Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dary Anioła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dary Anioła. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 lutego 2017

DARY ANIOŁA BOOK TAG

  Hej, jeśli jesteście na tym blogu już jakiś czas to pewnie wiecie, że w styczniu zaczytywałam się w serii "Dary Anioła" Cassandry Clare. Kompletnie mnie ona pochłonęła, więc stwierdziłam, że fajnie, by było zrobić tag na jej temat. Planowałam go zrobić wcześniej, ale cóż... Nie przedłużając, zapraszam na Dary Anioła Book Tag.
POST MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY
1. Ulubiona postać
  Nie mogę się zdecydować między dwoma postaciami, a mówię tu o Isabelle i Magnusie, więc w tej kategorii będą dwie osoby. Po prostu Isabelle jest niesamowita. Ona łączy w sobie cechy ikony stylu, kochającej matki, wojowniczki i po prostu uwielbiam ją. Magnus też jest świetny, zabawny, ale też odpowiedzialny i rozsądny.
2. Najmniej lubiana postać
  Bez ceregieli powiem, że tą bohaterką jest Clary. Ona tak mnie irytowała przez całą serię, że to jest aż niezwykłe. Nienawidzę, gdy postać w ogóle nie zastanawia się nad tym, co robi, a Clary właśnie tak postępowała.
3. Twoja przynależność(Nocni Łowcy, Wilkołaki itp.)
  Nad tym muszę się dłużej zastanowić. Wiadomo, kocham Nocnych Łowców, ale oni są zbyt nieustraszeni, jak dla mnie i chyba nie czułabym się dobrze w tej roli. W takim razie muszę wybrać jakąś grupę z Podziemnych i raczej postawię na Czarowników ze względu na moją miłość do magii i to, że będę jak Magnus, a kto nie chciałby być jak on?
4. Ulubiona para
  Zdecydowanie stawiam na Simona i Isabelle. Jak ja ich kocham! Najlepsza para na świecie. Oni są dla siebie idealni, mimo, że początkowo wydaje się, że wcale tak nie jest. Ta dwójka stała się jedną z moich ulubionych par w literaturze, o których napisałam także post.
5. Ulubiona przyjaźń
  Wybieram relację Clary i Simona, bo mimo, że tej pierwszej nie toleruję to ich przyjaźń jest naprawdę piękna.
6. Najmniej lubiana przyjaźń
  Stawiam na przyjaźń Jocelyn i Luke'a, bo oni są stworzeni, by być razem jako para, a nie przyjaciele.
7. Ulubiona runa
  Mam nadzieję, że dobrze mi się wydaje, że runy dla małżeństw nie zostały konkretnie nazwane, ale wybieram właśnie je.
8. Wymarzona aktorka grająca Clary
  Kwestia, kto będzie grał Clary jest mi obojętna, bo jej nie lubię, ale jeśli mam wybierać to stawiam na Emmę Stone.
9. Wymarzony aktor grający Jace'a
  Sam Claflin, bo bardzo dobrze wcielił się w Finnick'a z "Igrzysk Śmierci", a on jest podobny charakterem do Jace'a.
10. Ulubiony cytat
  Ja nie zapamiętuję cytatów i ich nie zaznaczam. Musicie się z tym pogodzić.
11. Ulubiona śmierć
  Mnie zachwyciło to, w jaki sposób Cassandra Clare przedstawiła śmierć Sebastiana. Niby największy zwyrodnialec w całej serii, a płakałam po nim, jak bóbr.
12. Ulubiony moment Clary i Jace'a
  Nie lubię tej pary, więc nie odpowiem na to pytanie. Moim zdaniem, Jace też nie jest idealny, ale zasługuje na kogoś lepszego.
13. Ulubiona scena walki
  Wydaje mi się, że mogę w tej kategorii postawić na walkę na statku Valentine'a w "Mieście popiołów". Było tam mnóstwo demonów, jak w każdej walce, ale ogólnie była wyjątkowo mroczna atmosfera w porównaniu z innymi potyczkami.
14. Scena, która wywołała u ciebie płacz
  Moment, gdy Isabelle prawie umiera, gdy Simon częściowo traci pamięć i gdy Sebastian ginie.
15. Scena, która wywołała u ciebie śmiech
  Było wiele takich scen i nie jestem w stanie wymienić tylko jednej, ale najczęściej były to momenty z Jasem lub Magnusem.
16. Moment najbardziej trzymający w napięciu
  Wybieram moment, gdy Clary zastanawiała się, czy się poświęcić dla przyjaciół i zostać z Sebastianem w piekle.
17. Ulubiony czarny charakter
  Zdecydowanie Sebastian.
18. Ulubiony moment w "Darach Anioła"
  Było tam tyle scen, które kocham, że nie mogę wybrać jednej.
19. Scena, która cię zaskoczyła
  Moment, gdy okazało się, że Jace i Clary są rodzeństwem, chociaż tak naprawdę nim nie są. To skomplikowane.
20. Bohater, za którego byś umarła
  Simon.
21. Coś, co byś zmieniła w tej serii
  Zmieniłabym główną bohaterkę.
22. Którą serię przeczytałaś jako pierwszą?
  Przeczytałam tylko "Dary Anioła", ale mam w planach też "Kroniki Bane'a".
23. Kiedy pierwszy raz natknęłaś się na twórczość Cassandry Clare?
  Jeśli chodzi o to, kiedy o niej usłyszałam to nie wiem, ale raczej dość dawno, a jeśli chodzi o czytanie to w styczniu tego roku.
24. Ulubiona seria
Czytałam jedynie "Dary Anioła".
25. Oglądałaś film "Miasto kości"?
  Tak, ale nie cały czyli do momentu, gdy Clary i Jace całują się w oranżerii.
26. Podobał ci się?
  Powiedzmy, że mam do niego stosunek raczej negatywny.
27. Co byś w nim zmieniła?
  Aktorów grających Jace'a i Alec'a.
28. Ulubiona piosenka z "Miasta kości"?
  No cóż, nie znam ani jednej.
29. Ulubiony moment z "Miasta kości"?
  Zdecydowanie ten, gdy Clary i Jace lecą wampirzym motocyklem. To było dla mnie takie wielkie: wow.
30. Czy jesteś zadowolona z całej serii i że ją przeczytałaś?
  Oczywiście, kocham ten cykl i teraz jest jednym z moich ulubionych.

