niedziela, 30 lipca 2017

BOOKi W PODRÓŻY#2

  Hej, ci z Was, którzy są ze mną dłużej na tym blogu może pamiętają post o moim zimowym wyjeździe, gdzie wstawiłam zdjęcia z tej właśnie podróży. Bardzo mi się spodobała taka forma, komentarze też były bardzo pozytywne, więc pomyślałam, że powtórzę ją, ale tym razem w lecie. Ten wyjazd był świetny, co prawda narobił mi trochę zaległości książkowo-serialowych, ale na wakacje wyjeżdża się raz w roku, więc nie mogę narzekać. Dobra, ale już bez zbędnego gadania, zapraszam do oglądania zdjęć ;)

Czytanie w przestworzach ;)

Przepraszam, ale małpy będą gwiazdami tego posta, bo się w nich zakochałam i robiły takie genialne miny, że nie mogłam się zdecydować na jedno zdjęcie :D

Pseudo-artystyczne zdjęcie :P


Zjadłabym pomarańczę...



















Gdy ktoś przyłapie mnie na nocnym podjadaniu :D
                                                                              
              

I na dobre zakończenie posta, małpa, która gryzie swoją rękę :D
Do następnego razu ;)

poniedziałek, 24 lipca 2017

WIEDŹMY RZĄDZĄ!/"DZIEDZICTWO OGNIA" SARAH J. MAAS

  Hej, hej, mam dla Was taką recenzję z lekkim poślizgiem, bo jestem na wyjeździe i były problemy z internetem, ale mam  nadzieję, że już się one nie powtórzą. Dobra, ale już bez zbędnych tłumaczeń, bo od trzeciego tomu "Szklanego Tronu" oczekiwałam dużo, więc zobaczcie, czy sprostał on moim wymaganiom.
RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY DOTYCZĄCE POPRZEDNICH CZĘŚCI
  Celaena dostała rozkaz od króla Adarlanu aby zabić rodzinę królewską Wendlyn. Widząc jednak, jak bardzo naród jest szczęśliwy mając ich jako władców postanawia nie wykonać tego zadania. W międzyczasie zostaje zabrana przez tajemniczego wojownika Fae do swojej ciotki. Dowiadujemy się, że dziewczyna jest zaginioną dziedziczką tronu Terrasenu. Teraz ma rozwijać swoje magiczne zdolności pod okiem nieprzeniknionego Rowana.
Pierwszym, co przykuło moją uwagę w tej powieści było to, że rozdziały pisane są z trzech różnych miejsc. Jeden opisuje to, co się dzieje z Celaeną, kolejny to, co ma miejsce w adarlańskim pałacu, a jeszcze kolejny mówi o treningach wiedźm. Wydaje mi się, że właśnie to sprawiło, że ta część podoba mi się bardziej niż poprzednie. Taki zabieg pozwala tak odpocząć od poszczególnych postaci na parę stron i sprawia, że fabuła jest bardziej urozmaicona.
  Muszę przyznać, że jestem zafascynowana wiedźmami, ich kulturą i zwyczajami. Dla mnie są one bardziej interesujące niż Fae i chciałabym, żeby Celaena była jedną z nich.
  W tych rozdziałach, gdzie najbardziej skupiamy się na czarownicach przeszkadzało mi jednak trochę to, że większość z nich jest do siebie bardzo podobna charakterem i to sprawiało, że się tak zlewały ze sobą.
  Moim zdaniem, Rowan, czyli trener Celaeny jest dla niej po prostu stworzony. Tworzyliby oni idealną parę. Byłby to co prawda taki bardzo surowy związek, gdzie nie byłoby zbędnej słodyczy i przytulasów. Ta dwójka odpowiada mi też jako para przyjaciół, ale wolałabym, żeby łączyły ich relację romantyczne.
  Jeszcze skoro jesteśmy w temacie to wspomnę o jeszcze jednym związku, który bardzo mi się podoba. Mówię to o Dorianie i pewnej osobie, ale nie zdradzę dokładnie o kogo chodzi. Ta relacja jest z kolei bardzo urocza i romantyczna, ale zarazem ogromnie dojrzała.
  Powiem Wam teraz o rzeczach, które nie powinny mi pasować w "Dziedzictwie ognia", ale jakoś, dziwnym trafem, przypadły mi do gustu. Pierwszą z nich jest to, że Celaena zbawi świat i, że tylko ona może to zrobić. Druga to to, że raczej rzadko się zdarza, żeby zaginione księżniczki odnajdywały się po latach i jeszcze w międzyczasie stają się najlepszymi zabójczyniami w kraju. Tutaj się tak dzieje, ale jakoś odpowiada mi ten cały motyw odnalezienia poszukiwanej od długiego czasu dziedziczki tronu.
  Niezwykle mocno jest w tym tomie podkreślona przemiana duchowa Celaeny w Aelin(to właśnie jest jej prawdziwe imię). Jest to bardzo dobrze rozpisane na przestrzeni całej książki i wychodzi to tak bardzo naturalnie. Dla mnie jest to zdecydowanie zmiana na lepsze.
  W tej części dowiadujemy się wielu rzeczach, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. W połączeniu z tym, co wiedzieliśmy z wcześniejszych części to tworzy nam to taki lekki "misz masz". Pewnie te wszystkie elementy będą się łączyły w późniejszych częściach, co sprawi, że ta seria będzie miała więcej wątków.
  Zakończenie "Dziedzictwa ognia" było naprawdę wstrząsające i zaskakujące. Nie spodziewałam się po autorce niektórych zagrań i myślę, że są one genialnym wstępem dla kolejnych tomów.
  Podsumowując, jak na razie trzeci tom "Szklanego tronu" jest moim ulubionym. Mam nadzieję, że dobra passa będzie trwała jeszcze dłużej, aż do końca tego cyklu.

