Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piąta fala. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piąta fala. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 marca 2017

PODSUMOWANIE LUTEGO/2017

  Hej, dziś pierwsza sobota marca, a to znaczy, że czas na czytelnicze podsumowanie lutego.
Liczba przeczytanych stron: 2259
Przeczytane książki: 6
Seria "Misja 100"- Kass Morgan:
1. "Misja 100"
2. "Dzień 21"
3. "Powrót na Ziemię"
4. "Dziewczyna, którą kochałeś"- Jojo Moyes
Seria "Piąta fala"(nieskończona)- Rick Yancey:
5. "Piąta fala"
6. "Piąta fala. Bezkresne morze"
  Ten miesiąc był zdecydowanie gorszy od stycznia. Przeczytałam mniej stron, ale jakość książek też była gorsza. Zaczęło się beznadziejną "Misją 100", a kończy się na średniej "Piątej fali". Tylko o "Dziewczynie, którą kochałeś" mogę powiedzieć, że była świetna.
Najlepsza książka miesiąca:
"Dziewczyna, którą kochałeś"- Jojo Moyes
  Poruszająca, wciągająca, niezwykła. Te trzy słowa wystarczą, by opisać tą książkę. Nie myślałam, że tak ogromnie mi się ona spodoba. Nie jest pusta, infantylna i nudna, a tego się  po niej spodziewałam. Zdecydowanie polecam.
Najgorsza książka miesiąca:
"Misja 100"- Kass Morgan
  W sumie, mogłabym dać w tej kategorii całą serię Kass Morgan, ale zdecydowałam, że wyżyję się tylko na pierwszej. Reszta nie jest o wiele lepsza, ale jednak. Nudna, absurdalna. Serial na jej podstawie jest zdecydowanie lepszy i zachęcam Was do zapoznania się z nim.
Najlepsza postać miesiąca:
Sophie Lefevre z "Dziewczyny, którą kochałeś" Jojo Moyes
  Jedna z dwóch głównych bohaterek w tej książce. Jest ona po prostu wspaniała mimo, że czasami jej wiara w ludzi i naiwność mnie przerażały.
Najgorsza postać miesiąca:
Wells Jaha z serii "Misja 100" Kass Morgan
  Ten chłopak naraża życie tysięcy osób przez swoje egoistyczne zachcianki. Wydaje mi się, że więcej nie muszę dodawać.
Najładniejsza okładka miesiąca:
  Wybór w tej kategorii był naprawdę ciężki. W lutym miałam styczność z kilkoma pięknymi okładkami, które przykuwały mój wzrok. Wygrywa jednak oprawa drugiego tomu "Piątej fali" za jej prostotę i to jak intryguje.
Najbrzydsza okładka miesiąca:
  Z każdym kolejnym tomem okładki były gorsze...
  Koniec podsumowania lutego! Jak ten czas szybko leci, zanim się obejrzymy będzie podsumowanie marca, a ja mam już trzy książki do przeczytania w tym miesiącu.