sobota, 4 lutego 2017

PODSUMOWANIE STYCZNIA/2017

  Hej, dziś przychodzę do Was z czymś, czego jeszcze u mnie nie było, czyli z podsumowaniem miesiąca. Posty tego typu będą się pojawiać zawsze w pierwszą sobotę miesiąca. U mnie podsumowania będą w innej formie niż do tej pory widziałam, bo pomyślałam, że będę je robić trochę w stylu ulubieńców miesiąca. Zobaczycie i zrozumiecie, o co mi chodzi.
Liczba przeczytanych stron: 3157
Przeczytane książki: 6
Seria "Dary Anioła"- Cassandra Clare:
1. "Miasto kości"
2. "Miasto popiołów"
3. "Miasto szkła"
4. "Miasto Upadłych Aniołów"
5. "Miasto zagubionych dusz"
6. "Miasto niebiańskiego ognia"
  Możecie zauważyć, że styczeń został całkowicie opanowany przez Nocnych Łowców, żadne inne książki już się nie zmieściły w tym miesiącu, ale uważam, że "Dary Anioła" były bardzo dobrym rozpoczęciem roku 2017.
Najlepsza książka miesiąca:
"Miasto Upadłych Aniołów"
  W tej kategorii wahałam się między czwartą częścią, a "Miastem szkła", które również zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Spodziewałam się, jednak tego, że trzeci tom będzie świetny, bo kończył pewien etap w historii Nocnych Łowców, ale to, że "Miasto Upadłych Aniołów" będzie tak genialne kompletnie mnie zaskoczyło i dlatego wygrywa tą kategorię.
Najgorsza książka miesiąca:
"Miasto zagubionych dusz"
  Powód wygranej "Miasta zagubionych dusz" w tej kategorii jest całkowicie wyjaśniony w recenzji i nie mam ochoty dłużej wspominać tej części.
Najlepsza postać miesiąca:
Isabelle Lightwood/Magnus Bane 
  Nie mogłam się zdecydować między tymi dwoma postaciami, bo obie uwielbiam i kocham.
Najgorsza postać miesiąca:
Clary Fray
  Wielokrotnie mówiłam w recenzjach tego cyklu, że Clary bardzo mnie irytuje. Ogólnie cały jej styl bycia i to, że jest tak bardzo lekkomyślna mi nie odpowiada.
Najładniejsza okładka miesiąca:
Najbrzydsza okładka miesiąca:
  Fu! Chcę zaznaczyć, że nie jestem fanką żadnej okładki z tego wydania.
  Takim oto sposobem kończymy podsumowanie stycznia. Mam nadzieję, że taka forma się Wam spodobała i, że będziecie czekać na kolejne podsumowania.