poniedziałek, 17 lipca 2017

CELAENA-DOBRY ZIOMEK/"KORONA W MROKU" SARAH J. MAAS

  Hej, jeśli czytaliście moją recenzję "Szklanego tronu" to pewnie wiecie, że ta powieść nie zachwyciła mnie tak jak się tego spodziewałam po tych wszystkich pochwałach, które otrzymała. Zakupiłam jednak kolejne tomy, bo wyczułam w pierwszej części pewien potencjał i chciałam zobaczyć, jak to wszystko się rozwinie. Czy drugi tom przekonał mnie do tej serii? Czytajcie dalej ;)
RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY DOTYCZĄCE "SZKLANEGO TRONU"
  Celaena po tym jak otrzymała tytuł Królewskiej Obrończyni prowadzi w miarę spokojne i dostatnie życie. Za mordowanie wrogów władcy Adarlanu dostaje sowitą zapłatę, lecz król nie jest świadomy tego, że ona wcale nie zabija tych osób. Zabójczyni pozwala im uciec i pozoruje ich śmierć. Pewnego dnia otrzymuje nakaz wyeliminowania swojego starego znajomego z Twierdzy Zabójców, Archera Finn'a, który obecnie pracuje jako pan do towarzystwa. Jest on posądzony o tworzenie ruchu oporu, a Celaena musi się dowiedzieć, czy jest to prawda.
  Ta książka to taka cisza przed burzą. Do 3/4 jest jak film "Kosogłos. Część 1.", czyli nie dzieje się nic. To znaczy niby tam są jakieś tajemnicze sprawy, odkrywanie zadziwiających faktów o niektórych bohaterach, ale nie ma niczego takiego konkretnego, żeby akcja tak ruszyła żwawiej do przodu i powoduje to, że czytanie tego się trochę dłuży.
  Zapytacie pewnie teraz: "To co się dzieje po tych 3/4, że przestaje być tak niemrawo?", a ja Wam odpowiem. Ma miejsce pewne "Dramatyczne Wydarzenie", nie powiem, co konkretnie, żeby nie spoilerować. 
  Ma ono ogromny wpływ na główną bohaterkę, zmienia przez nie swoje stanowisko w pewnych sprawach, motywuje ją do pewnych czynów, których wcześniej nie zamierzała zrobić. Ogólnie, Celaena ma konkretnego doła i czytelnik też powinien takiego doła mieć, a ja nie miałam. Moim zdaniem, jest to spowodowane tym, że nie czuję jeszcze takiej więzi z postaciami i, że to "Dramatyczne Wydarzenie" miało miejsce za wcześnie by na mnie w jakiś silniejszy sposób oddziałało.
  Poza tym, dla mnie są autorzy, którzy potrafią sprawić by dramat wybrzmiał, a niektórzy nie. Dla mnie Sarah J. Maas zalicza się do tej drugiej grupy. Dla przykładu, w dwóch powieściach zupełnie innych pisarzy ma miejsce to samo smutne wydarzenie, powiedzmy, przyjaciel głównego bohatera zapada w śpiączkę i nie wiadomo, czy kiedykolwiek się wybudzi i jeden autor opisze to tak, że zamieniamy się w fontannę, a drugi tak, że przyjmiemy to z chłodną obojętnością. To właśnie to drugie uczucie towarzyszyło mi, gdy czytałam o "Dramatycznym Wydarzeniu".
  Po przeczytaniu "Korony w mroku" nie mam pojęcie, co myśleć o Celaenie i z jednej strony to dobrze, bo to znaczy, że jest wielowymiarową postacią i ma wiele twarzy, ale z drugiej strony niesamowicie mnie to irytuje.
  Bardzo mi się podoba, gdy zamienia się ona w taką bezwzględną maszynę do zabijania, bo czytanie o tym jest niezwykle fascynujące i chyba jeszcze się nie spotkałam z bohaterką, która by od czasu do czasu wpadała w taki stan, więc jest to bardzo oryginalny zabieg.
  Później się jednak okazuje, że Zabójczyni ma być niczym Superman i ocalić świat i pomyślcie, gdybyście byli duchem królowej Adarlanu jak Elena i raczej jesteście mądrym duchem i zastanawiacie się: "Kogo by tu wyznaczyć do zbawiania świata?". To czy spotykając dziewczynę, która przez bardzo długi okres zabijała za pieniądze to byście pomyśleli: "O, to na pewno będzie dobry ziomek, ona idealnie się nadaje do tego zadania"? No chyba jednak nie. I ja wiem, że na końcu to się niby wszystko wyjaśnia, ale i tak to mnie nie przekonuje, że Celaena jest perfekcyjną osobą do wypełnienia tej misji. W sumie to z kolei pokazuje, że nawet nie będąc kimś wybitnym można dokonać wielkich czynów, a to jest dobre przesłanie...No i widzicie, nie umiem się jednoznacznie wypowiedzieć, musicie sami wyrobić sobie zdanie.
  Cenię sobie w tej powieści to, że jest trójkąt miłosny, ale on nie jest napisany tak jak w większości tego typu pozycji. Mianowicie chodzi mi o to, że Celaena ma swoje uczucia w miarę konkretnie sprecyzowane, wie, co czuje i czego chce i nie waha się między dwoma chłopakami.
  Jak już jesteśmy w takich romantycznych klimatach to powiem Wam, że w "Koronie w mroku" ma miejsce związek. I nie wiem, jak go odbierały inne osoby, które przeczytały tę książkę, ale dla mnie ta relacja w większości była oparta na seksie. Nie wiem, może ja oczekuję zbyt wiele takiego romantyzmu, ale naprawdę miałam wrażenie jakby po każdym spotkaniu ta para lądowała w łóżku.
  Słowem podsumowania, ta pozycja mi się średnio podobała, porównałabym ją z "Miastem popiołów", bo ta powieść też niezbyt wpisała się w mój gust, ale miała zaskakujące zakończenie, tak samo jak "Korona w mroku", i każde kolejne tomy już były genialne. Wierzę, że "Dziedzictwo ognia" w końcu da mi to, czego oczekiwałam po serii "Szklany Tron", bo zaczęłam i na razie zapowiada się bardzo dobrze.
  

