Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 stycznia 2018

PODSUMOWANIE 2017 ROKU-NAJLEPSZE I NAJGORSZE KSIĄŻKI

  Hej, hej, słuchajcie niesamowicie szybko minął ten rok, niepostrzeżenie się prześlizgnął między palcami. Uważam go zdecydowanie za udany, poznałam świetnych ludzi, też generalnie bardziej pozytywnie patrzę na siebie i na cały świat przez ten rok, więc jest wręcz wspaniale. Okryłam cudowny serial, jakim jest "Sherlock", a wraz z nim Benedicta Cumberbatcha, który dodaje mojemu życiu mnóstwo radości. Oczywiście nie możemy zapomnieć o książkach. Przeczytałam naprawdę wiele świetnych powieści i ciężko mi było się zdecydować na tylko kilka z nich, które dodam do tej honorowej listy "Najlepszych książek 2017 roku". Spełniłam większość takich moich okołoksiązkowych postanowień, więc jestem z siebie zadowolona. Kupiłam sobie nowy regał, którego już rozpaczliwie potrzebowałam, zaczęłam zbierać figurki FUNKO POP i mam ich już dziewięć. Jedynym postanowieniem, które spełniłam tak jakby tylko po części jest to, że miałam uzupełnić moją zakładkową kolekcję i w pewien sposób to zrobiłam. Nie kupowałam ich co prawda, ale dostawałam w gratisie razem z zamawianymi powieściami, ale nie wiem, czy to się liczy. Dobra, bez dłuższych wstępów przejdźmy do tych najlepszych historii. Podzieliłam je na takie jakby kategorie, żeby miało to wszystko jakieś ręce i nogi.
NAJLEPSZY KLASYK 2017 ROKU
"DUMA I UPRZEDZENIE"- JANE AUSTEN
  Zacznę od tej historii, która liczy sobie najwięcej lat w porównaniu z innymi, które tutaj wymienię. "Duma i uprzedzenie" całkowicie rozwaliła system i znalazła miejsce na mojej liście ogólnie ulubionych pozycji. Myślę, że ten, kto widział moją recenzję dodaną w marcu to się domyślał, że na pewno znajdzie się ona w tym zestawieniu. Ten tytuł zachwycił mnie swoją wyjątkowością, swego rodzaju teatralnością ze względu na tych bardzo przerysowanych, kreślonych grubą krechą bohaterów, którzy zarazem są bardzo wyraziści. Przede wszystkim jest to jednak przepiękna historia o miłości i oczywiście, nie mogę tu zapomnieć o panu Darcy, który w olbrzymim stopniu wpłynął na mój tak pozytywny odbiór tej historii.
NAJLEPSZA SERIA MŁODZIEŻOWA 2017 ROKU
"DARY ANIOŁA"- CASSANDRA CLARE
  Jest to oczywiście fantastyka młodzieżowa, ale stwierdziłam, że skoro jest to ogólnie najlepsza seria tego roku to nie muszę pisać gatunku tymi wielkimi literami. W ogóle, właśnie tym cyklem rozpoczęłam 2017 rok i był to bardzo dobry start. Po prostu pokochałam te postacie, świat, dosłownie wszystko oprócz głównej bohaterki. Jest tu ogromna ilość wątków, też świetnym zabiegiem jest to, że części 1-3 dotyczą jednej wielkiej intrygi, a już te 4-6 innej chociaż wciąż trochę powiązanej z tą pierwszą. Ogólnie dla mnie to całe uniwersum jest świetnie wykreowane, bo ma naprawdę wiele elementów i to jest coś genialnego.
NAJLEPSZY ROMANS 2017 ROKU
"ZANIM SIĘ POJAWIŁEŚ"- JOJO MOYES
  Tak naprawdę powinnam tą pozycję wziąć tutaj jako część serii, ale dla mnie z tego cyklu liczy się tylko pierwszy tom, także no. Szczerze mówiąc, nie wiem, czy "Zanim się pojawiłeś" nie jest ogólnie najlepszą powieścią tego roku. Ja się absolutnie zakochałam w tej historii, bohaterowie znaleźli stałe miejsce w moim sercu, a zwłaszcza główna bohaterka chociaż Will też. Podczas czytania śmiałam się do rozpuku, płakałam i wkurzałam się na niektóre sytuacje tak, że musiałam wrzeszczeć w poduszkę. To jest jedna wielka bomba emocji i huśtawka nastrojów. Ja w książkach właśnie najbardziej sobie cenię te silne odczucia, które mamy podczas czytania, a ten tytuł zdecydowanie ich dostarcza. Nie jest to banalna, sztampowa historia, a wiemy, że z romansami często tak bywa. To jest po prostu przepiękna, absolutnie wzruszająca opowieść o  cudownej miłości przedstawionej w niesamowicie realistyczny sposób.
NAJLEPSZA KSIĄŻKA FANTASTYCZNA 2017 ROKU
"OSTRZE ZDRAJCY"- SEBASTIEN DE CASTELL
  Ogólnie to jest to pierwszy tom cyklu "Wielkie Płaszcze", ale jeszcze pozostałe części nie wyszły także wiecie. Nie czytałam jakoś dużo fantastyki w tym roku, a zwłaszcza takiej dla dorosłych, ale myślę, że nawet gdybym przeczytała trochę więcej pozycji z tego gatunku w 2017 to i tak bym wybrała "Ostrze zdrajcy". Mamy tu ogromną ilość humoru, fantastycznie zbudowanych bohaterów i przygód, co nie miara, a to jest to, co tygrysy lubią najbardziej. Ja w sumie umieszczam tą historię w tym zestawieniu głównie ze względu na jej potencjał, bo póki co nie jest to jakaś najwybitniejsza pozycja, ale ja widzę tu pomysł, ja widzę w tym, jak autor napisał tą książkę, że on to robi z pasją i na pewno nie stworzy później byle czego.
  Słuchajcie było wszystko super, fajnie i przyjemnie, ale muszę niestety w ramach przestrogi powiedzieć Wam o kilku powieściach, które były po prostu fatalne i niewarte żadnych pieniędzy. Spokojnie, później jeszcze powiem o 4 najlepszych książkach tego roku, żeby w miły sposób zakończyć ten post. O tych beznadziejnych to po prostu szkoda gadać, podlinkuję Wam recenzje to będziecie mogli moje opinie o nich przeczytać.
NAJGORSZE KSIĄŻKI 2017 ROKU
 