poniedziałek, 30 stycznia 2017

RECENZJA KSIĄŻKI "MIASTO NIEBIAŃSKIEGO OGNIA" CASSANDRY CLARE

  Hej, dziś zapraszam Was do przeczytania niestety, już ostatniej recenzji na temat książki z serii "Dary Anioła".
RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY DOTYCZĄCE POZOSTAŁYCH TOMÓW
  Sebastian razem z Mrocznymi, czyli Nocnymi Łowcami przemienionych przez niego w demony atakuje domy pozostałych Nefilim. To sprawia, że Clary i jej przyjaciele muszą przenieść się do Idrisu, jednak nawet tam nie jest bezpiecznie. Niektórzy członkowie Rady zostają porwani i nasi bohaterowie muszą udać się do piekła, by ich uratować.
  Wydarzenia przedstawione w ostatniej części są bardzo ekscytujące. Narracja jest prowadzona ciekawie, bo w każdym rozdziale skupiamy się na innej grupie bohaterów. Niestety, te rozdziały są długie, a mi się zdecydowanie lepiej czyta, gdy mają mniej stron.
  W połowie książki rozpoczyna się motyw wędrówki, który jest interesującym wątkiem i w tej serii jeszcze go nie widziałam. Mamy tu też więcej Maureen, czyli przerażającej nastolatki władającej klanem wampirów. Uważam ją za bardzo intrygującą postać i ilość scen z nią w tej historii mnie zadowala.
  Mam zażalenie do Cassandry Clare, bo w tym tomie zawsze coś złego dzieje się z moimi ulubionymi postaciami i Clary, ale ona jest główną bohaterką, a zwykle pierwszoplanowe postacie mają najtrudniej, więc ją pomijam.
  Po przeczytaniu tej części zmieniłam zdanie, co do Clave, czyli rządu Nocnych Łowców. Wcześniej miałam do nich podejście takie, że są w porządku, ale jak każda władza nie są idealni. Pod koniec tej książki zrobili rzecz niewybaczalną i teraz nienawidzę ich.
  Jeszcze mam problem z pewnym wątkiem. Dotyczy on tego, że w żyłach Jace'a zamiast krwi płynie niebiański ogień. Na początku tej powieści uważałam ten wątek za kompletnie absurdalny i niepotrzebny, więc gdyby nie to, że miał pewne znaczenie na końcu tej historii to nie wiedziałabym po co on się pojawił, bo generalnie nie podobał mi się.
  Clary i Jace w tej książce pokazali mi swoje ciemne oblicze jako pary. Wcześniej akceptowałam ten związek, nie przeszkadzał mi, ale teraz to się zmieniło. W sumie mam większy problem z główną bohaterką niż jej chłopakiem, bo to jak ona się zachwyca Jacem jest niesamowicie irytujące. Najbardziej zapadł mi w pamięć moment, gdy Clary rozpływa się nad grdyką Jace'a i to jeszcze w takim lekko dramatycznym momencie. Rozumiem, że jest zakochana, ale bez przesady.
  W tej części poznajemy Emmę. Jest ona dwunastoletnią Nocną Łowczynią, którą się pojawia już w prologu. Ona powinna być główną bohaterką przez całą serię, a nie Clary. Emma jest tak genialną postacią, jej dojrzałość w tak młodym wieku jest powalająca. Jest ona też niezwykle rezolutna, pewna siebie i uwielbiam ją. Do tej pory spotkałam w książkach dwie dziewczyny o tym imieniu i każdą ubóstwiam.
  Cassandra Clare "Miastem niebiańskiego ognia" depcze moje czytelnicze serce. Do tej pory nie byłam pewna, czy nawiązałam tak silną więź z bohaterami, żeby płakać, ale teraz wiem, że tak. W środku książki w pewnym momencie płakałam, ale to, co się dzieje pod koniec sprawiło, że ja się zamieniłam w fontannę. Autorka tak bawi się uczuciami czytelnika, że to jest aż okrutne. Śmierć pewnej postaci ma otoczkę ogromnej tragedii i smutku, ale zarazem jest tak niesamowicie piękna, że ja jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak została ona wykorzystana przez Cassandrę Clare.
  Ta książka otworzyła mi oczy na wiele rzeczy. Czytając początek tej części zastanawiałam się, czy wrócę do "Darów Anioła". Po tym jak skończyłam ten tom poczułam tak ogromną pustkę w środku, że ja sama byłam zdziwiona. Teraz nie wyobrażam sobie, by nie przeczytać tego cyklu drugi raz. Odkryłam też to, jak bardzo uwielbiam jedną postać, z czego wcześniej nie zdawałam sobie sprawy. Cassandra Clare zrehabilitowała się po "Mieście zagubionych dusz" i na nowo zauroczyła mnie tym światem i bohaterami, za którymi bardzo teraz tęsknię.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

