wtorek, 11 kwietnia 2017

RECENZJA KSIĄŻKI "FANGIRL" RAINBOW ROWELL

  Hej, witam Was z recenzją, której nie miałam w planach publikować tak szybko. Na początku miałam przeczytać "Wilka z Wall Street" i faktycznie miałam z nim 173-stronnicowy epizod, ale więcej powiem w podsumowaniu kwietnia. Teraz jednak czas na "Fangirl", czyli książkę, o której bodajże rok temu było bardzo głośno, ale ja, jak to ja przeczytałam ją dopiero teraz, lecz już nie przedłużając przejdźmy do rzeczy.
  Wren i Cath od dziecka były nierozłączne. Te dwie bliźniaczki łączyła wyjątkowo mocna więź mimo, że ogromnie się od siebie różniły. Wren uwielbiała poznawać nowych ludzi, wychodzić z domu, za to Cath wolała czytać książki i pisać fanfiction będąc ubrana w jeden ze swoich wielu kardiganów i opatulona kocem. Wszystko się jednak zmienia, gdy dziewczyny idą na studia. Zamiast mieszkać razem w akademiku Wren chce nawiązać bliższe relacje z pozostałymi studentami i nie zamierza być w pokoju z Cath. Ta druga musi się, więc sama odnaleźć w gąszczu nieznajomych twarzy. Dodatkowo, musi skończyć swoje opowiadanie fanfiction nim wyjdzie ostatnia część serii o czarodzieju Simonie Snow, na której ono się opiera, a czasu jest coraz mniej.
  Szczerze mówiąc, spodziewałam się czegoś innego po tej książce i mówię to w sensie pozytywnym. To nie jest, cytując tekst z tyłu książki, tylko o: "przyjaźni wbrew różnicom i trudnej sztuce dojrzewania", bo gdyby tak było to powiedziałabym tej powieści: "nie". Umówmy się, jest mnóstwo historii o trudach wieku nastoletniego i nie potrzeba nam kolejnych.
  Niektóre problemy bliźniaczek są naprawdę niecodzienne, ciężkie i nie każdy musi się z tym zmagać. Mam na myśli tutaj wątki związane z rodzicami(kto czytał chyba wie, o co chodzi). Pomijając to, że motyw o ojcu moim zdaniem, powinien zostać wygrany nieco inaczej i powinniśmy się bardziej na nim skupić, a sprawa matki została potraktowana kompletnie po macoszemu, co też uważam za błąd to doceniam pomysł i potencjał tych elementów.
  Poza tym, Cath też nie jest taka, jak mi się wydawało, że będzie. Ja rozumiem introwertyzm, bo sama jestem introwertykiem, bycie nieśmiałym również, ale tej dziewczynie jej aspołeczność bardzo utrudnia wykonywanie podstawowych czynności. W takim stopniu, że ja nie wiem, czy nie powinno się czegoś z tym zrobić.
  To właśnie był jeden z tych elementów, który przeszkadzał mi utożsamić się naszą pisarką fanfików. Czasami miałam momenty, że myślałam sobie: "O, ja mam tak samo", ale były to jakieś pojedyncze sceny. Po prostu Cath nie jest jedną z tych bohaterek przez duże "B".
  Przejdźmy do wątku miłosnego, czyli chyba czegoś, co mi się najbardziej podobało w tej książce.
MINI SPOILER
Mamy tutaj trochę takiego schematu, że jest sobie niepozorna dziewczyna i popularny, lubiany chłopak i on się w niej zakochuje. Przyznaję się bez bicia, że spotykamy się w tej powieści z czymś takim. Nie odczuwa się tego jakoś bardzo i nie jest to tak bardzo dosłowne, ale osobom wyczulonym na takie rzeczy może to przeszkadzać.
KONIEC MINI SPOILERA
  Niektóre sceny tej pary są opisane świetnie, po prostu cud, miód, malinka, podczas czytania innych czułam pewne zażenowanie. Bardziej jednak kocham te dobre momenty niż nienawidzę tych złych. Poza tym, ten związek jest tak ultra uroczy i słodki, że ja się rozpływam. Tak na marginesie informuje, że może to być spowodowane tym, że uwielbiam zakochanych ludzi i jeśli są wokół mnie to czuję ich pozytywną energię i jestem szczęśliwa :)
  Na koniec muszę wyjaśnić kilka spraw, bo mam wrażenie, że wypowiedziałam się dość niejednoznacznie o tej książce.
  Nie mogę jej odmówić, że jest wciągająca mimo, że wątek z Simonem Snowem i fanfikami mnie nie interesował, bo nie rozumiałam w ogóle, co się dzieje i czemu nagle są jakieś akcje z królikami(lub zającami)... Pomijam milczeniem.
  Levi jest wspaniały, po prostu najsympatyczniejsza postać świata(nie licząc jednego incydentu). Można przeczytać tą powieść tylko dla tego jednego bohatera.
  Ogólnie, jeśli macie ochotę na coś, co przyjemnie się czyta, gdzie będziecie mieć idealną dawkę zaangażowania emocjonalnego w fabułę, nie za dużą, ani nie za małą to jest to coś dla Was.

