialowi pewną osobę, o której też będzie wspomniane w tym poście. W ogóle, gify z "Sherlocka" to też jest coś, co ubóstwiam, mogę je przeglądać bez przerwy 40 min i na serio, na gify powinien być osobny punkt :D
9. Eddie Redmayne
  Jeden z dwóch moich ulubionych aktorów. Zacznę od tego, że uwielbiam jego wygląd. Rude włosy to życie. Jego charakter też całkiem mi odpowiada, chociaż jego typ humoru nie zawsze w pełni mi przypasuje. Przede wszystkim jednak jego gra aktorska...Rola Eddie'go w "Teorii wszystkiego" jak dla mnie jest wybitna i bardzo się cieszę, że dostał za nią Oscara, bo w pełni na to zasłużył.
10. Benedict Cumberbatch
  Benedict Cumberbatch to jest chyba odkrycie tego roku, jeśli chodzi o strefę nieksiążkową. Poznałam go dzięki "Sherlockowi", a "Sherlocka" dzięki niemu. Wiem, to brzmi zawile, ale to trochę dłuższa historia. Uwielbiam w tym człowieku po prostu wszystko, jego pozytywność, poczucie humoru, ogólnie charakter, wygląd, głos, grę aktorską. Dla mnie jest po prostu idealny. Często, gdy właśnie jest mi smutno, czy miałam gorszy dzień to wystarczy, że puszczę sobie kawałek jakiegoś talk-show, gdzie jest Benedict i od razu mam takie: "Life is beautiful!". Naprawdę, chyba jeszcze nigdy żadnej sławnej osoby nie lubiłam tak bardzo jak jego.
11. Anglojęzyczne talk shows
  W poprzednim punkcie wspomniałam o talk showach. Zagraniczne talk showy to coś, co kocham, bo są tak zabawne i tak pozytywne, że dla mnie to jest najszybszy sposób na poprawę humoru. Chyba moim ulubionym jest "EllenShow", ale też bardzo lubię program Jimmy'ego Fallona. Ogólnie, polecam oglądanie rzeczy tego typu, bo to jest też bardzo dobry sposób na osłuchanie się z angielskim i tak jakby nieświadomym uczeniem się go.
12. Youtube
  Odkąd mam Netflixa to youtube'a oglądam trochę mniej, ale codziennie zawsze obejrzę co najmniej jeden filmik. Mam tam jakiś swoich ulubionych twórców i naprawdę według mnie na youtube można znaleźć naprawdę wartościowe i świetnie zrobione treści tylko trzeba po prostu wiedzieć, gdzie szukać. Poza tym, ja talk showy oglądam właśnie na tej stronie.
13. Anglia/Londyn
  Moja miłość do tego kraju doszła do takiego etapu, że po studiach chcę się tam przeprowadzić i zmienić obywatelstwo na brytyjskie. To jest naprawdę jedno z moich największych marzeń. Ubóstwiam tą kulturę, język angielski uwielbiam całym swoim sercem. W maju mam właśnie jechać do Londynu i jestem strasznie podekscytowana, bo wreszcie zobaczę to, o czym tak długo marzyłam na własne oczy. W ogóle w moim pokoju jest fototapeta właśnie z takim zdjęciem, jakie widzicie po prawej.
14. Nowy Jork