piątek, 3 marca 2017

RECENZJA KSIĄŻKI "PIĄTA FALA. OSTATNIA GWIAZDA" RICK'A YANCEY

  Hej, nareszcie udało mi się skończyć trzeci tom "Piątej fali". Nie było łatwo, nie miałam czasu na czytanie i średnio mnie ciągnęło do tej książki, więc tym bardziej jestem z siebie dumna. Nie przedłużając przejdźmy do recenzji, która chyba będzie wyjątkowo krótka.
  Zostały cztery dni. Po tym czasie wszystkie miasta na Ziemi zostaną zbombardowane, a tam ukrywa się znaczna część ocalałych osób. Bohaterowie decydują się, więc na śmiały plan uratowania resztek ludzkości.
  Ta książka jest nijaka. Nigdy jeszcze nie przeczytałam ostatniego tomu serii, który by u mnie nie wywołał znacznie większej ilości emocji niż reszta części. Teraz po przeczytaniu "Piątej fali. Ostatniej gwiazdy" ten stan się zmienił. Nie udało mi się wciągnąć w akcję i tak naprawdę większość wydarzeń była mi obojętna.
  Na ostatnim tomie odbija się to na co ja zwróciłam uwagę w recenzji pierwszej części. Powiedziałam wtedy, że wykreowanie takich bohaterów, że nie darzy się ich wielką sympatią mogło być celowym zabiegiem, ale teraz zmieniam zdanie. Przez to, że nie lubimy postaci książka nas w ogóle nie interesuje.
  Nie jestem w stanie uwierzyć w jeden moment w tej książce z Cassie w roli głównej. W pewnej scenie ma ona bardzo mądre i głębokie przemyślenia i w tym przypadku nie jest to sarkazm. Wszystko niby jest ok, ale nie przemawia do mnie to, że Cassie, która według mnie jest mało inteligentna wpadła na tak genialne sentencje.
  Plusem "Piątej fali. Ostatniej gwiazdy" jest to, że Rick Yancey wprowadza tu trochę humoru. Nie jest to takim poziom jak w "Darach Anioła", gdzie za każdym razem, gdy coś miało mnie rozbawić, to co najmniej się do siebie uśmiechałam(wybuchy śmiechu też były częste), ale gdy w tej powieści były jakieś żarciki to myślałam sobie, że to dobrze, że autor o czymś takim pomyślał.
  Podsumowując całą serię. "Piąta fala" to dość średni cykl z ciekawymi zakończeniami, które trochę nadrabiają za resztę książek. Ja raczej nie polecam tych książek. Można przeczytać pierwszy tom, ale jeśli Wam się spodoba( tak jak mi) to nie zachęcam do nabycia kolejnych, bo później jest znacznie gorzej.

niedziela, 26 lutego 2017

RECENZJA KSIĄŻKI "PIĄTA FALA. BEZKRESNE MORZE" RICK'A YANCEY

  Hej, w dniu dzisiejszym zapraszam Was na przeczytanie mojej opinii na temat kolejnej części cyklu "Piąta fala", która zdecydowanie cierpi na syndrom drugiego tomu.
RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY DOTYCZĄCE PIERWSZEGO TOMU
  Cassie i jej przyjaciele ukrywają się w opuszczonym hotelu. Wszędzie grasują żołnierze Voscha. Ben musi być dowódcą, a jednocześnie wyleczyć się po postrzeleniu. Sam dowiaduje się od siostry o śmierci ich ojca i jego kontakty z Cassie zdecydowanie się pogarszają, ponieważ ją za to obwinia. Dodatkowo, pewnego dnia zaczynają po kolei znikać członkowie tej grupy i nikt nie wie, gdzie są.
  Nawet nie wiecie, jak ciężko było nakreślić fabułę książki, w której nie dzieje się kompletnie nic. Gdy kolejni bohaterowie zaginęli to reszta niby chce ich szukać, ale ich nie szuka. Ta fabuła jest jak ciepła kluska.
  Sporo jest tu filozoficznych rozważań, ambitnych metafor i porównań. Ja rozumiem, że to świadczy, o tym na jakim poziomie jest kunszt autora, ale to nie jest mój klimat i w momencie, gdy mam w książce czegoś takiego za dużo to po prostu się nudzę.
  Poza tym, to ile razy Rick Yancey użył zwrotu "bezkresne morze" jest aż śmieszne. Wiadomo, autorzy zazwyczaj starają się umieścić w swojej powieści nawiązanie do tytułu, ale to, co zrobił twórca "Piątej fali" to przesada.
  Nie rozumiem Cassie. Bardzo mało myśli ona o Evanie, w którym jest zakochana i który poświęcił dla niej życie, a to jest dość dziwne. Do tego pozwala się całować Benowi, z którym nie ma żadnych romantycznych relacji.
  Plusem powieści "Piąta fala. Bezkresne morze" jest to, że lepiej poznajemy Ringer. Czytelnikowi zostaje pokazane jej bardziej delikatne i ludzkie oblicze. Dowiadujemy się też więcej o jej życiu.
  Nie podoba mi się w tej pozycji również to, że Rick Yancey zmienia typ narracji. W jednym rozdziale jest ona pierwszoosobowa, a w kolejnym trzecioosobowa. Nie wiem, czy generalnie jest to uznawane za błąd, ale mi to przeszkadzało.
  Muszę jednak zaznaczyć, że czytając tą historię czasami odczuwa się zaskoczenie. Niektóre rozwiązanie także są takie, których czytelnik się nie spodziewa. Niestety, to nie jest w stanie uratować całej książki i pozostaje po niej lekki niesmak.