 
 
 

 
  Dobra, mamy to już za sobą. Jeszcze za nim wrócimy do dobrych powieści zaprezentuje Wam moje książkowe wyniki tego roku i podam linki do recenzji tych najgorszych książek.
Seria "Szklany Tron"- Sarah J. Mass":
Seria "Misja 100"- Kass Morgan":
Seria "Piąta fala"- Rick Yancey:

2017 ROK W LICZBACH
PRZECZYTANE KSIĄŻKI: 69
LICZBA PRZECZYTANYCH STRON: 29698
  No cóż, nie udało mi się dobić do 30 tysięcy stron, ale niewiele brakowało, więc jestem usatysfakcjonowana. Dobra, wracamy do tych najlepszych książek.
NAJLEPSZA POWIEŚĆ MŁODZIEŻOWA 2017 ROKU
"PONAD WSZYSTKO"- NICOLA YOON
  To nie jest absolutnie nic ambitnego, coś, co odkrywa jakieś nowe oblicze literatury. Dałam tu "Ponad wszystko", ponieważ jest to książka niezwykle ciepła, taka na luzie, jednocześnie bardzo wciągająca. Dla mnie to jest niesamowicie urocza opowieść o miłości dwojga młodych ludzi, którzy są w stanie podjąć dla niej każde ryzyko. Jest to świetna opcja na książkowego kaca(możliwe, że dzisiaj nie tylko książkowego hehe). Jeśli potrzebujecie się trochę oderwać od rzeczywistości to ta historia jest genialnym na to sposobem.
"SIMON ORAZ INNI HOMO SAPIENS"- BECKY ALBERTALLI
  O ile w "Ponad wszystko" nie było jakiejś wielkiej wartości edukacyjnej to w "Simon oraz inni homo sapiens" zdecydowanie ona jest. Myślę, że ona może bardzo dobrze uświadamiać młodzież właśnie w sprawie homoseksualistów. Nawet ja, która dość mocno siedzę w temacie gejów dowiedziałam się czegoś z tej książki. Pokazuje ona, że homoseksualiści to też ludzie. Wow, zaskoczenie, co nie? Poza tym, sam Simon jest absolutnie cudownym, uroczym chłopakiem, który całkowicie podbił moje serce.
NAJLEPSZA POWIEŚĆ HISTORYCZNA 2017 ROKU
"OBCA"- DIANA GABALDON
  Myślę, że nazwanie tej pozycji powieścią historyczną było dość sporym niedopowiedzeniem, ale musiałam jej nadać jakąś kategorię. Musicie wiedzieć, że "Obca" jest wszystkim. Romansem, powieścią historyczną, przygodówką, nawet ma w sobie trochę fantastyki. Pokochałam ją za tą wszechstronność, porywającą akcję i ogromną ilość wątków, która sprawia, że jesteśmy zainteresowani tą historią przez całe 700 stron. Polubiłam bohaterów, nawet główną bohaterkę, co się bardzo rzadko zdarza. Słuchajcie, polecam ten tytuł Wam wszystkim, bo jestem przekonana, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie.
NAJLEPSZA  KSIĄŻKA OBYCZAJOWA 2017 ROKU
"MAŁE ŻYCIE"- HANYA YANAGIHARA
  O, to jest książka, która mnie po prostu całkowicie rozwaliła i złamała serce. Porusza ogromną ilość trudnych tematów i to takich naprawdę ciężkich, jak pedofilia, gwałt, toksyczne związki, cięcie się, samobójstwo, choroba. Wymieniłam tu większość z nich, bo osobiście nie polecam tej pozycji osobom, które miały tego typu przeżycia, bo może to spowodować nawrót traumatycznych wspomnień. "Małe życie" niesamowicie porusza i to jest coś, o czym jeszcze długo po przeczytaniu nie zapomnicie. Po prostu brakuję mi słów, bo czytałam tą książkę już parę miesięcy temu i teraz przypominam sobie to wszystko i odbiera mi mowę. Myślę, że powiem tylko, że myślę, że można nadać tej książce też tytuł najbardziej smutnej powieści 2017 roku.
  Słuchajcie, to koniec tego zestawienia, robiłam coś takiego pierwszy raz, mam nadzieję, że Wam się podobało. W 2018 roku życzę Wam mnóstwo radości, żebyście na swojej drodze spotykali jak najwięcej cudownych, dobrych ludzi, żeby wszystkie sprawy układały się po Waszej myśli no i oczywiście, masy genialnych powieści. Jeszcze powiem, że jakbyście chcieli przeczytać dłuższą wypowiedź o każdej z tych książek to tam, gdzie macie w tekście tytuły to tam są linki do recenzji :)