  Kolejne miejsce, które muszę odwiedzić przynajmniej raz. To miasto zawsze mnie fascynowało i gdy patrzę na fotografie tych drapaczy chmur to aż serce bije mi szybciej. Chciałabym poczuć tą unikatową atmosferę, zobaczyć te wszystkie miejsca, ale absolutnie najbardziej chciałabym znaleźć się na szczycie Empire State Building i spojrzeć na to wszystko z góry.
15. Zakupy
  Teraz czas na takie typowo kobiece rzeczy. Same zakupy nie są dla mnie jakąś super przyjemnością, ale bardzo podoba mi się to jaki dają one efekt. Strasznie lubię polować na jakieś ubrania, czy kosmetyki. Mimo tego, że trzeba się nachodzić i przeciskać wśród tych wszystkich ludzi to lubię to robić, bo wiem, że ma to jakiś wyższy cel.
16. Pędzle do makijażu
  To jest dość dziwne, ale ja gdy jestem u kogoś w domu i widzę pędzle do makijażu to automatycznie mam takie: "Mogę dotknąć?". Naprawdę, mogłabym cały dzień miziać się pędzlami po twarzy i często to robię choćby przy uczeniu się.
17. Robienie zdjęć
  W tym jednym punkcie jakby zawieram całe pojęcie fotografii. Teraz robię zdjęcia trochę rzadziej niż kiedyś, ale zawsze jak fotografuję książkę do recenzji to robię to z przyjemnością. Ogólnie uwielbiam Instagram i te profile, gdzie każde osobne zdjęcie jest ładne, ale zarazem wszystkie tworzą taką spójną całość. W sumie, ta aplikacja jest moim głównym miejscem, gdzie poszukuję jakiś bardziej uzdolnionych fotografów.
18. Dekorowanie wnętrz
  Gdyby moje umiejętności rysunkowe były na trochę wyższym poziomie to jestem przekonana, że aspirowałabym na architekta wnętrz. Gdy ja sobie urządzałam pokój to po prostu mogłam spędzać godziny planując, gdzie co będzie stało, mierząc, czy wszystko się pomieści i tak dalej. W ogóle bardzo często, gdy wchodzę do sklepu typu Home&you to mimo tego, że miałam kupić jedną małą rzecz to kupuję ich 5 lub więcej.
19. Piękne okładki
  Wiecie, że jestem okładkową sroką, mam nawet osobną serię na blogu o wydaniach książek. Dla mnie okładka to jest coś, co sprawia, że dana powieść ma o 50% większe szanse na kupienie przeze mnie. Zawsze sobie myślę, gdy jestem w księgarni: "Dobra, nawet jeśli ta pozycja nie będzie dobra, to przynajmniej będzie ładnie wyglądać na półce".
20. Moi przyjaciele
  Nie wiem za bardzo, co mogę tu powiedzieć, bo każdy ma tam jakiś swoich bardziej bliższych lub dalszych przyjaciół i wie, jak wiele oni dają. Zawsze ma się z nimi jakieś śmieszne akcje, ale można też pogadać na niezliczoną ilość tematów.
21. "Ten moment" z przyjaciółmi
  "Tym momentem" nazywam takie dziwne coś, co ma miejsce czasami, gdy wychodzę z moimi znajomymi. To jest chyba takie uczucie czystego szczęścia, często też towarzyszy temu jakaś głupawka. Ciężko to opisać, ale myślę, że wiecie, co mam na myśli.
22. Mój pies

  W sumie jest on jednym z moich przyjaciół, z którym znam się już 6 lat. Razem dorastaliśmy i naprawdę relacja z własnym zwierzakiem to jest coś absolutnie niezwykłego. Jest bardzo podobna do kontaktu z drugim człowiekiem, ale wiesz, że pies cię nie zdradzi, nie wyśmieje i moim zdaniem, przyjaciel w postaci zwierzęcia jest tak samo wartościowy, jak ten w postaci człowieka.
23. Huśtanie na huśtawce

