Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 listopada 2017

WSZYSTKO, CO KOCHAM/PIERWSZE URODZINY BLOGA!

  Hejka, hejka, słuchajcie, dziś jest ten dzień...Dokładnie 4 listopada wrzuciłam na tego bloga swoją pierwszą recenzję, dotyczyła ona "Zielonej mili" Kinga. Szybko minęło, tak Wam powiem, dużo się nauczyłam w tej blogowej strefie przez ten czas. Dziękuję mojemu każdemu obserwatorowi, naprawdę dla mnie około 40 osób to bardzo dużo, nie spodziewałam się, że tylu osobom będzie się chciało czytać moje wypociny ;) Postanowiłam, że z tej okazji zbiorę wszystkie rzeczy, które sprawiają, że moje życie jest piękne i Wam o nich opowiem, żebyście też mogli odczuć ich pozytywny wpływ na Wasze samopoczucie. A teraz już bez dłuższych wstępów, zapraszam!
1. Książki
  To było oczywiste :) Książki to właśnie jedna z moich największych pasji i naprawdę, tylu cudownych historii bym nie poznała gdyby nie one...Te najlepsze wywołują u mnie morze emocji i praktycznie zajmują w moim sercu szczególne miejsce, które utrzymują już co najmniej kilka lat. Książki to coś niesamowitego, bo mogą też po prostu umilać czas, ale niektóre naprawdę poruszają i sprawiają, że pamiętamy je jeszcze długi, długi czas.
2. Harry Potter
  W poprzednim punkcie mówiłam o tym, co dają mi moje ulubione powieści. Dla mnie te wszystkie cechy można zmieścić w dwóch słowach: "Harry Potter". Nie wiem, czy bym czytała tak wiele, jak teraz gdyby nie ta seria. Już chyba z 4 lata jest ona moim absolutnym numerem jeden i dla mnie to jest coś zdecydowanie więcej niż zwykła książka. Moje egzemplarze zamierzam dać swoim dzieciom i mam nadzieję, że one przekażą je swoim. Naprawdę zżyłam się z tą opowieścią, tymi bohaterami. To, co czuję do tego cyklu doskonale opisuje cytat Alana Rickmana: "When I'm 80 years old and sitting in my rocking chair, I'll be reading Harry Potter. And my family will say to me: 
-After all the time? 
And I will say:
-Always".
3. Muzyka
  Muzyka to coś, co towarzyszy mi jeszcze dłużej niż książki. Uczę się śpiewać, grać na pianinie i flecie od 9. roku życia. Nie lubię występować publicznie, ale generalnie kocham śpiewać i grać. To jest coś, co wprowadza mnie w taki trans, zwłaszcza, gdy gram na pianinie i już nawet nie muszę patrzeć w nuty, bo moje palce znają dany utwór na pamięć. Czuję się wtedy wręcz magicznie. Jeśli chodzi o śpiew to nie ma dnia, w którym bym nie zaśpiewała chociaż jednego wersu jakiejś piosenki, po prostu nie potrafię. 
4. Taco Hemingway
  Moi wszyscy ulubieni artyści, jeśli chodzi o muzykę to dość nowe odkrycia, ale Taco jest spośród nich najstarszy. Słucham go już rok, byłam na jednym koncercie, teraz w grudniu idę na kolejny. Mianowicie, jest on polskim raperem. Wiem, co pojawiło się w Waszej głowie, gdy przeczytaliście "polski raper", ale spokojnie. Nie wiem, jak to do końca wyjaśnić, ale Taco różni się zdecydowanie od innych raperów, ma taki swój własny, jedyny w swoim rodzaju styl, do tego stopnia, że niektórzy mówią, że on nie rapuje, tylko recytuje. Polecam sobie przesłuchać kilku kawałków, bo naprawdę warto. Poza tym, atmosfera na koncertach... To prawda, że byłam tylko na jednym, byli tam ludzie fajni i mniej fajni, ale gdy zaczęli grać to po prostu coś wspaniałego, cała widownia śpiewała z Taco wszystkie teksty z pamięci. To było wspaniałe.
5. Imagine Dragons