sobota, 4 listopada 2017

WSZYSTKO, CO KOCHAM/PIERWSZE URODZINY BLOGA!

  Hejka, hejka, słuchajcie, dziś jest ten dzień...Dokładnie 4 listopada wrzuciłam na tego bloga swoją pierwszą recenzję, dotyczyła ona "Zielonej mili" Kinga. Szybko minęło, tak Wam powiem, dużo się nauczyłam w tej blogowej strefie przez ten czas. Dziękuję mojemu każdemu obserwatorowi, naprawdę dla mnie około 40 osób to bardzo dużo, nie spodziewałam się, że tylu osobom będzie się chciało czytać moje wypociny ;) Postanowiłam, że z tej okazji zbiorę wszystkie rzeczy, które sprawiają, że moje życie jest piękne i Wam o nich opowiem, żebyście też mogli odczuć ich pozytywny wpływ na Wasze samopoczucie. A teraz już bez dłuższych wstępów, zapraszam!
1. Książki
  To było oczywiste :) Książki to właśnie jedna z moich największych pasji i naprawdę, tylu cudownych historii bym nie poznała gdyby nie one...Te najlepsze wywołują u mnie morze emocji i praktycznie zajmują w moim sercu szczególne miejsce, które utrzymują już co najmniej kilka lat. Książki to coś niesamowitego, bo mogą też po prostu umilać czas, ale niektóre naprawdę poruszają i sprawiają, że pamiętamy je jeszcze długi, długi czas.
2. Harry Potter
  W poprzednim punkcie mówiłam o tym, co dają mi moje ulubione powieści. Dla mnie te wszystkie cechy można zmieścić w dwóch słowach: "Harry Potter". Nie wiem, czy bym czytała tak wiele, jak teraz gdyby nie ta seria. Już chyba z 4 lata jest ona moim absolutnym numerem jeden i dla mnie to jest coś zdecydowanie więcej niż zwykła książka. Moje egzemplarze zamierzam dać swoim dzieciom i mam nadzieję, że one przekażą je swoim. Naprawdę zżyłam się z tą opowieścią, tymi bohaterami. To, co czuję do tego cyklu doskonale opisuje cytat Alana Rickmana: "When I'm 80 years old and sitting in my rocking chair, I'll be reading Harry Potter. And my family will say to me: 
-After all the time? 
And I will say:
-Always".
3. Muzyka
  Muzyka to coś, co towarzyszy mi jeszcze dłużej niż książki. Uczę się śpiewać, grać na pianinie i flecie od 9. roku życia. Nie lubię występować publicznie, ale generalnie kocham śpiewać i grać. To jest coś, co wprowadza mnie w taki trans, zwłaszcza, gdy gram na pianinie i już nawet nie muszę patrzeć w nuty, bo moje palce znają dany utwór na pamięć. Czuję się wtedy wręcz magicznie. Jeśli chodzi o śpiew to nie ma dnia, w którym bym nie zaśpiewała chociaż jednego wersu jakiejś piosenki, po prostu nie potrafię. 
4. Taco Hemingway
  Moi wszyscy ulubieni artyści, jeśli chodzi o muzykę to dość nowe odkrycia, ale Taco jest spośród nich najstarszy. Słucham go już rok, byłam na jednym koncercie, teraz w grudniu idę na kolejny. Mianowicie, jest on polskim raperem. Wiem, co pojawiło się w Waszej głowie, gdy przeczytaliście "polski raper", ale spokojnie. Nie wiem, jak to do końca wyjaśnić, ale Taco różni się zdecydowanie od innych raperów, ma taki swój własny, jedyny w swoim rodzaju styl, do tego stopnia, że niektórzy mówią, że on nie rapuje, tylko recytuje. Polecam sobie przesłuchać kilku kawałków, bo naprawdę warto. Poza tym, atmosfera na koncertach... To prawda, że byłam tylko na jednym, byli tam ludzie fajni i mniej fajni, ale gdy zaczęli grać to po prostu coś wspaniałego, cała widownia śpiewała z Taco wszystkie teksty z pamięci. To było wspaniałe.
5. Imagine Dragons

  Imagine Dragons jest zespołem, którego twórczość, według mnie, zalicza się do muzyki elektronicznej. Ich piosenki są idealne i na dobry jak i na zły dzień. Wszystkie są różne, ale każda z osobna po prostu ma w sobie tyle energii. Naprawdę, muszę kiedyś pojechać na ich koncert, bo czuję, że to naprawdę byłoby jedno wielkie: "Wow"!
6. Lana del Rey

