poniedziałek, 23 stycznia 2017

RECENZJA KSIĄŻKI "MIASTO ZAGUBIONYCH DUSZ" CASSANDRY CLARE

  Hej, dziś przychodzę do Was z recenzją przedostatniej części "Darów Anioła", która dość mocno mnie rozczarowała.
RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY DOTYCZĄCE POPRZEDNICH CZĘŚCI
  Jace zaginął. Rząd Nocnych Łowców, czyli Clave przesuwa kwestię odnalezienia go na dalszy plan, ponieważ w mieście grasuje zdziczały wampir. Clary i jej przyjaciele, jednak się nie poddają. Poszukiwania Jace'a są dla nich priorytetem. Clary postanawia, jednak odłączyć się od grupy i samej podjąć walkę o życie i duszę Jace'a. Tymczasem Alec wchodzi w niebezpieczne układy z głową nowojorskiego klanu wampirów- Camille.
  Akcję tej książki można określić jednym słowem. Mdła. Nie wiem, możliwe, że fabuła mnie nie wciągnęła, dlatego że głównym tematem jest ratowanie Jace'a. Jeśli czytaliście moje poprzednie recenzje to wiecie, że nie darzę  go jakimś wielkim uczuciem. Wszystko skupia się wokół niego, a jego los jest mi dość mocno obojętny. Poza tym zmarnowano tu potencjał na świetny wątek. Moim zdaniem, książka byłaby zdecydowanie ciekawsza gdyby więcej uwagi poświęcono zbuntowanemu wampirowi.
  Clary w tej książce nie myśli. To jest aspekt, który się nie zmienia. Już, gdy z tyłu książki przeczytałam, że główna bohaterka sama wyrusza na misję pomyślałam, że to się nie uda. Wiem, że Clary jest już nawet dobrze wyszkoloną Nocną Łowczynią, ale nie zmienia to faktu, że jeszcze się uczy walki "w terenie" i nie powinna wyruszać nigdzie sama. Muszę, jednak przyznać, że pod koniec powieści mi zaimponowała. Nie sądziłam, że znajdzie w sobie tyle wewnętrznej siły, by zrobić to, co zrobiła.
  Alec w "Mieście zagubionych dusz" mnie rozczarował. Nie rozumiem, czemu w ogóle rozważał propozycje Camille. Myślałam, że jest mądrzejszy. Zniszczył w tej części wątek, który naprawdę kochałam. Jestem na niego obrażona, bo zachowywał się lekkomyślnie, jak Clary.
  Sebastian, czyli nowy czarny charakter jest dość interesującą postacią i nadaje się, by zająć miejsce Valentine'a. Mimo wszystko, nadal wierzę, że ukrywa się w nim cząstka dobra, którą pokazał w "Mieście szkła". Zbuntowany wampir byłby, jednak lepszy w roli przywódcy sił ciemności.
  Związki, które występują w tej powieści ratują sytuację. Para, jaką tworzą Maia i Jordan jest niesamowita. Historia tego związku jest tak ckliwa, że nie powinna mi się podobać, ale wyjątkowo jej wzruszający charakter mi nie przeszkadza. Poza tym mamy tu związek Isabelle i Simona. W ostatniej recenzji pisałam, że w roli dziewczyny Simona bardziej widziałabym Maię, ale Isabelle spełnia się wzorowo z powierzonego jej zadania. Teraz nie wyobrażam sobie, by ta dwójka mogła być osobno.
  Zakończenie trochę zrekompensowało mi nudę, jaką czułam przez większość czasu, gdy czytałam "Miasto zagubionych dusz". Moim zdaniem, jednak zostało opisane zbyt krótko i ogólnikowo.
  Według mnie, ta część dość mocno nie wyszła autorce. Pozostawiła po sobie niesmak i pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że ostatnia część to odczucie zlikwiduje.

2 komentarze:

  1. Przeczytałam początek "Jace zginął" i prawie dostałam zawału ;D Dopiero potem się kapłam, że "zaginął" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle stresu jest w książkowym życiu :D

      Usuń