  Imagine Dragons jest zespołem, którego twórczość, według mnie, zalicza się do muzyki elektronicznej. Ich piosenki są idealne i na dobry jak i na zły dzień. Wszystkie są różne, ale każda z osobna po prostu ma w sobie tyle energii. Naprawdę, muszę kiedyś pojechać na ich koncert, bo czuję, że to naprawdę byłoby jedno wielkie: "Wow"!
6. Lana del Rey

  Jeśli chodzi o muzykę, to jest to moje najnowsze odkrycie, ale pokochałam utwory tej wokalistki praktycznie od razu. One są świetne do takiego typowego chilloutu. W ogóle strasznie mi się podoba to, że teledyski do piosenek Lany są w większości zrobione w takim stylu vintage i po prostu ona ma niesamowity głos, który nadaje jej twórczości takiej unikalności.
7. Seriale
  Ach, seriale, seriale... Jedna z moich ulubionych form spędzania wolnego czasu. W wakacje obejrzałam ich chyba z 7. W dni robocze nie oglądam ich jakoś dużo, ale czuję się źle, jeśli nie mam żadnego serialu, który mogę sobie odpalić. Podoba mi się ta formuła, bo mam czas, żeby się związać z bohaterami i według mnie, seriale są dużo lepsze od filmów.
8. Sherlock

  Jesteśmy przy serialach, więc nie mogło zabraknąć mojego ulubionego jakim jest "Sherlock". Uwielbiam go. Kocham te postaci, ten humor, tą akcję. Niektóre odcinki oglądałam po 3 razy. Naprawdę, chyba "Sherlock" wśród seriali jest dla mnie czymś takim jak "Harry Potter" wśród książek. Poznałam dzięki temu serialowi pewną osobę, o której też będzie wspomniane w tym poście. W ogóle, gify z "Sherlocka" to też jest coś, co ubóstwiam, mogę je przeglądać bez przerwy 40 min i na serio, na gify powinien być osobny punkt :D
9. Eddie Redmayne
  Jeden z dwóch moich ulubionych aktorów. Zacznę od tego, że uwielbiam jego wygląd. Rude włosy to życie. Jego charakter też całkiem mi odpowiada, chociaż jego typ humoru nie zawsze w pełni mi przypasuje. Przede wszystkim jednak jego gra aktorska...Rola Eddie'go w "Teorii wszystkiego" jak dla mnie jest wybitna i bardzo się cieszę, że dostał za nią Oscara, bo w pełni na to zasłużył.
10. Benedict Cumberbatch
  Benedict Cumberbatch to jest chyba odkrycie tego roku, jeśli chodzi o strefę nieksiążkową. Poznałam go dzięki "Sherlockowi", a "Sherlocka" dzięki niemu. Wiem, to brzmi zawile, ale to trochę dłuższa historia. Uwielbiam w tym człowieku po prostu wszystko, jego pozytywność, poczucie humoru, ogólnie charakter, wygląd, głos, grę aktorską. Dla mnie jest po prostu idealny. Często, gdy właśnie jest mi smutno, czy miałam gorszy dzień to wystarczy, że puszczę sobie kawałek jakiegoś talk-show, gdzie jest Benedict i od razu mam takie: "Life is beautiful!". Naprawdę, chyba jeszcze nigdy żadnej sławnej osoby nie lubiłam tak bardzo jak jego.
11. Anglojęzyczne talk shows
  W poprzednim punkcie wspomniałam o talk showach. Zagraniczne talk showy to coś, co kocham, bo są tak zabawne i tak pozytywne, że dla mnie to jest najszybszy sposób na poprawę humoru. Chyba moim ulubionym jest "EllenShow", ale też bardzo lubię program Jimmy'ego Fallona. Ogólnie, polecam oglądanie rzeczy tego typu, bo to jest też bardzo dobry sposób na osłuchanie się z angielskim i tak jakby nieświadomym uczeniem się go.
12. Youtube
  Odkąd mam Netflixa to youtube'a oglądam trochę mniej, ale codziennie zawsze obejrzę co najmniej jeden filmik. Mam tam jakiś swoich ulubionych twórców i naprawdę według mnie na youtube można znaleźć naprawdę wartościowe i świetnie zrobione treści tylko trzeba po prostu wiedzieć, gdzie szukać. Poza tym, ja talk showy oglądam właśnie na tej stronie.
13. Anglia/Londyn
  Moja miłość do tego kraju doszła do takiego etapu, że po studiach chcę się tam przeprowadzić i zmienić obywatelstwo na brytyjskie. To jest naprawdę jedno z moich największych marzeń. Ubóstwiam tą kulturę, język angielski uwielbiam całym swoim sercem. W maju mam właśnie jechać do Londynu i jestem strasznie podekscytowana, bo wreszcie zobaczę to, o czym tak długo marzyłam na własne oczy. W ogóle w moim pokoju jest fototapeta właśnie z takim zdjęciem, jakie widzicie po prawej.
14. Nowy Jork