RECENZJA KSIĄŻKI "MIASTO ZAGUBIONYCH DUSZ" CASSANDRY CLARE

  Hej, dziś przychodzę do Was z recenzją przedostatniej części "Darów Anioła", która dość mocno mnie rozczarowała.
RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY DOTYCZĄCE POPRZEDNICH CZĘŚCI
  Jace zaginął. Rząd Nocnych Łowców, czyli Clave przesuwa kwestię odnalezienia go na dalszy plan, ponieważ w mieście grasuje zdziczały wampir. Clary i jej przyjaciele, jednak się nie poddają. Poszukiwania Jace'a są dla nich priorytetem. Clary postanawia, jednak odłączyć się od grupy i samej podjąć walkę o życie i duszę Jace'a. Tymczasem Alec wchodzi w niebezpieczne układy z głową nowojorskiego klanu wampirów- Camille.
  Akcję tej książki można określić jednym słowem. Mdła. Nie wiem, możliwe, że fabuła mnie nie wciągnęła, dlatego że głównym tematem jest ratowanie Jace'a. Jeśli czytaliście moje poprzednie recenzje to wiecie, że nie darzę  go jakimś wielkim uczuciem. Wszystko skupia się wokół niego, a jego los jest mi dość mocno obojętny. Poza tym zmarnowano tu potencjał na świetny wątek. Moim zdaniem, książka byłaby zdecydowanie ciekawsza gdyby więcej uwagi poświęcono zbuntowanemu wampirowi.
  Clary w tej książce nie myśli. To jest aspekt, który się nie zmienia. Już, gdy z tyłu książki przeczytałam, że główna bohaterka sama wyrusza na misję pomyślałam, że to się nie uda. Wiem, że Clary jest już nawet dobrze wyszkoloną Nocną Łowczynią, ale nie zmienia to faktu, że jeszcze się uczy walki "w terenie" i nie powinna wyruszać nigdzie sama. Muszę, jednak przyznać, że pod koniec powieści mi zaimponowała. Nie sądziłam, że znajdzie w sobie tyle wewnętrznej siły, by zrobić to, co zrobiła.
  Alec w "Mieście zagubionych dusz" mnie rozczarował. Nie rozumiem, czemu w ogóle rozważał propozycje Camille. Myślałam, że jest mądrzejszy. Zniszczył w tej części wątek, który naprawdę kochałam. Jestem na niego obrażona, bo zachowywał się lekkomyślnie, jak Clary.
  Sebastian, czyli nowy czarny charakter jest dość interesującą postacią i nadaje się, by zająć miejsce Valentine'a. Mimo wszystko, nadal wierzę, że ukrywa się w nim cząstka dobra, którą pokazał w "Mieście szkła". Zbuntowany wampir byłby, jednak lepszy w roli przywódcy sił ciemności.
  Związki, które występują w tej powieści ratują sytuację. Para, jaką tworzą Maia i Jordan jest niesamowita. Historia tego związku jest tak ckliwa, że nie powinna mi się podobać, ale wyjątkowo jej wzruszający charakter mi nie przeszkadza. Poza tym mamy tu związek Isabelle i Simona. W ostatniej recenzji pisałam, że w roli dziewczyny Simona bardziej widziałabym Maię, ale Isabelle spełnia się wzorowo z powierzonego jej zadania. Teraz nie wyobrażam sobie, by ta dwójka mogła być osobno.
  Zakończenie trochę zrekompensowało mi nudę, jaką czułam przez większość czasu, gdy czytałam "Miasto zagubionych dusz". Moim zdaniem, jednak zostało opisane zbyt krótko i ogólnikowo.
  Według mnie, ta część dość mocno nie wyszła autorce. Pozostawiła po sobie niesmak i pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że ostatnia część to odczucie zlikwiduje.