  Bardzo często się składa, że jak spotykam się z kimś do idziemy pogadać na jednym z placów zabaw, które znajdują się w moim mieście. Zawsze wtedy biegnę pierwsza, żeby zająć huśtawkę. Po prostu uwielbiam się wznosić tak wyżej i wyżej i myślę, że to jest coś, z czego nie wyrosnę.
24. Zima
  Moja absolutnie ulubiona pora roku pomimo, że jest zimno i wilgotno przez, co moje włosy się kręcą, co powoduje, że wyglądam jak owca. Kocham śnieg, którego niestety, ostatnio nie ma aż tak dużo. Idea długich zimowych wieczorów jest w ogóle cudowna. Zima jest czasem, kiedy mogę bezkarnie siedzieć w domu pod kocem, bo nikt mi nie powie, że na dworze jest przecież tak ładnie :)
25. Święta
  Ach, Boże Narodzenie to mój absolutnie ulubiony czas w roku. Uwielbiam kolędy oraz piosenki typu "Last Christmas". Zawsze jest dużo jedzenia, czasami są takie potrawy, które jem właśnie tylko w święta takie jak kluski z makiem. Poza tym, wszyscy dają sobie prezenty i jest taka ciepła, rodzinna atmosfera, którą absolutnie ubóstwiam.
26. Ciepłe kocyki
  Moje życie byłoby puste gdyby nie było ciepłych koców. Ja bardzo często marznę, ale nawet jak jest lato to czasami się przykryje kocem. Dla mnie jest to absolutny niezbędnik na sezon jesienno-zimowy.
27. Herbata
  Nie ma takiego dnia, w którym nie wypiłabym chociaż jednego kubka herbaty. Dla mnie czytanie książek nierozerwalnie łączy się z herbatą. Nie mogę teraz uwierzyć w to, że kiedyś nie lubiłam tego napoju, a teraz wręcz mam taki czajniczek w pokoju, żebym nie musiała ciągle chodzić do kuchni po gorącą wodę.
28. Jedzenie
  Niektórzy z Was mogą teraz pomyśleć: "Wow, kochasz czynność, która utrzymuje wszystkich ludzi przy życiu, niesamowite..."Wiem, jak to brzmi, ale naprawdę musiałam napisać w tym poście coś o jedzeniu. Praktycznie non stop coś podjadam, ale mam dobry metabolizm, więc zazwyczaj jem bez wyrzutów sumienia. Po prostu gdyby moje ulubione potrawy nie istniały to nie wiem, co bym zrobiła.
29. Moje dresy w śnieżynki
  Moi dobrzy przyjaciele, moje dresy. Mam je już chyba 2 lata, jeśli się nie mylę i w zimę chodzę w nich bez przerwy. Są ciepłe, wygodne i mają na sobie ekstra wzór. Czego chcieć więcej? Jeszcze mam do nich takie ciepłe skarpety z pomponami, więc jak założę to wszystko razem to wyglądam jak żywcem wyjęta z fabryki św. Mikołaja.
30. Mój blog <3
  I na koniec, wisienka na torcie, mój blog. Zakładając go spodziewałam się, że pewnie po miesiącu przestanę zamieszczać posty i że przestanie mi się chcieć. Mimo tego pomyślałam, że warto spróbować i okazało się, że to była naprawdę dobra decyzja. Głównie piszę tu o książkach, ale tak naprawdę mogę tutaj Wam opowiedzieć o wszystkim. Mogę mówić o serialach, filmach, podróżach i wszystkim, co mi się podoba. Bardzo dobrze jest mieć takie swoje własne miejsce w internecie, a jeszcze jak się widzi, że ludzi interesuje to, co tworzysz to w ogóle jest wspaniale. Dziękuję Wam za wszystkie komentarze, wszystkie kliknięcia "Obserwuj", bo naprawdę wiele to dla mnie znaczy. Mam nadzieję, że będziecie razem ze mną przez następny rok <3

niedziela, 10 września 2017

SERIALOWE PODSUMOWANIE WAKACJI/2017

  Hej, w te wakacje na przemian czytałam książki i oglądałam seriale. Stwierdziłam, że nie będę o każdej produkcji pisać osobnego posta(no chyba, że bym czuła taką potrzebę, jak w przypadku "Riverdale"), więc pomyślałam, że zrobię podsumowanie. Będzie ono miało inną formę niż podsumowania książkowe, taką bardziej popularną, że tak to ujmę, ale zaraz i tak się przekonacie, o co mi chodzi. Wspomnę jeszcze tylko, że będę mówiła tu tylko o serialach, gdzie obejrzałam co najmniej 1 sezon, generalnie w te wakacje obejrzałam ich 7(w sensie seriali) i poukładałam je mniej więcej chronologicznie, ale tak ogólnie to oglądałam na zmianę sezony różnych produkcji.
1. Riverdale