  Jeśli chodzi o muzykę, to jest to moje najnowsze odkrycie, ale pokochałam utwory tej wokalistki praktycznie od razu. One są świetne do takiego typowego chilloutu. W ogóle strasznie mi się podoba to, że teledyski do piosenek Lany są w większości zrobione w takim stylu vintage i po prostu ona ma niesamowity głos, który nadaje jej twórczości takiej unikalności.
7. Seriale
  Ach, seriale, seriale... Jedna z moich ulubionych form spędzania wolnego czasu. W wakacje obejrzałam ich chyba z 7. W dni robocze nie oglądam ich jakoś dużo, ale czuję się źle, jeśli nie mam żadnego serialu, który mogę sobie odpalić. Podoba mi się ta formuła, bo mam czas, żeby się związać z bohaterami i według mnie, seriale są dużo lepsze od filmów.
8. Sherlock

  Jesteśmy przy serialach, więc nie mogło zabraknąć mojego ulubionego jakim jest "Sherlock". Uwielbiam go. Kocham te postaci, ten humor, tą akcję. Niektóre odcinki oglądałam po 3 razy. Naprawdę, chyba "Sherlock" wśród seriali jest dla mnie czymś takim jak "Harry Potter" wśród książek. Poznałam dzięki temu serialowi pewną osobę, o której też będzie wspomniane w tym poście. W ogóle, gify z "Sherlocka" to też jest coś, co ubóstwiam, mogę je przeglądać bez przerwy 40 min i na serio, na gify powinien być osobny punkt :D
9. Eddie Redmayne
  Jeden z dwóch moich ulubionych aktorów. Zacznę od tego, że uwielbiam jego wygląd. Rude włosy to życie. Jego charakter też całkiem mi odpowiada, chociaż jego typ humoru nie zawsze w pełni mi przypasuje. Przede wszystkim jednak jego gra aktorska...Rola Eddie'go w "Teorii wszystkiego" jak dla mnie jest wybitna i bardzo się cieszę, że dostał za nią Oscara, bo w pełni na to zasłużył.
10. Benedict Cumberbatch
  Benedict Cumberbatch to jest chyba odkrycie tego roku, jeśli chodzi o strefę nieksiążkową. Poznałam go dzięki "Sherlockowi", a "Sherlocka" dzięki niemu. Wiem, to brzmi zawile, ale to trochę dłuższa historia. Uwielbiam w tym człowieku po prostu wszystko, jego pozytywność, poczucie humoru, ogólnie charakter, wygląd, głos, grę aktorską. Dla mnie jest po prostu idealny. Często, gdy właśnie jest mi smutno, czy miałam gorszy dzień to wystarczy, że puszczę sobie kawałek jakiegoś talk-show, gdzie jest Benedict i od razu mam takie: "Life is beautiful!". Naprawdę, chyba jeszcze nigdy żadnej sławnej osoby nie lubiłam tak bardzo jak jego.
11. Anglojęzyczne talk shows
  W poprzednim punkcie wspomniałam o talk showach. Zagraniczne talk showy to coś, co kocham, bo są tak zabawne i tak pozytywne, że dla mnie to jest najszybszy sposób na poprawę humoru. Chyba moim ulubionym jest "EllenShow", ale też bardzo lubię program Jimmy'ego Fallona. Ogólnie, polecam oglądanie rzeczy tego typu, bo to jest też bardzo dobry sposób na osłuchanie się z angielskim i tak jakby nieświadomym uczeniem się go.
12. Youtube
  Odkąd mam Netflixa to youtube'a oglądam trochę mniej, ale codziennie zawsze obejrzę co najmniej jeden filmik. Mam tam jakiś swoich ulubionych twórców i naprawdę według mnie na youtube można znaleźć naprawdę wartościowe i świetnie zrobione treści tylko trzeba po prostu wiedzieć, gdzie szukać. Poza tym, ja talk showy oglądam właśnie na tej stronie.
13. Anglia/Londyn
  Moja miłość do tego kraju doszła do takiego etapu, że po studiach chcę się tam przeprowadzić i zmienić obywatelstwo na brytyjskie. To jest naprawdę jedno z moich największych marzeń. Ubóstwiam tą kulturę, język angielski uwielbiam całym swoim sercem. W maju mam właśnie jechać do Londynu i jestem strasznie podekscytowana, bo wreszcie zobaczę to, o czym tak długo marzyłam na własne oczy. W ogóle w moim pokoju jest fototapeta właśnie z takim zdjęciem, jakie widzicie po prawej.
14. Nowy Jork