czwartek, 19 stycznia 2017

RECENZJA KSIĄŻKI "MIASTO UPADŁYCH ANIOŁÓW" CASSANDRY CLARE

  Hej, dziś zapraszam Was na recenzję "Miasta Upadłych Aniołów", czyli czwartej części "Darów Anioła", która mimo, że różniła się od mojej do tej pory ulubionej części, czyli "Miasta szkła" bardzo mi się podobała.
RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY DOTYCZĄCE POPRZEDNICH TOMÓW
  Po wojnie Clary wraca do Nowego Jorku. Rozpoczyna szkolenie na Nocnego Łowcę, trwają pierwsze tygodnie jej związku z Jace'm, ale nagle on zaczyna się od niej odsuwać bez wyraźnego powodu. Simon zmaga się ze swoją wampirzą naturą. Nie może mieszkać w swoim domu, gdzie własna matka nazywa go potworem. Tymczasem w mieście dochodzi od kilku tajemniczych morderstw Nocnych Łowców.
  W tej części mamy zdecydowanie mniej walki niż w "Mieście szkła". Nie oznacza to jednak, że podczas czytania tej książki można się nudzić. Cassandra Clare w tym tomie bardzo skupia się na sferze psychicznej bohaterów. Odkrywanie najgłębszych zakamarków duszy postaci jest, jednak bardzo ciekawe i wiele rzeczy zaskakuje.  Nowością jest to, że Simon wyszedł na główny plan w tej historii, bo zazwyczaj był postacią mocno poboczną.
  W "Mieście Upadłych Aniołów" mam pewną rzecz do zarzucenia autorce. Postać, którą bardzo lubię, czyli Simon został bezpodstawnie skrzywdzony. Krzywda mu wyrządzona polega na tym, że Cassandra Clare stwierdziła, że w tej części Simon będzie się umawiał z dwoma dziewczynami naraz i żadnej o drugiej nie powie. Ja wiem, że Simon nigdy by czegoś takiego nie zrobił, więc obrażam się na autorkę za to, że częściowo zhańbiła jego imię. Dziewczyny, o których tu mowa to Maia i Isabelle. Moim zdaniem, Simon powinien być z Maią, jeśli ona mu wybaczy to, co zrobił. Ja ogólnie uwielbiam Isabelle i wolę ją niż Maię, ale uważam, że ta druga bardziej pasuje do Simona. Chcę dodać też, ze moim zdaniem, bardzo dobrym krokiem było to, żeby Simona w tej powieści było tak dużo, bo jest bardzo ciekawą postacią, którą ubóstwiam.
  Clary w tej części nie denerwowała mnie aż tak bardzo, Jace zresztą też zachowywał się przyzwoicie. Możliwe, że przez to, że są razem stali się mniej irytujący, bo mają na siebie dobry wpływ. Muszę przyznać też, że tworzą nawet uroczą parę.
  Ubolewam nad tym, że w "Mieście Upadłych Aniołów" było bardzo mało Aleca i Magnusa zwłaszcza, że teraz ich związek mógłby rozkwitać w pełnym świetle dnia. Natomiast, gdy w końcu się pojawiają to Alec zachowuje się jak dziecko, postępując tak jakby uważał, że Magnus, który jest nieśmiertelny nigdy nie był w związku i, że to właśnie Alec jest jego pierwszą i jedyną miłością.
  Za zakończenie autorce należą się brawa. Zawsze domyślałam się jakiejś większej części zakończenia czytając tą serię, a tu sprawdził się tylko jeden mały element, o którym myślałam wcześniej. Dodatkowo został wykorzystany w dużo ciekawszy i kreatywny niż taki, który narodził się w mojej głowie. Mogę się pokusić o stwierdzenie, że końcówka "Miasta Upadłych Aniołów" do tej pory jest według mnie, najlepszą w serii "Dary Anioła". Kończy się bardzo w stylu "Harry'ego Potter'a i Czary Ognia". Niby przeczytaliśmy już połowę cyklu, ale dopiero teraz zaczyna się to, co doprowadzi do ostatecznego rozwiązania.
  Czwarta część bardzo mnie zaskoczyła. Myślałam, że po tym, co działo się w trzeciej części, gdzie było mnóstwo walki tu będzie wiało nudą, ale "Miasto Upadłych Aniołów" podobało mi się tak samo jak "Miasto szkła", jeśli nie bardziej.