  O tym serialu jest nawet osobny wpis, o czym już mówiłam, więc spróbuje się tu aż tak bardzo nie rozgadywać na jego temat. Opowiada on o tym, jak chłopak, który(w wersji oficjalnej) toniew rzece i jego ciało nie zostaje znalezione. Później jednak znajduje się, a nastolatek ma ranę postrzałową w głowie, a sekcja wskazuje, że umarł tydzień później od dnia, w którym rzekomo miał miejsce nieszczęśliwy wypadek. W miasteczku zaczynają się wzajemne oskarżenia, a na jaw wychodzą głęboko skrywane tajemnice. "Riverdale" jest niesamowicie wciągające, po prostu nie można się od niego oderwać. Nie przeczę, że jest to serial dla młodzieży, ale nie jest przez to jakiś głupi, a także operuje pewnymi stereotypami, ale mi to zupełnie nie przeszkadzało, a nawet słyszałam, że był to celowy zabieg. Ogromnie przywiązujemy się do postaci, a Jughead to w ogóle miłość mojego życia i chyba największy plus tej produkcji. Uwielbiam jego związek z...(dziewczyną, której imienia nie mogę zdradzić, ale z nikim innym nie nawiązuje on takiej relacji, więc jeśli obejrzycie serial to zrozumiecie, o kogo mi chodzi). Po obejrzeniu miałam strasznego kaca, nienawidzę zakończenia sezonu, ale na szczęście już w październiku wychodzi kolejny, więc mam nadzieję, że będzie jakiś wielki zwrot akcji i wszystko, co mi się nie spodobało w finale zostanie jakoś odkręcone.
2. Pretty Little Liars
  Ten tytuł został przetłumaczony na polski jako "Słodkie kłamstewka", ale ja wolę ten oryginalny, bo brzmi zdecydowanie lepiej. To jest serial, na którego oglądaniu spędziłam całe wakacje. Można powiedzieć, że cały czas oglądałam "Pretty Little Liars" z przerwami na inne produkcje. Ma on 7 sezonów, każdy po minimum 20 odcinków. Wiem, to dużo, ale udało się, wyrobiłam się w 2 miesiące. Historia zaczyna się, gdy jedna z dziewczyna z 5-osobowej paczki, Alison zostaje uznana za zaginioną. Po jej zniknięciu pozostała czwórka nastolatek oddala się od siebie. Po roku jednak zostają znalezione zwłoki należące do Alison i okazuje się, że została zamordowana. Ból po stracie z powrotem zbliża do siebie Arię, Hannę, Spencer i Emily, ale niedługo po pogrzebie koleżanki zaczynają być szantażowane przez kogoś, któ podpisuje się jako "A". Przyznaję, nie jest to zbyt ambitny serial, to jest coś takiego, co zabija czas i przy czym nie musicie myśleć. Można powiedzieć, że jak jest coś takiego, jak "Guilty read" to to jest takie Guilty watch". Wiecie, że to nie jest dobre, ale i tak Wam się podoba. Po jakimś czasie zdajecie sobie sprawę, jakie triki stosują twórcy i już potraficie przewidzieć sporo rzeczy, ale o to i tak dostarcza. Mam swoją ulubioną parę, w ogóle ta produkcja przełamała mojego serialowego kaca, bo tak to nic mi się nie podobało. Mimo wszystko, jeśli nie możecie sobie znaleźć nic do oglądania to polecam spróbować z "Pretty Little Liars", może Wam przypasuje.