  Kolejne miejsce, które muszę odwiedzić przynajmniej raz. To miasto zawsze mnie fascynowało i gdy patrzę na fotografie tych drapaczy chmur to aż serce bije mi szybciej. Chciałabym poczuć tą unikatową atmosferę, zobaczyć te wszystkie miejsca, ale absolutnie najbardziej chciałabym znaleźć się na szczycie Empire State Building i spojrzeć na to wszystko z góry.
15. Zakupy
  Teraz czas na takie typowo kobiece rzeczy. Same zakupy nie są dla mnie jakąś super przyjemnością, ale bardzo podoba mi się to jaki dają one efekt. Strasznie lubię polować na jakieś ubrania, czy kosmetyki. Mimo tego, że trzeba się nachodzić i przeciskać wśród tych wszystkich ludzi to lubię to robić, bo wiem, że ma to jakiś wyższy cel.
16. Pędzle do makijażu
  To jest dość dziwne, ale ja gdy jestem u kogoś w domu i widzę pędzle do makijażu to automatycznie mam takie: "Mogę dotknąć?". Naprawdę, mogłabym cały dzień miziać się pędzlami po twarzy i często to robię choćby przy uczeniu się.
17. Robienie zdjęć
  W tym jednym punkcie jakby zawieram całe pojęcie fotografii. Teraz robię zdjęcia trochę rzadziej niż kiedyś, ale zawsze jak fotografuję książkę do recenzji to robię to z przyjemnością. Ogólnie uwielbiam Instagram i te profile, gdzie każde osobne zdjęcie jest ładne, ale zarazem wszystkie tworzą taką spójną całość. W sumie, ta aplikacja jest moim głównym miejscem, gdzie poszukuję jakiś bardziej uzdolnionych fotografów.
18. Dekorowanie wnętrz
  Gdyby moje umiejętności rysunkowe były na trochę wyższym poziomie to jestem przekonana, że aspirowałabym na architekta wnętrz. Gdy ja sobie urządzałam pokój to po prostu mogłam spędzać godziny planując, gdzie co będzie stało, mierząc, czy wszystko się pomieści i tak dalej. W ogóle bardzo często, gdy wchodzę do sklepu typu Home&you to mimo tego, że miałam kupić jedną małą rzecz to kupuję ich 5 lub więcej.
19. Piękne okładki
  Wiecie, że jestem okładkową sroką, mam nawet osobną serię na blogu o wydaniach książek. Dla mnie okładka to jest coś, co sprawia, że dana powieść ma o 50% większe szanse na kupienie przeze mnie. Zawsze sobie myślę, gdy jestem w księgarni: "Dobra, nawet jeśli ta pozycja nie będzie dobra, to przynajmniej będzie ładnie wyglądać na półce".
20. Moi przyjaciele
  Nie wiem za bardzo, co mogę tu powiedzieć, bo każdy ma tam jakiś swoich bardziej bliższych lub dalszych przyjaciół i wie, jak wiele oni dają. Zawsze ma się z nimi jakieś śmieszne akcje, ale można też pogadać na niezliczoną ilość tematów.
21. "Ten moment" z przyjaciółmi
  "Tym momentem" nazywam takie dziwne coś, co ma miejsce czasami, gdy wychodzę z moimi znajomymi. To jest chyba takie uczucie czystego szczęścia, często też towarzyszy temu jakaś głupawka. Ciężko to opisać, ale myślę, że wiecie, co mam na myśli.
22. Mój pies

  W sumie jest on jednym z moich przyjaciół, z którym znam się już 6 lat. Razem dorastaliśmy i naprawdę relacja z własnym zwierzakiem to jest coś absolutnie niezwykłego. Jest bardzo podobna do kontaktu z drugim człowiekiem, ale wiesz, że pies cię nie zdradzi, nie wyśmieje i moim zdaniem, przyjaciel w postaci zwierzęcia jest tak samo wartościowy, jak ten w postaci człowieka.
23. Huśtanie na huśtawce