  Kolejne miejsce, które muszę odwiedzić przynajmniej raz. To miasto zawsze mnie fascynowało i gdy patrzę na fotografie tych drapaczy chmur to aż serce bije mi szybciej. Chciałabym poczuć tą unikatową atmosferę, zobaczyć te wszystkie miejsca, ale absolutnie najbardziej chciałabym znaleźć się na szczycie Empire State Building i spojrzeć na to wszystko z góry.
15. Zakupy
  Teraz czas na takie typowo kobiece rzeczy. Same zakupy nie są dla mnie jakąś super przyjemnością, ale bardzo podoba mi się to jaki dają one efekt. Strasznie lubię polować na jakieś ubrania, czy kosmetyki. Mimo tego, że trzeba się nachodzić i przeciskać wśród tych wszystkich ludzi to lubię to robić, bo wiem, że ma to jakiś wyższy cel.
16. Pędzle do makijażu
  To jest dość dziwne, ale ja gdy jestem u kogoś w domu i widzę pędzle do makijażu to automatycznie mam takie: "Mogę dotknąć?". Naprawdę, mogłabym cały dzień miziać się pędzlami po twarzy i często to robię choćby przy uczeniu się.
17. Robienie zdjęć
  W tym jednym punkcie jakby zawieram całe pojęcie fotografii. Teraz robię zdjęcia trochę rzadziej niż kiedyś, ale zawsze jak fotografuję książkę do recenzji to robię to z przyjemnością. Ogólnie uwielbiam Instagram i te profile, gdzie każde osobne zdjęcie jest ładne, ale zarazem wszystkie tworzą taką spójną całość. W sumie, ta aplikacja jest moim głównym miejscem, gdzie poszukuję jakiś bardziej uzdolnionych fotografów.
18. Dekorowanie wnętrz
  Gdyby moje umiejętności rysunkowe były na trochę wyższym poziomie to jestem przekonana, że aspirowałabym na architekta wnętrz. Gdy ja sobie urządzałam pokój to po prostu mogłam spędzać godziny planując, gdzie co będzie stało, mierząc, czy wszystko się pomieści i tak dalej. W ogóle bardzo często, gdy wchodzę do sklepu typu Home&you to mimo tego, że miałam kupić jedną małą rzecz to kupuję ich 5 lub więcej.
19. Piękne okładki
  Wiecie, że jestem okładkową sroką, mam nawet osobną serię na blogu o wydaniach książek. Dla mnie okładka to jest coś, co sprawia, że dana powieść ma o 50% większe szanse na kupienie przeze mnie. Zawsze sobie myślę, gdy jestem w księgarni: "Dobra, nawet jeśli ta pozycja nie będzie dobra, to przynajmniej będzie ładnie wyglądać na półce".
20. Moi przyjaciele
  Nie wiem za bardzo, co mogę tu powiedzieć, bo każdy ma tam jakiś swoich bardziej bliższych lub dalszych przyjaciół i wie, jak wiele oni dają. Zawsze ma się z nimi jakieś śmieszne akcje, ale można też pogadać na niezliczoną ilość tematów.
21. "Ten moment" z przyjaciółmi
  "Tym momentem" nazywam takie dziwne coś, co ma miejsce czasami, gdy wychodzę z moimi znajomymi. To jest chyba takie uczucie czystego szczęścia, często też towarzyszy temu jakaś głupawka. Ciężko to opisać, ale myślę, że wiecie, co mam na myśli.
22. Mój pies

  W sumie jest on jednym z moich przyjaciół, z którym znam się już 6 lat. Razem dorastaliśmy i naprawdę relacja z własnym zwierzakiem to jest coś absolutnie niezwykłego. Jest bardzo podobna do kontaktu z drugim człowiekiem, ale wiesz, że pies cię nie zdradzi, nie wyśmieje i moim zdaniem, przyjaciel w postaci zwierzęcia jest tak samo wartościowy, jak ten w postaci człowieka.
23. Huśtanie na huśtawce