niedziela, 15 stycznia 2017

RECENZJA KSIĄŻKI "MIASTO SZKŁA" CASSANDRY CLARE

  Hej, dziś zapraszam Was na recenzję trzeciego tomu "Darów Anioła". Połowa serii już za mną i nie mogę się doczekać aż poznam wydarzenia mające miejsce w dalszym ciągu cyklu.
RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY DOTYCZĄCE DWÓCH PIERWSZYCH TOMÓW
  Clary udaje się do Alicante. Jest to stolica Idrisu, czyli ojczyzny Nocnych Łowców. Jej celem jest odnalezienie Ragnora Fell'a, czarownika, który jest jej jedyną nadzieją na obudzenie matki ze śpiączki. Tymczasem wszyscy szykują się do wojny z Valentinem, atmosfera jest napięta, nikt nie wie, komu można ufać. Dodatkowo wszyscy Nocni Łowcy muszą zdecydować, czy na wojnie chcą walczyć ramię w ramię z Podziemnymi, czy przeciwko nim.
  W tej książce dostałam nareszcie coś, na co czekałam od dwóch tomów. Mamy otwartą wojnę. Akcja jest bardzo szybka i dynamiczna. Odkrywamy różne spiski. Cały czas coś się dzieje i to bardzo mi się podoba. Przede wszystkim mamy tu mnóstwo zwrotów akcji. Samo Alicante jest bardzo interesującym miejscem i osadzenie fabuły w jego obrębie było bardzo dobrym wyborem. W "Mieście szkła" bardzo ciekawie przedstawiono więź, jaką ma matka ze swoim jeszcze nienarodzonym dzieckiem.
  Postacie jak zwykle są niezwykle charakterne, wygadane i pełne humoru. Z pewną dwójką, jednak mam problem. Mówię o Jasie i Clary. To, że zaczęłam nie rozumieć Jace'a pojawiło się już w "Mieście popiołów". Tu nie rozumiem go przez całą książkę. Denerwuje mnie, gdy postać uważa, że ona jest winna całemu złu, jakie jest na świecie i postanawia się poświęcać, bo ona i tak jest beznadziejna.
  Na temat Clary powiem, że po prostu nie myśli o konsekwencjach swoich działań, najpierw robi, a dopiero potem myśli. Muszę, jednak przyznać, że pod koniec ma ona przebłysk geniuszu i gdyby nie to, co zrobiła wszystko mogłoby się skończyć zupełnie inaczej, co nie zmienia faktu, że przez większość książki jest irytująca.
  Cassandra Clare w "Mieście szkła" zrobiła coś, czego jej nie wybaczę. Poznajemy pewną postać, jest ona wręcz idealna. Ma wszystkie cechy, którymi charakteryzują się uwielbiani przeze mnie bohaterowie. Myślałam, że w tej historii nareszcie pojawił się ktoś perfekcyjny, moja bratnia dusza, osoba w stylu Mavena z "Selekcji". Autorka oczywiście miała, co do tej postaci inne plany niż ja. Ona go zniszczyła, zmiażdżyła, pozostawiając mnie ze złamanym sercem.
  Pod koniec tej historii stwierdziłam, że pary, które mamy tu przedstawione są w porządku. Pogodziłam się ze związkiem Jace'a z Clary. Stwierdziłam, że do siebie pasują, bo oboje mnie denerwują. Przekonałam się do związku Alec'a z Magnusem, powiem więcej, pokochałam tą parę.
  Zakończenie powala. Zmienia się kompletnie wszystko. Żałuję, że więcej czasu nie było poświęcone opisowi bitwy, ale mówi się trudno. Uwielbiam epilog, choć robi się w nim trochę ckliwie i sentmentalnie.
  Moim zdaniem, do tej pory jest to najlepsza część "Darów Anioła", jaką przeczytałam. Humoru nadal jest sporo, bohaterowie są wspaniali, pogodziłam się z rzeczami, które mi nie pasowały. Ten tom wyróżnia się tym, że już jestem dość mocno związana z postaciami, na niektórych momentach prawie się wzruszyłam, ale przede wszystkim zachwyciła mnie tu fabuła. W żadnej części wydarzenia nie były tak zaskakujące, jak tu. Autorka rozwiązała w tym tomie mnóstwo wątków, więc po następnych częściach spodziewam się czegoś zupełnie nowego, mam nadzieję, że jeszcze bardziej genialnego.