  Bardzo często się składa, że jak spotykam się z kimś do idziemy pogadać na jednym z placów zabaw, które znajdują się w moim mieście. Zawsze wtedy biegnę pierwsza, żeby zająć huśtawkę. Po prostu uwielbiam się wznosić tak wyżej i wyżej i myślę, że to jest coś, z czego nie wyrosnę.
24. Zima
  Moja absolutnie ulubiona pora roku pomimo, że jest zimno i wilgotno przez, co moje włosy się kręcą, co powoduje, że wyglądam jak owca. Kocham śnieg, którego niestety, ostatnio nie ma aż tak dużo. Idea długich zimowych wieczorów jest w ogóle cudowna. Zima jest czasem, kiedy mogę bezkarnie siedzieć w domu pod kocem, bo nikt mi nie powie, że na dworze jest przecież tak ładnie :)
25. Święta
  Ach, Boże Narodzenie to mój absolutnie ulubiony czas w roku. Uwielbiam kolędy oraz piosenki typu "Last Christmas". Zawsze jest dużo jedzenia, czasami są takie potrawy, które jem właśnie tylko w święta takie jak kluski z makiem. Poza tym, wszyscy dają sobie prezenty i jest taka ciepła, rodzinna atmosfera, którą absolutnie ubóstwiam.
26. Ciepłe kocyki
  Moje życie byłoby puste gdyby nie było ciepłych koców. Ja bardzo często marznę, ale nawet jak jest lato to czasami się przykryje kocem. Dla mnie jest to absolutny niezbędnik na sezon jesienno-zimowy.
27. Herbata
  Nie ma takiego dnia, w którym nie wypiłabym chociaż jednego kubka herbaty. Dla mnie czytanie książek nierozerwalnie łączy się z herbatą. Nie mogę teraz uwierzyć w to, że kiedyś nie lubiłam tego napoju, a teraz wręcz mam taki czajniczek w pokoju, żebym nie musiała ciągle chodzić do kuchni po gorącą wodę.
28. Jedzenie
  Niektórzy z Was mogą teraz pomyśleć: "Wow, kochasz czynność, która utrzymuje wszystkich ludzi przy życiu, niesamowite..."Wiem, jak to brzmi, ale naprawdę musiałam napisać w tym poście coś o jedzeniu. Praktycznie non stop coś podjadam, ale mam dobry metabolizm, więc zazwyczaj jem bez wyrzutów sumienia. Po prostu gdyby moje ulubione potrawy nie istniały to nie wiem, co bym zrobiła.
29. Moje dresy w śnieżynki
  Moi dobrzy przyjaciele, moje dresy. Mam je już chyba 2 lata, jeśli się nie mylę i w zimę chodzę w nich bez przerwy. Są ciepłe, wygodne i mają na sobie ekstra wzór. Czego chcieć więcej? Jeszcze mam do nich takie ciepłe skarpety z pomponami, więc jak założę to wszystko razem to wyglądam jak żywcem wyjęta z fabryki św. Mikołaja.
30. Mój blog <3
  I na koniec, wisienka na torcie, mój blog. Zakładając go spodziewałam się, że pewnie po miesiącu przestanę zamieszczać posty i że przestanie mi się chcieć. Mimo tego pomyślałam, że warto spróbować i okazało się, że to była naprawdę dobra decyzja. Głównie piszę tu o książkach, ale tak naprawdę mogę tutaj Wam opowiedzieć o wszystkim. Mogę mówić o serialach, filmach, podróżach i wszystkim, co mi się podoba. Bardzo dobrze jest mieć takie swoje własne miejsce w internecie, a jeszcze jak się widzi, że ludzi interesuje to, co tworzysz to w ogóle jest wspaniale. Dziękuję Wam za wszystkie komentarze, wszystkie kliknięcia "Obserwuj", bo naprawdę wiele to dla mnie znaczy. Mam nadzieję, że będziecie razem ze mną przez następny rok <3

wtorek, 10 października 2017

PSYCHOFANKA CZYTA BIOGRAFIĘ/"BENEDICT CUMBERBATCH. BIOGRAFIA" JUSTINA LEWISA

  Hej, hej, dziś przychodzę do Was z czymś nietypowym, niespotykanym, wyjątkowym(przynajmniej na moim blogu). Biografia, tego jeszcze nie było. Od pewnego czasu jestem ogromną fanką Benedicta Cumberbatcha, uważam go za ideał pod każdym możliwym względem. Na wstępie pozdrowię wszystkie Cumberbitches/Cumberbabes, które weszły w tą recenzję, bo wszystkie nas łączy miłość(miłość w sensie "miłość" nie miłość. Wiecie, o co mi chodzi) do jednego faceta.
  Normalnie dałabym w tym momencie opis fabuły, ale, że jest to biografia to go nie dam. Może wyjaśnię pokrótce, dla tych, którzy tego nie wiedzą(jak można tego nie wiedzieć?!), kim jest Benedict Cumberbatch. Jest aktorem teatralnym, filmowym. Największą sławę przyniosła mu chyba główna rola w "Sherlocku"(gdzie właśnie ja go poznałam<3), ale grał też w filmie "Gra tajemnic"(Jest wspaniały, polecam) o Alanie Turingu oraz niedawnej produkcji Marvela, czyli "Doctor Strange". Ubóstwiany przez tysiące kobiet, z cudowną osobowością, wyglądem i głosem. I jest naprawdę świetnym aktorem.
  Na początku obawiałam się, że ta książka będzie nudna. Z ciężkim sercem muszę przyznać, że Benedict to nie jest ktoś jak Steve Jobs albo Marilyn Monroe. To są naprawdę kultowe postaci i choćby nie wiem, jak dobrym aktorem by on był, jak pozytywną osobą i jak przystojnym mężczyzną to nadal pozostaje jedynie jednym z wielu aktorów. Jego droga do sławy przebiegała podobnie jak u innych tego typu osób.
  Na początku wydawało mi się, że moje obawy, że ta pozycja będzie nieinteresująca się spełnią. Musieliśmy przejść przez wszystkie szkoły, gdzie Benedict wiadomo, grywał w różnych przedstawieniach, ale były one tu przedstawione praktycznie w formie wymieniania ich wszystkich po kolei ze śladowym rozwinięciem, a to sprawiało, że czytało to się trochę jak listę wszystkich krajów Unii Europejskiej.
  Później jednak sytuacja się zmienia i o następnych rolach jest powiedziane już dużo więcej. W ogóle najbardziej podobały mi się rozdziały, gdzie była mowa tylko o jednej, bardzo znaczącej dla jego życia produkcji typu "Sherlock", czy "Koniec defilady".
  Od tego samego momentu zaczęłam bardzo szybko pochłaniać tą lekturę. Leciutko się to czytało, bez stresu, że nagle główny bohater zginie. Po prostu całkowity relaks.
  Rzeczą, która bardzo mnie zdziwiła było to, że nie było tutaj żadnych zdjęć. Przyszła do mnie ta książka, ja ją otwieram, przewracam kartki i z coraz większą desperacją szukam jakiś fotografii, a tu nic. Nie, moim zdaniem, biografia powinna mieć co parę stron dodany jakiś obrazek.
  Ogólnie, trochę się łudziłam, że może Benedict miał jakiś swój udział w pisaniu tej pozycji. Niestety, tak jak myślałam, moje przypuszczenia okazały się błędne. Na szczęście, są przytaczane tutaj dość często jego wypowiedzi, co dodaje całości takiego "Cumberbatchowego" charakteru. Poza tym, wszystko, co pochodzi od Benedicta jest dla każdej rzeczy jako wartość dodana.
  Generalnie, moim celem było dowiedzenie się jak najwięcej o tej niesamowitej osobie i faktycznie było tu opisanych sporo rzeczy, o których nie wiedziałam, ale też niektóre fragmenty wywiadów kojarzyłam i byłam wtedy z siebie taka dumna. Ta biografia też pozwoliła mi spojrzeć na Benedicta inaczej, zobaczyć, że nie zawsze jest taki słodki i milusi, jak w programach typu "The EllenShow"(który swoją drogą kocham<3). Potrafi dać jakiś cięty komentarz, ale to sprawiło, że zaczęłam na niego patrzeć bardziej jak na zwykłego człowieka, a nie jak na jakiś ideał zrzucony kobietom na Ziemi z niebios. Nie znaczy to, że w jakiś sposób przestałam go lubić, bo wciąż kocham go całym moim serduszkiem, a powiedziałabym nawet, że moja sympatia do niego wzrosła, bo mam takie: "Wow, on jest normalnym facetem z wadami, a mimo tego jest taki super".
  Podsumowując, jeśli jesteście jedną z Cumberbitches/Cumberbabes to przeczytajcie tą książkę, jeśli nie to możecie sobie darować, a ja się już z Wami żegnam razem z puszczającym oko Benedictem <3