  Bardzo często się składa, że jak spotykam się z kimś do idziemy pogadać na jednym z placów zabaw, które znajdują się w moim mieście. Zawsze wtedy biegnę pierwsza, żeby zająć huśtawkę. Po prostu uwielbiam się wznosić tak wyżej i wyżej i myślę, że to jest coś, z czego nie wyrosnę.
24. Zima
  Moja absolutnie ulubiona pora roku pomimo, że jest zimno i wilgotno przez, co moje włosy się kręcą, co powoduje, że wyglądam jak owca. Kocham śnieg, którego niestety, ostatnio nie ma aż tak dużo. Idea długich zimowych wieczorów jest w ogóle cudowna. Zima jest czasem, kiedy mogę bezkarnie siedzieć w domu pod kocem, bo nikt mi nie powie, że na dworze jest przecież tak ładnie :)
25. Święta
  Ach, Boże Narodzenie to mój absolutnie ulubiony czas w roku. Uwielbiam kolędy oraz piosenki typu "Last Christmas". Zawsze jest dużo jedzenia, czasami są takie potrawy, które jem właśnie tylko w święta takie jak kluski z makiem. Poza tym, wszyscy dają sobie prezenty i jest taka ciepła, rodzinna atmosfera, którą absolutnie ubóstwiam.
26. Ciepłe kocyki
  Moje życie byłoby puste gdyby nie było ciepłych koców. Ja bardzo często marznę, ale nawet jak jest lato to czasami się przykryje kocem. Dla mnie jest to absolutny niezbędnik na sezon jesienno-zimowy.
27. Herbata
  Nie ma takiego dnia, w którym nie wypiłabym chociaż jednego kubka herbaty. Dla mnie czytanie książek nierozerwalnie łączy się z herbatą. Nie mogę teraz uwierzyć w to, że kiedyś nie lubiłam tego napoju, a teraz wręcz mam taki czajniczek w pokoju, żebym nie musiała ciągle chodzić do kuchni po gorącą wodę.
28. Jedzenie
  Niektórzy z Was mogą teraz pomyśleć: "Wow, kochasz czynność, która utrzymuje wszystkich ludzi przy życiu, niesamowite..."Wiem, jak to brzmi, ale naprawdę musiałam napisać w tym poście coś o jedzeniu. Praktycznie non stop coś podjadam, ale mam dobry metabolizm, więc zazwyczaj jem bez wyrzutów sumienia. Po prostu gdyby moje ulubione potrawy nie istniały to nie wiem, co bym zrobiła.
29. Moje dresy w śnieżynki
  Moi dobrzy przyjaciele, moje dresy. Mam je już chyba 2 lata, jeśli się nie mylę i w zimę chodzę w nich bez przerwy. Są ciepłe, wygodne i mają na sobie ekstra wzór. Czego chcieć więcej? Jeszcze mam do nich takie ciepłe skarpety z pomponami, więc jak założę to wszystko razem to wyglądam jak żywcem wyjęta z fabryki św. Mikołaja.
30. Mój blog <3
  I na koniec, wisienka na torcie, mój blog. Zakładając go spodziewałam się, że pewnie po miesiącu przestanę zamieszczać posty i że przestanie mi się chcieć. Mimo tego pomyślałam, że warto spróbować i okazało się, że to była naprawdę dobra decyzja. Głównie piszę tu o książkach, ale tak naprawdę mogę tutaj Wam opowiedzieć o wszystkim. Mogę mówić o serialach, filmach, podróżach i wszystkim, co mi się podoba. Bardzo dobrze jest mieć takie swoje własne miejsce w internecie, a jeszcze jak się widzi, że ludzi interesuje to, co tworzysz to w ogóle jest wspaniale. Dziękuję Wam za wszystkie komentarze, wszystkie kliknięcia "Obserwuj", bo naprawdę wiele to dla mnie znaczy. Mam nadzieję, że będziecie razem ze mną przez następny rok <3

niedziela, 30 lipca 2017

BOOKi W PODRÓŻY#2

  Hej, ci z Was, którzy są ze mną dłużej na tym blogu może pamiętają post o moim zimowym wyjeździe, gdzie wstawiłam zdjęcia z tej właśnie podróży. Bardzo mi się spodobała taka forma, komentarze też były bardzo pozytywne, więc pomyślałam, że powtórzę ją, ale tym razem w lecie. Ten wyjazd był świetny, co prawda narobił mi trochę zaległości książkowo-serialowych, ale na wakacje wyjeżdża się raz w roku, więc nie mogę narzekać. Dobra, ale już bez zbędnego gadania, zapraszam do oglądania zdjęć ;)