środa, 5 kwietnia 2017

RECENZJA KSIĄŻKI "DUMA I UPRZEDZENIE" JANE AUSTEN

  Hej, dziś przychodzę do Was z recenzją absolutnie klasycznej, kultowej pozycji jaką jest "Duma i uprzedzenie" Jane Austen. Do tej powieści musiałam się przekonać, ale gdy to już się stało to zakochałam się i póki co, ta książka jest największą perełką 2017 roku.
  Państwo Bennetowie posiadają 5 córek. Największą ambicją matki dziewcząt jest wydać je za mąż, najlepiej za kogoś zamożnego. Ten plan jest tym bardziej desperacki, gdyż rodzina ta nie może pochwalić się zbyt wielkim majątkiem. Można, więc sobie wyobrazić, co się dzieje u Bennetów oraz w całej okolicy, gdy do miasteczka przybywa bogaty, przystojny i przemiły kawaler. Jedyną jego wadą jest to, że wszędzie towarzyszy mu odpychający i niekulturalny przyjaciel.
  Przez pierwsze kilka stron nie pałałam jakimś olbrzymim uczuciem do tej powieści. Musiałam się przyzwyczaić do języka, który w niej występuje jednak przez resztę książki w ogóle mi on nie przeszkadzał, a dodawał pewnego wyróżniającego się klimatu.
  Ta pozycja jest tak naprawdę zbudowana na swojej oryginalnej atmosferze. Niektórzy bohaterowie są bardzo groteskowi, przerysowani. Mówię tu raczej o tych mniej sympatycznych postaciach. Rozrysowanie ich jednak tak grubą kreską sprawiło, że są całkowicie niepowtarzalni i ich "nieprawdziwość" nie sprawia żadnego problemu podczas czytania i możemy dzięki temu odkryć coś zupełnie innego niż w pozostałych książkach.
  Ta cecha jest tym bardziej ważna, ponieważ taka prawdziwa akcja i to, do czego będziemy zmierzać aż do końca zaczyna się dopiero tak w połowie historii, a do tej pory mamy wrażenie, że czytamy trochę o wszystkim i o niczym. Mimo to, ta pierwsza część też mnie interesowała i wciągnęłam się w nią właśnie przez tą niezwykłość tej powieści.
  Mówiąc o "Dumie i uprzedzeniu" nie można pominąć pana Darcy(lub pana Darcy'ego, nie wiem, czy to odmieniać :D). Ja przed przeczytaniem tej pozycji, gdy słyszałam te wszystkie zachwyty na jego temat to sobie myślałam, że nie, ze mną nie będzie tak łatwo. Byłam przekonana, że nie ulegnę urokowi tego dżentelmena i cóż, przegrałam tę bitwę. Pan Darcy jest absolutnie cudowny, uwielbiam go i już trafił na listę moich ulubionych męskich bohaterów.
  Co do Elizabeth, czyli głównej bohaterki to uważam, że jest naprawdę rozsądną, młodą kobietą. Gdy zmieniała zdanie po kilka razy zawsze udawało mi się znaleźć dla niej jakieś usprawiedliwienie. Może brakuje jej trochę takiej charyzmy, ale wydaje mi się, że jest to jedna z tych postaci, którą można brać za przykład do naśladowania.
  Przed zapoznaniem się z "Dumą i uprzedzeniem" myślałam, że nie lubię klasyków. Teraz mam zaplanowane, by przeczytać co najmniej cztery. Chyba dwie od Jane Austen, a dwie od sióstr Brönte. Nie zamierzam jednak na tym poprzestać, bo właśnie otworzyły się dla mnie kolejne bramy w świecie literatury i nie chcę tego marnować.
  "Duma i uprzedzenie" jest po prostu magiczna, ma w sobie "to coś", które występuje we wszystkich moich ulubionych książkach. Pozornie zwyczajna historia, ale emocje są gwarantowane i ja będę na pewno wielokrotnie do niej wracać.