3. Brooklyn nine-nine
  Podejrzewam, że pewnie spora część z Was nigdy nie słyszała o tym serialu, więc pokrótce wyjaśnię, o czym jest. Opowiada on o komisariacie policji znajdującym się w Nowym Jorku. Jest komediowy, więc nie ma tu jakiegoś głównego toku fabularnego, którego się trzymamy. Mi humor jaki tu jest dużej mierze odpowiada, lubię się czasem odmóżdżyć. Oglądałam go zawsze z moim bratem po jego powrocie z pracy i właśnie polecam Wam oglądać tą produkcję z kimś, bo jak chciałam obejrzeć drugi sezon sama to jakoś nie śmiałam się już tak bardzo. Odcinki są naprawdę króciutkie, mają ok. 20 minut, także możecie spróbować. Nie jest to jakiś super serial, ale jest niezły, więc można się z nim trochę zapoznać.
4. Sherlock
  Ach, "Sherlock", "Sherlock". Zasługuje on na miejsce albo najlepszego serialu, jaki oglądałam, albo drugiego po "Riverdale". Ma on dość specyficzną strukturę, bo jeden sezon ma tylko 3 odcinki, ale za to każdy po 1,5 godziny, ale ja po jakimś czasie się przestawiłam na ten tryb. Ta produkcja jest po prostu genialna. Kocham w niej absolutnie wszystko. Przyznaję, że pierwszy sezon jest troszkę średni, ale dalej, uwierzcie mi, to przejażdżka bez trzymanki. Wydaje mi się, że nie muszę mówić, o czym jest ta historia, bo każdy zna Sherlock'a Holmesa, ale wspomnę tylko, że rozgrywa się ona nie w XIX-wiecznej Anglii, ale czasach współczesnych. Zagadki są tu przedstawione w bardzo interesujący sposób, fabuła wciąga, ale największym plusem tutaj jest sam Sherlock. Boże, jak ja go uwielbiam! On jest kolejną miłością mojego życia, nawet kupiłam go sobie jako figurkę FUNKO POP. Jego osobowość, humor, który wprowadza do tego serialu to coś kompletnie wyjątkowego. Ja naprawdę w niektórych momentach po prostu umieram ze śmiechu. Poza tym, Benedict Cumberbatch...Gra niesamowicie dobrze, no i, nie wiem jak dla Was, ale dla mnie jest po prostu cholernie przystojny. Wiem, wygląd to nie wszystko, ale sami rozumiecie. Trafił też do trójki moich ulubionych aktorów. Oczywiście, mam tu też swoją ukochaną parę, a mówię tu o(SPOILER) Irene Adler. Dla mnie Sherlock i ona ogromnie do siebie pasują i jeśli Sherlock miałby się wiązać z kimkolwiek to tylko z nią. Jeszcze tylko powiem, że dałam tu gif i zdjęcie, bo gify z "Sherlocka" to moje życie i mogę spędzać godzinę na ich przeglądaniu.