Czytanie w przestworzach ;)

Przepraszam, ale małpy będą gwiazdami tego posta, bo się w nich zakochałam i robiły takie genialne miny, że nie mogłam się zdecydować na jedno zdjęcie :D

Pseudo-artystyczne zdjęcie :P


Zjadłabym pomarańczę...



















Gdy ktoś przyłapie mnie na nocnym podjadaniu :D
                                                                              
              

I na dobre zakończenie posta, małpa, która gryzie swoją rękę :D
Do następnego razu ;)

środa, 24 maja 2017

CZY KSIĄŻKI TO DOBRE MODELKI?/ŚWIAT WEDŁUG KSIĄŻKOHOLICZKI

  Hej, ponieważ mamy obecnie okres bez recenzji stwierdziłam, że jest to idealny moment, by opublikować coś z serii "Świat według książkoholiczki". A dziś opowiemy sobie o robieniu zdjęć książkom, czyli o czymś, co dla części blogerów jest codziennością.
  Każdy zna to uczucie. Typowy nałogowy czytacz przegląda piękne bookstagramowe profile(przy okazji tutaj macie link do postu o moich ulubionych bookstagramowych profilach). Zachwyca się jakie to te zdjęcie są wspaniałe i w jego głowie pojawia się myśl: "Ja też tak chcę", jednak on jeszcze nie wie, ile to niesie ze sobą problemów.
  Na razie powiem Wam, jak u mnie wygląda robienie zdjęć powieściom. Nie mam aparatu, fotografuję telefonem, bo uważam, że ma na tyle dobrą jakość zdjęć, że wygląda to naprawdę ok. Po zrobieniu obrabiam je w pierwszym lepszym darmowym programie. Ja używam akurat PhotoScape. I tak to wygląda mój książkowo-zdjęciowy "profesjonalizm".
  Przedstawię Wam teraz kłopoty, z którymi ja się zmagam robiąc zdjęcia moim "modelkom". Nie wiem, czy Wy takie macie, jeśli znaleźliście jakiś sposób, żeby się z nimi uporać to piszcie w komentarzach.
Zdjęcie nr 1
  Problem numer 1 to odskakująca okładka. Gdy mamy książkę w miękkiej oprawie to ja przynajmniej zawsze robię tak, że trzymając książkę w pionie przed sobą, okładkę odginam od siebie. No i jest wszystko fajnie, wszyscy są szczęśliwi. Do momentu, gdy należy ją sfotografować, bo jak przy recenzji może nie być zdjęcia? Ja zwykle zdjęcia wykonuję w weekend, bo jeszcze z zimy został mi taki nawyk, że po szkole już nigdy nie było światła, więc fotografowałam książki w sobotę lub niedzielę. Zazwyczaj jest to już kilka dni po odgięciu okładki. I wtedy się zaczyna. Gdy chcę sfotografować książkę w taki sposób jak na pierwszym zdjęciu to już na starcie muszę się pogodzić z tym, że to nie wyjdzie. Wy teraz na nie patrząc myślicie sobie, że jest to mała przestrzeń, ale ta książka już kilka miesięcy była ściśnięta między innymi pozycjami, więc możliwe, że okładka przybliżyła się do reszty stron. W przypadku, gdy ta powieść jeszcze nigdy nie stała wśród innych na półce ta pustka jest o wiele większa.
  Kolejny problem też dotyczący pozycji wydanych w miękkich oprawach. Gdy chcę, żeby książka była otwarta, tak jak na zdjęciu, które dodałam do recenzji "Dumy i uprzedzenia", ona się zamyka. Ja jakoś próbuję wtedy kombinować, stawiam butelkę z lakierem na okładce i staram się nie uchwycić jej w kadrze. Rzecz, która przytrzymuje musi być ciężka, a zarazem mała, więc znalezienie czegoś takiego jest dość trudnym zadaniem.
  Ale teraz przejdę do najgorszego. Najgorsze połączenie dla "fotografa". Książka i zwierzak. Jak pewnie wiecie, może nie wiecie ostatnio pojawiła się recenzja "Był sobie pies", więc pomyślałam: "Mam psa, ale super, zrobię takie genialne zdjęcie". Wyszło, jak wyszło. Zanim mój pies postanowił przestać gonić ptaki, usiąść i zacząć ze mną współpracować minęło pół godziny. Gdy w końcu się położył podeszłam do niego nie wykonując żadnych gwałtownych ruchów, by nie postanowił do mnie podejść coś zastukało w rynnie. Podniósł się i odszedł w siną dal. Jeszcze oczywiście, w międzyczasie miałam problemy z książką, która się wywalała, bo na złość musiał wiać wiatr. Teraz jednak, gdy o tym myślę dochodzę do wniosku, że książki potrafią się wywalać, gdy się je postawi w pionie też w stabilnych warunkach atmosferycznych.
  To już wszystkie problemy, z którymi się zmagam fotografując książki, które są okropnymi modelkami, ale każdy wie, jakie piękne później potrafią być efekty pracy z nimi.