niedziela, 2 kwietnia 2017

RECENZJA KSIĄŻKI "FANTASTYCZNE ZWIERZĘTA I JAK JE ZNALEŹĆ. ORYGINALNY SCENARIUSZ" J.K. ROWLING

  Hej, dziś zapraszam Was na pierwszą kwietniową recenzję. O tej książce mówiłam już trochę w podsumowaniu marca, ale dziś wypowiem się o niej bardziej szczegółowo. Jest ona dość specyficzna, ponieważ ma formę scenariusza filmowego, ale mi to absolutnie nie przeszkadzało i uważam, że wydanie "Fantastycznych zwierząt i jak je znaleźć" jako książkę doskonale dopełnia film.
  Magizoolog, Newt Scamander przyjeżdża do Nowego Jorku. W swojej zaczarowanej walizce nielegalnie przewozi fantastyczne zwierzęta, których hodowla w Ameryce jest zabroniona. Przez zrządzenie losu oraz pewnego nieposłusznego niuchacza dochodzi do pomylenia teczek i jego podopieczni trafiają w ręce mugola, Jacoba Kowalskiego i niektóre stworzenia uciekają z walizki. To zdarzenie jest tym bardziej niefortunne, ponieważ od jakiegoś czasu tajemnicza istota nęka nowojorskich mugoli i podejrzenia mogą paść na Newta i jego zwierzęta.
  Nie sposób wyrażając swoją opinię o tej książce nie odwołać się do filmu. Dzięki spisaniu całej tej historii lepiej zrozumiałam niektóre rzeczy. Były tu opisane wszystkie kadry i jeśli się oglądało film to czytając opis ujęcia od razu się widziało opisywany moment i to było bardzo ciekawe uczucie. Też chciałabym powiedzieć, że to jest jedna z tych pozycji, gdzie lepiej najpierw obejrzeć film, a później przeczytać książkę.
  Postacie, którym towarzyszymy  w tej historii są cudowne, oprócz Tiny, bo ja w ogóle nie rozumiem tej kobiety i tego, do czego ona dąży.
  Poza tym, mamy tu Queenie, która jest tak genialna, że dostała tytuł najlepszej postaci marca. Już, co najmniej w kilku postach pisałam, jak ja ją kocham i uwielbiam, więc nie będę się powtarzać. Dodatkowo, mam jej figurkę FUNKO POP, która posłużyła mi jako "modelka" przy wykonywaniu zdjęcia.
  Jeszcze na zakończenie powiem, że jestem absolutnie zachwycona okładką i ogólnie ozdobieniem książki. Bardzo kojarzy mi się ono z "Wielkim Gatsbym" i w ogóle latami 20., które dla mnie są zachwycające.
  Na sam koniec podsumuję. Polecam obejrzeć film, przeczytać książkę, by zobaczyć świat czarodziejów w innej wersji niż dotąd znaliśmy. Poza tym, nawet jeśli historia ta Wam się nie spodoba to oprawa graficzna będzie niczym dzieło sztuki na Waszej półce.
 