5. Ania, nie Anna
  Beznadziejnych polskich tytułów ciąg dalszy...Ale to nie jest istotne. "Ania, nie Anna" jest to serial na podstawie "Ani z Zielonego Wzgórza", więc myślę, że nie muszę mówić, o czym to jest. Różni się jednak znacząco od oryginalnej historii, jest zdecydowanie bardziej poważny i dramatyczny. Bardzo mocno akcentuje to, że dziewczynki mogą robić to samo, co chłopcy, Ania jest taką mała feministką, co ogromnie mi się w niej podoba. Mierzy się traumami, które ma po latach spędzonych w sierocińcu i u rodzin zastępczych. Ta produkcja jednak nie opiera się tylko na dramacie, bo jednak jest to historia o kilkunastoletniej dziewczynie, która nawiązuje przyjaźnie, poznaje swoją pierwszą miłość. Są też takie momenty, podczas, których po prostu nie mogłam wytrzymać ze śmiechu. MINI SPOILERY. Gdy Ania upija Dianę, albo ma niespodziewanie swój pierwszy okres, jej reakcja... To trzeba zobaczyć. KONIEC MINI SPOILERÓW. Poza tym, zdjęcia w "Anie, nie Annie" są zwyczajnie przepiękne, ten serial ogólnie głównie obrazem przekazuje ten swój wyjątkowy klimat. Uwielbiam tą dziewczynkę, która gra Anię, jest zachwycona jej urodą, mi się strasznie podobają osoby, które są piękne na swój własny, trochę specyficzny sposób i ona właśnie ma to coś w sobie.
6. Szefowa
  Ten serial to istna petarda! Opowiada on o Sophii, która pewnego razu, odkrywa sposób na zarobek przez sprzedawanie przerobionych ubrań z lumpeksów na eBayu. Kolejna produkcja z tych odmóżdżających, ale tu istotną rolę gra fabuła, która wciąga, w ogóle Sophia to ktoś, kogo ubóstwiam. Ma w sobie tyle niesamowitej energii, że wow! "Szefowa" to serial komediowy, ale żarty tutaj są trochę wyższych lotów niż w "Brooklyn nine-nine". Odcinki są krótkie, bo mają chyba tylko pół godziny. Na pewno nie wszystkim spodoba się ta produkcja, ja polecam obejrzeć zwiastun, bo jak dla mnie jest genialny, po nim obejrzałam serial i stwierdziłam, że też jest ekstra, więc dam Wam link do zwiastunu, obejrzyjcie sobie, jeśli Wam się spodoba to znaczy, że jest to coś dla Was, jeśli nie, to nie.
  7. Narcos
    To już ostatni serial, który obejrzałam w te wakacje. Opowiada on o bossie narkotykowym, Pablo Escobarze, a bardziej próbach schwytania go. Można powiedzieć, że to jest taki trochę "akcyjniak", ale nie na takiej zasadzie, że ciągle się leją, tylko jest tu jednak pewna intryga. Bardzo mi się podoba, że ta produkcja jest w języku hiszpańskim, to naprawdę dodaje takiej kolumbijskiej atmosfery temu wszystkiemu. Przyznaję, jest tu dość sporo krwi i wulgaryzmów, ale da się to przeżyć. Nie jest to do końca mój klimat, jeśli chodzi o seriale, ale i tak mi się podoba. Wciągająca fabuła, charakterne postacie, czego chcieć więcej?
  To już koniec tego podsumowanie, mam nadzieję, że Wam się podobało, bo trochę się tutaj napisałam. Polecam każdy z tych seriali, jedne w większym, drugie w mniejszym stopniu, ale wszystkie są na naprawdę dobrym poziomie. 

niedziela, 30 lipca 2017

BOOKi W PODRÓŻY#2

  Hej, ci z Was, którzy są ze mną dłużej na tym blogu może pamiętają post o moim zimowym wyjeździe, gdzie wstawiłam zdjęcia z tej właśnie podróży. Bardzo mi się spodobała taka forma, komentarze też były bardzo pozytywne, więc pomyślałam, że powtórzę ją, ale tym razem w lecie. Ten wyjazd był świetny, co prawda narobił mi trochę zaległości książkowo-serialowych, ale na wakacje wyjeżdża się raz w roku, więc nie mogę narzekać. Dobra, ale już bez zbędnego gadania, zapraszam do oglądania zdjęć ;)

Czytanie w przestworzach ;)

Przepraszam, ale małpy będą gwiazdami tego posta, bo się w nich zakochałam i robiły takie genialne miny, że nie mogłam się zdecydować na jedno zdjęcie :D

Pseudo-artystyczne zdjęcie :P


Zjadłabym pomarańczę...



















Gdy ktoś przyłapie mnie na nocnym podjadaniu :D
                                                                              
              

I na dobre zakończenie posta, małpa, która gryzie swoją rękę :D
Do następnego razu ;)