sobota, 13 maja 2017

NOWY REGAŁ NA KSIĄŻKI!

  Hejka, witam Was serdecznie w dzisiejszym poście. W życiu każdego miłośnika literatury przychodzi taki czas, gdy kończy się na półce lub regale miejsce na nowe powieści. Ja właśnie byłam ostatnio w takiej sytuacji, ale na szczęście już nie doświadczam tego problemu, więc teraz opowiem Wam o tym, co mi pomogło uporać się z tym kłopotem.
Miłość mierzona w pudełkach :D
  Pewnego pięknego dnia(wczoraj), po jakimś czasie od zamówienia regału znalazł się on w końcu w moim garażu. Od razu zaczęło tam cudownie pachnieć drewnem i nowymi meblami. Wtedy znajdował się jeszcze w kilku pudłach, będąc podzielonym na części, ale i tak już wtedy go pokochałam.
Mój "bezdomny" stosik :)
  Poznaliście już bardzo romantyczny początek miłości mojej i regału. Wydaje mi się, że już od świąt Bożego Narodzenia, gdy doszło do mnie wiele nowych książek zaczęło brakować mi miejsca na kolejne. Przez 5 miesięcy wszystko, co do mnie przyszło składowałam gdzieś z boku i takim sposobem na tym stosiku nazbierało mi się 10 tytułów. I on tak rósł i rósł aż do wczorajszego dnia.
Artystyczne zdjęcie gwoździ :D
  Regał, który wybrałam jest z Black Red White, konkretniej należy on do kolekcji Indiana, czyli tej samej, z której pochodzi reszta moich mebli. Jest on w takim pięknym bielutkim kolorze, ma 5 półek, mój poprzedni miał 3, czyli jest prawie 2 razy większy.
Co tak pusto?
Teraz lepiej<3
  Ogólnie, też wielką radość sprawiło mi to, że mój nowy nabytek trzeba było złożyć. Uwaga, teraz dowiecie się czegoś, o czym wcześniej nie mówiłam. Uwielbiam składać meble z Black Red White, jeśli macie coś do złożenia z tej firmy to macie po lewej mojego maila, piszcie, ja się bardzo chętnie do czegoś przydam :D Montowanie tego regału było mniej więcej tak łatwe i przyjemne jak składanie klocków Lego. Po prostu kocham to robić!
  Na razie mój regał jest dość pusty, ale myślę, że niedługo się to zmieni i do moich zbiorów przybędzie sporo powieści.
  Dziś taki króciutki, luźny post. Ten regał sprawił mi ogromną radość i chciałam się tym z Wami podzielić. Mam nadzieję, że jutro pojawi się recenzja "Był sobie pies", ale idę na Komunię, więc zobaczymy, czy się wyrobię. Trzymajcie kciuki ;)

sobota, 15 kwietnia 2017

JAKIE BOOKSTAGRAMOWE PROFILE OBSERWUJĘ?