wtorek, 10 stycznia 2017

RECENZJA KSIĄŻKI "MIASTO POPIOŁÓW" CASSANDRY CLARE

  Hej, dziś zapraszam Was na recenzję drugiego tomu "Darów Anioła".
  RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY DOTYCZĄCE "MIASTA KOŚCI"
  Clary i Jace ciągle pozostają w szoku po tym, gdy dowiadują się, że są rodzeństwem. Od Jace'a odwracają się jego przybrani rodzice, a on jest oskarżany przez władzę o planowanie spisku z Valentinem. Clary musi się nauczyć jak być Nocnym Łowcą oraz poradzić sobie z tym, że jej matka wciąż jest w stanie śpiączki. Największym wyzwaniem dla nich jest, jednak coś innego. Muszą nauczyć się być dla siebie jak brat i siostra. Ponadto w Nowym Jorku ma miejsce seria tajemniczych i krwawych morderstw.
  Ilość akcji w tej książce mnie zadowala. Przez całą historię przeplatają się ciekawe i zaskakujące wydarzenia. Wydaje mi się, że "Miasto popiołów" to jest cisza przed burzą i mam przeczucie, że ogromną porcję walki i akcji dostaniemy w "Mieście szkła". Nie znaczy to, że podczas czytania tej książki się nudziłam, bo tu mamy początek ważnych wątków, które raczej będą dalej kontynuowane.
  W drugiej części poznajemy bohaterów już bardziej dogłębnie. Alec przestał być tylko chłopakiem, który nienawidzi Clary i w końcu jego postać nie opiera się tylko na tym, że łypie na główną bohaterkę złowrogim spojrzeniem. 
  W recenzji "Miasta kości" napisałam, że nie mogę się wypowiedzieć o Clary, teraz już mogę. Jest irytująca. Na szczęście narracja nie jest prowadzona tak, że ciągle "słyszymy" jej myśli, bo wtedy bym miała już całkiem jej dość. Przez całą książkę nie może się zdecydować w stronę, którego chłopaka się zwrócić, a pod koniec książki jest wielce zrozpaczona, że nie jest ani z jednym, ani z drugim. Muszę, jednak zwrócić uwagę na to, że Clary w końcu zaczyna być wojowniczką, Nocną Łowczynią. Do tej pory zawsze ktoś musiał ją ratować, bo nie umiała nic zrobić, a teraz zaczyna się uczyć, jak samej o siebie zadbać.
  Cassandra Clare zrobiła coś, co jest w większej części książek dla młodzieży. Sprawiła, że bohaterowie są czasami zbyt szlachetni. Zawsze w opowieści dla młodzieży jest chociaż jedna taka sytuacja, że postać obwinia się o jakąś rzecz mimo, że to nie jest jej wina. Nawet w "Harrym Potterze" było coś takiego. Pytam się, co skłania pisarzy do takiego posunięcia? 
 Chciałabym, żeby autorka w kolejnych częściach zniszczyła pary, które są przedstawione w "Mieście popiołów". Dla mnie każdy powinien być z kimś innym. Simon powinien być z Maią, Magnus z Jacem, a Clary powinna zostać sama, bo biedna nie może się na nikogo zdecydować.             
  Kocham Simona i Jace'a za to, co zrobili na końcu książki. Postąpili jak dojrzali, szanujący siebie mężczyźni decydując, że nie będą się uganiać za Clary. Nie robię sobie, jednak wielkich nadziei, bo po pierwszej części myślałam, że temat miłości Jace'a i Clary jest zakończony, a był kontynuowany.
  "Miasto popiołów" trzyma poziom. Nadal mamy mnóstwo humoru. Odkrywamy nowe sekrety Świata Cieni. Mamy zaskakujące zwroty akcji i bohaterów, którzy muszą sobie poradzić z nietypowymi problemami. Moje narzekanie na temat książki jest spowodowane tylko tym, że czasami coś nie poszło po mojej myśli w fabule, ale historia podobała mi się i po przeczytaniu jej mam ogromne oczekiwania wobec "Miasta szkła".