sobota, 23 września 2017

MOJE ULUBIONE POWIEŚCI JEDNOTOMOWE

  Hej, hej, parę miesięcy temu zrobiłam post o moich ulubionych seriach książkowych, a teraz nadszedł czas na powieści, które maja tylko jedną część. Będą to pozycje, które naprawdę mnie poruszyły, wywołały we mnie dużo emocji i mają w sobie to magiczne "coś". To są naprawdę niezwykłe historie i zaznaczam, że kolejność jest przypadkowa, bo wszystkie są w równym stopniu wyjątkowe.
1. "Rok 1984"- George Orwell
  Jestem przekonana, że każdy z Was kiedykolwiek słyszał o tej książce, ale i tak przytoczę pokrótce jej fabułę. Opowiada ona o kraju, w którym wszystko jest kontrolowane przez rząd jednak pewnego dnia pewien mężczyzna usiłuje wyłamać się z tego systemu przez pisanie dziennika. To jest historia, która naprawdę zmroziła mi krew w żyłach i wydaje mi się, że jest to jedna z najbardziej przerażających opowieści jakie kiedykolwiek przeczytałam. Straszy swoją realnością i naprawdę porusza coś w czytelniku. Czyta się to wszystko z zapartym tchem, a zakończenie po prostu całkowicie szokuje i zostawia z pewnym niepokojem. Bardzo mocna, ale polecam.
2. "Zielona mila"- Stephen King
  Kolejna legendarna pozycja. Od tej książki rozpoczęła się moja cała przygoda z blogiem, pierwsza recenzja dotyczyła właśnie jej. Mówi ona o więzieniu, a konkretnie o bloku E, gdzie skazańcy wyczekują na wykonanie kary śmierci. Pewnego dnia, pojawia się tam człowiek o smutnych oczach, oskarżony o morderstwo i gwałt dwóch małych dziewczynek. Z czasem okazuje się jednak, że ma on tajemniczą moc uzdrawiania. Ile ja się napłakałam na tej powieści...To jest aż nieprawdopodobne. Opowiada o miłości, cierpieniu i generalnie, życiu. Pan Dzwoneczek, który jest szczurem to najlepsza zwierzęca postać wszech czasów. "Zielona mila" jest naprawdę niesamowita. Wywołuje multum uczuć od radości przez wkurzenie do smutku. Naprawdę uważam, że każdy będzie umiał znaleźć coś dla siebie w tej historii.
3. "Papierowe miasta"- John Green
  Dwie pierwsze pozycje były strasznie mocne i poważne, więc teraz trochę spuścimy z tonu. Młodzieżówka, nie przeczę, że "Papierowe miasta" są młodzieżówką. Quentin mieszka obok pewnej tajemniczej dziewczyny, imieniem Margo, z którą kolegował się w dzieciństwie jednak z czasem ich kontakt się zepsuł. Pewnego wieczoru wchodzi ona przez okno do jego pokoju i zabiera go na misję, której celem jest odegranie się na jej wrogach. Następnego dnia dziewczyna znika i nikt nie wie, gdzie się znajduje. Największym plusem tej historii jest humor, w niektórych momentach myślałam, że się po prostu zsikam ze śmiechu. Mamy też tu, powiedzmy, taki trochę wątek kryminalny. Oczywiście, w dość sporym cudzysłowie, ale jest. Ta historia trzyma w takim lekkim napięciu, ale jest też bardzo przyjemna i ja Wam ją serdecznie polecam, nawet jak nie lubicie młodzieżówek.
4. "Duma i uprzedzenie"- Jane Austen
  Było nowocześnie, więc teraz czas na klasykę. "Duma i uprzedzenie", oczekiwałam po tej historii dużo, a jednocześnie mało, bo do klasyków miałam takie podejście: "Niektóre są ok, ale to mimo wszystko nie jest mój klimat". Zakochałam się w "Dumie i uprzedzeniu", tej opowieści o poszukiwaniu męża i zmienianiu się na lepsze dla tej ukochanej osoby. Nie mogę oczywiście, nie wspomnieć tu o fakcie, że pan Darcy to mój książkowy mąż i jest absolutnie cudowny. Ta opowieść ma swoje specyficzne cechy, bardzo często postacie są tak przerysowane, że aż karykaturalne, ale to sprawia, że się wyróżnia wśród tych milionów innych tytułów.
5. "Zanim się pojawiłeś"- Jojo Moyes
  Przedstawiam Wam książkę, która dołączyła na tą listę stosunkowo niedawno, ale moja miłość do niej jest bezgraniczna. Uwielbiam bohaterów tej książki, zwłaszcza Lou i Willa, są naprawdę cudowni. Ta historia sprawiała, że śmiałam się w głos, denerwowałam na rodzinę Lou tak bardzo, że aż miałam ciarki i, że zamieniałam się w fontannę. Ja kocham tą powieść i nienawidzę jednocześnie. Miałam po niej takiego kaca, że głowa mała. Przepiękna historia o miłości, chorobie, po prostu brakuje mi słów, żeby powiedzieć, jak bardzo jest genialna.
  To już wszystkie moje ulubione książki. Mamy już jesień, więc trzeba zadbać o jak najlepsze pozycje do czytania, więc pokazałam Wam kilka tytułów, które Was naprawdę pochłoną.