  Hej, długo czasu zajęło mi wymyślenie tematu dzisiejszego posta. Chciałam napisać coś specjalnego na święta, ale cóż, nie wyszło, takie jest życie. Chciałam też, żeby stworzenie tego wpisu nie zabrało mi bardzo dużo czasu, bo wiecie, przygotowania wielkanocne i te sprawy. Wydaje mi się, że znalazłam złoty środek, bo uważam, że temat bookstagrama jest taki trochę inny, ja uwielbiam przeglądać tamtejsze profile, a dziś pokażę Wam moje ulubione, więc zapraszam!
1. Dreamthiefs
  Profilem, który idzie na pierwszy ogień jest Dreamthiefs. Dziewczyna, która go założyła bardzo przypomina mi Alicję z kanału znanego kiedyś jako: Aliska czyta. Teraz nazwa jest inna, ale nieważne. Tu bardzo dominują brązy, jesienne barwy, ale biel też występuje dość często. Jest też sporo drewniany elementów, różnych kołder, kocyków, a ja wszystkie te rzeczy kocham. Poza tym, jego autorka jest z Irlandii, a to jest najlepszy kraj na świecie<3
2. Bookmarauder
  Na tym koncie spotykamy się z takimi typowymi geekowymi, nerdowskimi zdjęciami, czy jak Wy chcecie to określać. Te wszystkie fotografie niby nie powinny do siebie pasować, a pasują i to daje taki efekt: wow! Mara tworzy kompozycje na swoich zdjęciach, gdzie występują głównie książki (czasami jakieś elementy typu kwiaty, czy kubek się pojawiają), ale ona je układa w taki sposób, że wygląda to po prostu wspaniale.
3. Triinbooks
  O, tutaj na fotografiach już pojawiają nam się bardziej zróżnicowane obiekty, nawet czasami pojawia się dziecko. Pomijając fakt, że nazwanie dziecka "obiektem" jest dziwne, ale idźmy dalej. Tu wszystko na zdjęciach łączy kolor, wszystkie przedmioty na zdjęciu ma właśnie ten jeden wspólny mianownik. Ja niesamowicie zazdroszczę osobom, które właśnie mają takie poczucie estetyki.
4. Mybookmark
    Oto pierwszy profil z zakładkami w tym zestawieniu. Na wszystkich zdjęciach występują zakładki do książek. Raz mniej, raz bardziej widoczne, ale to nie jest istotne. Myślę, że słyszeliście o ich nietypowości, ale dla pewności powiem, że gdy włoży się je do książki do wystają tylko nóżki, naprawdę różnego rodzaju. Kopyta jednorożca, syreni ogon, kocie lub królicze łapki, nogi ubrane w rajstopy Louisy Clark lub baletki. Moim osobistym faworytem są te w pończochach z napisem: "Reading is the new sexy", czy coś w tym stylu. Moim zdaniem, pomysł na nie jest najbardziej oryginalny.
5. Glitterygansey
 
  Pierwsza reprezentantka polskiej sceny czytelniczej, czyli Klaudia, która też ma kanał na YouTube, który równie gorąco Wam polecam, chociaż pewnie i tak go znacie. W przeciwieństwie do poprzednich kont na tym panuje absolutny minimalizm i biel jest dosłownie wszędzie. 
6. Bookvibes
  Bookvibes trochę przypomina pierwszy przedstawiony przeze mnie profil. Też jest tu dużo brązów, ale w ciemniejszym wydaniu, wszystko jest przygaszone. No i oczywiście, co to za bookstagramowe konto, jeśli nie ma koloru białego?
7. Tojkoo
  No i mamy ostatni profil. Kolejny polskie i zakładkowe konto, które prowadzi Julia Boniecka. Jej zakładki są absolutnie cudowne, ma ona ogromny talent, ja już od dłuższego czasu poluje na jej dzieła, ale jakoś żadnego jeszcze nie dopadłam, co mam nadzieję, wkrótce się zmieni.

  Jeśli ten post dobrze się przyjmie to napiszę kolejny tego typu, bo jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa. Mam nadzieję, że osoby, które bardziej się znają na fotografii nie zlinczują mnie za "nieprofesjonalność" mojego wypowiadania się :) 
  Jeszcze złożę takie szybkie wielkanocne życzonka. Smacznego jajka, dużo słodyczy od zajączka i żebyście przez te wolne dni przeczytali jakąś dobrą książkę ;)