sobota, 1 kwietnia 2017

PODSUMOWANIE MARCA/2017

  Hej, minęły już trzy miesiące roku 2017, mamy wiosnę, świeci słońce i jest po prostu przepięknie. Zaczął się kwiecień, a więc zapraszam na podsumowanie poprzedniego miesiąca.
Liczba przeczytanych stron: 3012
Przeczytane książki: 9
1. "Piąta fala. Ostatnia gwiazda"- Rick Yancey
2. "Mój tydzień z Marilyn"- Colin Clark
3. "Służące"- Kathryn Stockett
4. "Krzyżacy"- Henryk Sienkiewicz
5. "Baśnie Barda Beedle'a"- J.K.Rowling
6. "Quidditch przez wieki"- J.K.Rowling
7. "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć"- J.K.Rowling
8. "Pan Mercedes"- Stephen King
9. "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Oryginalny scenariusz"- J.K.Rowling
  Jak możecie zauważyć marzec był bardzo obfitym w książki miesiącem. Pierwszy raz od stycznia przeczytałam 3000 stron w ciągu 30 dni. Obawiam się jednak, że liczba książek i stron jest taka duża, ponieważ niektóre miały bardzo dużą czcionkę i obrazki. Pominę to milczeniem. Najbardziej jestem dumna z tego, że przebrnęłam przez "Krzyżaków". Aż chciałabym sobie pogratulować. 
Najlepsza książka miesiąca:
"Mój tydzień z Marilyn"- Colin Clark
  Bardzo niepozorna książka, w której ja się jednak zakochałam. Równie mocno polecam Wam ekranizację z moim ulubionym aktorem w roli Colina. Jeśli choć trochę interesujecie się filmem lub chcielibyście poznać Marilyn Monroe od bardziej "ludzkiej" strony to gwarantuję, że nie zawiedziecie się na tej historii.
Najgorsza książka miesiąca:
"Piąta fala. Ostatnia gwiazda"- Rick Yancey
  Złota Malina marca została przyznana. Nigdy finałowy tom serii nie wywołał we mnie tak małej ilości emocji. Hawk, powiedziałam.
Najlepsza postać miesiąca:
Queenie Goldstein z "Fantastycznych zwierząt i jak je znaleźć. Oryginalny scenariusz" J.K.Rowling
  Zastanawiałam się, czy nie dać w tej kategorii Brady'ego z "Pana Mercedesa", ale stwierdziłam, że bardziej pasowałoby mi dać tu bardziej pozytywną postać. Właśnie dlatego mój wybór padł właśnie na Queenie. Jest ona cudowną kobietą, ma w sobie tyle uroku, wdzięku i klasy, że ja nie mam słów, by opisać, jak bardzo ją ubóstwiam.
Najgorsza postać miesiąca:
Hilly Holbrook ze "Służących" Kathryn Stockett
  Postanowiłam się już nie pastwić nad "Piątą falą", więc nie wybrałam postaci z tej serii, ale z innej powieści. Gdybym spotkała na swojej drodze kogoś takiego jak Hilly to bym zwyczajnie wybuchła. Jest ona tak irytującą bohaterką,(oczywiście, taki miał być efekt) że mi, gdy się pojawiała w książce po prostu puszczały nerwy. Najbardziej odpychająca postać w dziejach!
Najładniejsza okładka miesiąca:
  Przeczytałam w tym miesiącu wiele książek z zachwycającymi okładkami, ale ta to jest po prostu perełka i chyba najpiękniejsza okładka na całej mojej półce.
Najbrzydsza okładka miesiąca:
  Po prostu nic specjalnego...
  Kwiecień rozpoczęłam czytaniem 'Dumy i uprzedzenia", więc możecie mi napisać, co Wy o niej sądzicie, jeśli ją czytaliście, bo ja na razie nie wyrobiłam sobie o niej zdania ;)