sobota, 15 lipca 2017

KSIĄŻKOWA SZTUKA TAG

  Hej, hej tutaj BOOKi! Dawno już nie robiłam jakiegoś tagu, a ostatnio zaczęłam nową serię na blogu o okładkach, więc żeby to uczcić zapraszam na tag związany właśnie z ich tematyką.

1. Najładniejsza okładka pojedynczej książki
  Jeśli widzieliście już pierwszy post z serii "Okładkove love" to pewnie spodziewaliście się tu tej okładki. Dla mnie jest ona po prostu dziełem sztuki, te złocenia są przepiękne, cudownie mienią się w słońcu, a do tego jeszcze ta książka w dotyku jest jak aksamit.
2. Najbrzydsza okładka pojedynczej książki
  Nie biorę w tym tagu pod uwagę okładek filmowych, więc kandydat do tego punktu może być tylko jeden. Widocznie dobrze chronię moją półkę przed "wydaniowymi" potworkami. Ta okładka nie jest jakaś okropna, ale taka bez pomysłu. Jeszcze nie byłoby tak źle gdyby nie ta wstawka o czcionce. Dramat...
3. Najładniejsze okładki serii
  Zdecydowanym zwycięzcą jest tutaj seria "Selekcja", która jest wydana po prostu prześlicznie. Jestem absolutnie zakochana w tych bajkowych okładkach.
4. Najbrzydsze okładki serii
  Posłużę się tutaj angielskimi okładkami, które jednak wyglądają prawie identycznie jak polskie. To mnie naprawdę boli, że jedna z moich ulubionych serii jest tak strasznie wydana. Jeszcze ta wersja to pół biedy w porównaniu z wcześniejszym wydaniem "Darów Anioła", ale i tak to jest straszne.
5. Okładka zapadająca w pamięć
  To jest okładka, która bardzo przyciąga wzrok i wydaje się podczas czytania, że ta dziewczynka ciągle się w ciebie wpatruje, co jest naprawdę przerażające. To uczucie będzie Was prześladować nawet długo po odłożeniu książki na półkę.
6. Okładka niepasująca do treści
  Bardzo lubię tą okładkę, która jest niezwykle przyjemna dla oka, nie mogę jednak zaprzeczyć, że częściowa powodowała u mnie uczucie, że "Dziewczyna, którą kochałeś" to będzie kolejne banalne romansidło. Całkowicie nie oddaje ona klimatu tej powieści.
7. Strony białe, czy żółte?
  Żółte i tylko żółte, nie lubię śnieżnobiałych stron.
8. Strony cienkie, czy grube?
  Coś pomiędzy, ale gdybym już miała popadać w skrajności to wolałabym grube, bo cienkie bardzo łatwo się drą.
9. Okładka miękka, czy twarda?
  No, proszę Was...Oczywiście, że twarda. Wybieram ją zarówno pod względem wizualnym jak i praktycznym.
10. Ulubione wydawnictwo pod względem wyglądu książek?
  Moje książki z  ulubionymi okładkami są z różnych wydawnictw, ale wydaje mi się, że wydawnictwo Otwarte nigdy sobie nie pozwala na wydanie książki z brzydką okładką.
  Dzięki za przeczytanie i do następnego razu ;)