czwartek, 5 stycznia 2017

RECENZJA KSIĄŻKI "MIASTO KOŚCI" CASSANDRY CLARE

  Hej, dziś zapraszam Was na pierwszą recenzję w roku 2017. Będzie ona dotyczyła pierwszego tomu serii "Dary Anioła" Cassandry Clare, czyli "Miasta kości".
  Clary Fray jest zwykłą piętnastolatką. Pewnego dnia, okazuje się, że widzi rzeczy, które są niewidoczne dla innych. Jej matka zostaje porwana, w jej domu spotyka demony, a jej życie zmienia się całkowicie. Odkrywa świat Cieni i Nocnych Łowców, czyli półaniołów, którzy chronią ludzi przed mrocznymi siłami, i próbuje przy ich pomocy odnaleźć zaginioną mamę. Poznaje nieznane jej dotąd miejsca i dowiaduje się prawdy o sobie i jej rodzinie.
  "Miasto kości" ma idealną ilość akcji, jak na pierwszy tom serii. Cassandra Clare świetnie poradziła sobie z problemem, który polega na tym, że czytelnik musi poznać świat, w którym rozgrywa się powieść, a jednocześnie nie dać mu możliwości nudzenia się. Mamy tu mnóstwo ciekawych wydarzeń, które w interesujący sposób odkrywają przed nami zasady panujące w świecie Nocnych Łowców.
  Książka ma bardzo fajny klimat. Akcja rozgrywa się w Nowym Yorku, czyli w jednym z moich ulubionych miast i historia pięknie oddaje jego atmosferę. Zaprowadza nas w wiele niesamowitych miejsc, a każde z nich ma swoją duszę.
  Uwielbiam humor, jaki jest tu wprowadzony. Nie było takiej sytuacji, że wybuchłam śmiechem, ale wiele razy się uśmiechałam.
  W tej opowieści mamy opisanych sporo historii z przeszłości i bardzo mi się to podoba, bo lubię, gdy książka opowiada o różnych okresach czasu. Dzieje Nocnych Łowców są niesamowite i mam nadzieję, że w kolejnych tomach opisane zostanie jeszcze więcej opowieści z przeszłości.
  Cassandra Clare cudownie wykreowała bohaterów. Są oni niezwykle charakterni, każdy jest inny i bardzo ich lubię.
   Sądziłam na początku, że nie będzie mi odpowiadała postać Jace'a. Jest on arogancki, ma cięty język i ogólnie ma cechy, których ja nie lubię. Autorka idealnie trzyma Jace'a na granicy między byciem denerwującym, a byciem bohaterem, którego pomimo takiego charakteru da się lubić. Wydaje mi się, że ta postać została stworzona, by czytelniczki się w niej zauroczyły. Mimo wszystko Jace daje dużo humoru do tej książki, lubię go i nie odpowiada mi jedynie cel, w jakim został stworzony.
  Na temat głównej bohaterki nie wyrobiłam sobie jeszcze zdania, mam do niej stosunek neutralny. Moim zdaniem, jest najgorzej zarysowana, ale ja zawsze zwracam najwięcej uwagi na postaci drugoplanowe, więc nie był to dla mnie wielki problem.
 Świat, który mamy tu przedstawiony jest niesamowicie rozwinięty. Jest dopracowany do najmniejszych detali i nie widziałam tak dobrze wykreowanego świata od przeczytania cyklu "Percy Jackson i bogowie olimpijscy".
  Były takie sytuacje, że się domyśliłam zakończenia pewnych wątków, ale były to rozważania na zasadzie, jak chciałabym, żeby one się skończyły. Uwielbiam koniec tej książki. Wszystko, co mi nie pasowało zostało zmiażdżone w zarodku i mam nadzieję, że w następnych częściach nie będzie zwrotów akcji dotyczących rzeczy, które mi się nie podobały i że pójdą one w zapomnienie. Poza tym zakończenie po prostu jest genialne.
  Dostrzegam w "Mieście kości" potencjał na bardzo interesującą serię. Słyszałam wiele opinii, że pierwszy tom jest najgorszy, a bardzo mi się podobał, więc nie mogę się doczekać, co Cassandra Clare zaprezentuje w kolejnych częściach.