środa, 22 lutego 2017

RECENZJA KSIĄŻKI "PIĄTA FALA" RICK'A YANCEY

  Hej, dziś przygotowałam dla Was recenzję pierwszego tomu "Piątej fali". Tym samym zaczęłam ostatnią serię z tych, które dostałam na święta.
  Trwa inwazja obcych na Ziemię. Zamierzają oni pozbyć się ludzkości zsyłając na planetę rozmaite nieszczęścia. Pozbawiają ludzi prądu, zsyłają epidemię. Najcięższym ciosem jest jednak to, że nie wiadomo komu ufać, ponieważ obcy przejęli ciała niektórych osób. Na Ziemi zostało jedynie kilka tysięcy ludzi, a wśród nich Cassie. Będzie ona musiała stoczyć bitwę z samą sobą i przekonać się, czy może jednak obdarzyć kogoś zaufaniem.
  Ta książka należy do tych, w których trzeba przebrnąć przez pierwszą połowę, by rozwinęła się akcja. W początkowej części mamy sceny aktualnych wydarzeń pomieszane z scenami z przeszłości. Rozumiem, że trzeba było pokazać historię bohaterów, ale jakoś nie umiałam się w nią wciągnąć, bo wiedziałam, czym to wszystko się skończy.
  Styl pisania Rick'a Yancey, przynajmniej dla mnie, wybija się wśród innych młodzieżówek. Ma on w sobie pewną surowość, która mi się kojarzyła z George'm Orwellem.
  Moim zdaniem, bohaterowie są świetnie wykreowani i ogromnie wielowymiarowi, pokazane jest jakie wydarzenia ich ukształtowały. Nie da się ich jednak polubić, ale mam wrażenie, że to, żeby czytelnik pałał sympatią do postaci nie było największym celem autora, więc nie jest to wielki minus.
  Do głównej bohaterki, o wdzięcznym imieniu Cassiopeia(rodzice chyba musieli jej nie lubić) muszę się jednak przyczepić. Jest ona najbardziej niewdzięcznym stworzeniem, jakie znam. Ja wiem, że podczas najazdu obcych na Ziemię standardy dobrego wychowania i ogólnie wszystkiego się zmieniają, ale bez przesady. W czasach, gdy na jedzenie trzeba polować chłopak częstuje ją rosołem, a ona ma do niego pretensje. Brak słów. Poza tym, wygłasza dość żenujące uwagi na temat jego wyglądu.
  Stykamy się tu jednak z wieloma postaciami, które intrygują. Mam tu na myśli Ringer i Filiżankę. Czytelnik zastanawia się, co sprawiło, że ta pierwsza jest taka, a nie inna, co wydziela nutę tajemniczości. W Filiżance natomiast fascynuje to, że ma ona siedem lat, a w tak trudnych czasach musiała zdecydowanie szybciej dorosnąć.
  Z wyjątkiem pierwszej połowy "Piątej fali" to ta książka podobała mi się. W zakończeniu Rick Yancey naprawdę mnie zaskoczył i to, jak przewraca wszystko do góry nogami jest niesamowite. Wydaje mi się, że ta powieść jako początek serii jest bardzo dobra. Mam nadzieję, że w pozostałych częściach autor jeszcze podniesie poziom i będzie jeszcze bardziej szokował czytelnika.