sobota, 15 lipca 2017

KSIĄŻKOWA SZTUKA TAG

  Hej, hej tutaj BOOKi! Dawno już nie robiłam jakiegoś tagu, a ostatnio zaczęłam nową serię na blogu o okładkach, więc żeby to uczcić zapraszam na tag związany właśnie z ich tematyką.

1. Najładniejsza okładka pojedynczej książki
  Jeśli widzieliście już pierwszy post z serii "Okładkove love" to pewnie spodziewaliście się tu tej okładki. Dla mnie jest ona po prostu dziełem sztuki, te złocenia są przepiękne, cudownie mienią się w słońcu, a do tego jeszcze ta książka w dotyku jest jak aksamit.
2. Najbrzydsza okładka pojedynczej książki
  Nie biorę w tym tagu pod uwagę okładek filmowych, więc kandydat do tego punktu może być tylko jeden. Widocznie dobrze chronię moją półkę przed "wydaniowymi" potworkami. Ta okładka nie jest jakaś okropna, ale taka bez pomysłu. Jeszcze nie byłoby tak źle gdyby nie ta wstawka o czcionce. Dramat...
3. Najładniejsze okładki serii
  Zdecydowanym zwycięzcą jest tutaj seria "Selekcja", która jest wydana po prostu prześlicznie. Jestem absolutnie zakochana w tych bajkowych okładkach.
4. Najbrzydsze okładki serii
  Posłużę się tutaj angielskimi okładkami, które jednak wyglądają prawie identycznie jak polskie. To mnie naprawdę boli, że jedna z moich ulubionych serii jest tak strasznie wydana. Jeszcze ta wersja to pół biedy w porównaniu z wcześniejszym wydaniem "Darów Anioła", ale i tak to jest straszne.
5. Okładka zapadająca w pamięć
  To jest okładka, która bardzo przyciąga wzrok i wydaje się podczas czytania, że ta dziewczynka ciągle się w ciebie wpatruje, co jest naprawdę przerażające. To uczucie będzie Was prześladować nawet długo po odłożeniu książki na półkę.
6. Okładka niepasująca do treści
  Bardzo lubię tą okładkę, która jest niezwykle przyjemna dla oka, nie mogę jednak zaprzeczyć, że częściowa powodowała u mnie uczucie, że "Dziewczyna, którą kochałeś" to będzie kolejne banalne romansidło. Całkowicie nie oddaje ona klimatu tej powieści.
7. Strony białe, czy żółte?
  Żółte i tylko żółte, nie lubię śnieżnobiałych stron.
8. Strony cienkie, czy grube?
  Coś pomiędzy, ale gdybym już miała popadać w skrajności to wolałabym grube, bo cienkie bardzo łatwo się drą.
9. Okładka miękka, czy twarda?
  No, proszę Was...Oczywiście, że twarda. Wybieram ją zarówno pod względem wizualnym jak i praktycznym.
10. Ulubione wydawnictwo pod względem wyglądu książek?
  Moje książki z  ulubionymi okładkami są z różnych wydawnictw, ale wydaje mi się, że wydawnictwo Otwarte nigdy sobie nie pozwala na wydanie książki z brzydką okładką.
  Dzięki za przeczytanie i do następnego razu ;)