sobota, 29 kwietnia 2017

ALBO ALBO BOOK TAG

  Hej, już chyba ponad miesiąc nie było jakiegoś tagu. Myślałam, że ten dzisiejszy już kiedyś zrobiłam, ale okazało się, że nie, więc stwierdziłam, że trzeba szybko nadrobić zaległości. Bez przedłużania, zaczynajmy!
1. Wolisz czytać tylko trylogie, czy tylko powieści jednotomowe?
  Ja zdecydowanie potrzebuję więcej czasu, żeby zżyć się z bohaterami jakiejś książki, dlatego wybieram trylogie. Doskonale widać to na mojej półce, gdzie serie stanowią zdecydowaną większość mojego zbioru. Oczywiście, jeśli w powieści jednotomowej postacie są bardzo dobrze wykreowane to też potrafię za nimi płakać rzewnymi łzami.
2. Wolisz czytać tylko autorki, czy tylko autorów?
  Dla mnie płeć autora nigdy nie miała znaczenia, ale specjalnie dla tego pytania policzyłam wszystkie książki napisane przez kobiety oraz wszystkie napisane przez mężczyzn. Panie wygrały chyba dwoma tytułami. Przez ten niejednoznaczny wynik postanowiłam sprawdzić, jak ta sprawa ma się z moimi ulubionymi historiami i wyszło mi też po równo.
3. Wolisz kupować w empiku, czy na stronach internetowych?
  Zacznę od tego, że uwielbiam chodzić do empika, buszować wśród tych wszystkich regałów i po prostu kocham ten sklep. Jest jednak pewne "ale". Każdy wie, jakie są ceny w empiku...Muszę przyznać, że kupuję tam dość rzadko, częściej tylko oglądam książki. W internecie jest taniej, mam większy wybór i mogę sobie wybrać każde możliwe wydanie danej pozycji.
4. Wolisz, żeby wszystkie książki zostały zekranizowane, czy przekształcone w serial?
  Moim zdaniem, nie każda książka powinna być zekranizowana, ale jeśli muszę coś wybrać to postawię na pierwszą opcję. Łatwiej by mi było zobaczyć kilkadziesiąt filmów niż kilkadziesiąt seriali. Pisząc to pytanie pomyślałam sobie, że byłoby super gdyby z "Harry'ego Potter'a" zrobiono serial...Ale to tak powiedzmy z innej beczki ;)
5. Wolisz czytać 5 stron dziennie, czy 5 książek tygodniowo?
  Oczywiście, że 5 książek tygodniowo. Musiałabym wtedy nie spać do 4, ale kto by się tym przejmował? :D
6. Wolisz być profesjonalnym recenzentem, czy autorem?
  Ja nie mam talentu do pisania powieści. Kiedyś coś tam skrobałam, ale gdybym Wam to pokazała to byłby tu po prostu śmiech na sali. Nie ukrywam jednak, że wydanie własnej książki byłoby świetne. Lubię to, co robię, uwielbiam dzielić się moimi opiniami, więc wybieram bycie (nie)profesjonalnym recenzentem :)
7. Wolisz czytać 20 swoich ulubionych książek w kółko, czy sięgać po nowe pozycje?
  Zdecydowanie wybieram sięganie po nowe pozycje. Przecież niezależnie od tego jak kocham daną powieść to czytanie jej w kółko naprzemiennie z 19 innymi w końcu by mi ją obrzydziło.
8. Wolisz być bibliotekarzem, czy sprzedawcą książek?
  Jeśli jesteście już jakiś czas na tym blogu to pewnie wiecie, że ja i biblioteki nie paramy do siebie jakimś głębokim uczuciem, więc decyduję się na bycie sprzedawcą. Może to będzie moje zajęcie na emeryturze :)
9. Wolisz czytać tylko ulubiony typ literatury, czy wszystko poza ulubionym gatunkiem?
  Uznajmy, że moim ulubionym gatunkiem jest fantastyka. Większość moich ulubionych książek pochodzi z tego typu literatury, więc postawię na pierwszą opcję, bo bez tych powieści nie wyobrażam sobie mojego czytelniczego życia.
10. Wolisz czytać tylko książki fizyczne, czy tylko e-booki?
  Tylko książki fizyczne, dla mnie nic innego nie istnieje :D
  To już było ostatnie pytanie. Życzę Wam udanej majówki, zapraszam na fanpage i do następnego razu!


środa, 26 kwietnia 2017

RECENZJA KSIĄŻKI "SZÓSTKA WRON" LEIGH BARDUGO

  Hej, już dawno nie było starej, dobrej recenzji, więc ja przychodzę dziś do Was z postem tego typu. Będzie on dotyczył bardzo popularnej parę miesięcy temu młodzieżówki pt. "Szóstka wron", która została wydana w wręcz bajeczny sposób.
  Szumowiny to jeden z wielu gangów działających w Ketterdamie. Pewnego dnia jego szef, Kaz Brekker otrzymuje zdecydowanie niecodzienne zlecenie. Ma włamać się do jednej z najlepiej chronionych twierdz, czyli Lodowego Dworu i uratować stamtąd naukowca Bo Yul-Bayur'a. Człowiek ten stworzył niebezpieczny narkotyk, jurdę parem, który jest niesamowicie uzależniający. Jest on przetrzymywany w więzieniu, ponieważ państwo, w którym się on znajduje chce nauczyć się produkować tą substancję.
  Zacznijmy od tego, że ja nie czytałam trylogii "Grisza", a akcja "Szóstki wron" ma miejsce właśnie w tym świecie. Pierwsze rozdziały, więc czytałam mniej więcej z taką miną:
Po jakimś czasie zrozumiałam o co tam mniej więcej chodzi, ale na początku to był dla mnie po prostu szok.
  Jeśli ktoś lubi szybkie tempo fabuły to jest to książka zdecydowanie dla niego. Ja się niesamowicie wciągnęłam w tą historię i czytałam tak naprawdę strona za stroną. Kawał dobrej rozrywki gwarantowany.
  Na korzyść tej powieści też bardzo mocno działają bohaterowie. Są oni cudownie wykreowani, zarówno ci dobrzy, jak i źli. Bardzo lubię wszystkie główne postacie i to do tego stopnia, że gdy chciałam tu napisać, którą najbardziej to nie mogłam się zdecydować.
  Nie darzę jakimś uczuciem tylko Matthias'a, bo to po prostu nie jest mój typ i mówię mu: "nie". Mogę jeszcze tu dodać Kaz'a, ale Kaz to Kaz.
  Właśnie, Kaz... Moje uczucia do tego osobnika są bardzo specyficzne i skomplikowane. Ja go kocham jako genialnie stworzoną postać, jego kreacja to cud, miód, malinka, ale jako człowieka go nie trawię. On jest najbardziej nieodgadnionym ze wszystkich bohaterów. 
  Zazwyczaj, gdy w młodzieżówkach ktoś jest główną postacią i jest "zły" to to jest takie: "Jestem złą osobą, ale w głębi serca ja jestem naprawdę dobry, pomocny itd..." i to mnie bardzo denerwuje, a tu czegoś takiego nie ma. Z pozostałymi bohaterami trochę tak jest, ale to jest takie bardzo subtelne. Dziękuję ci, Leigh Bardugo!
  Bardziej na temat grisz, griszów? Błagam, napiszcie mi pod spodem, jak to się odmienia, bo przy recenzowaniu "Królestwa kanciarzy" chyba białej gorączki dostanę. Nieważne, na temat tego towarzystwa o magicznych zdolnościach wchodzimy jakoś tak bardziej dopiero pod koniec książki. Wcześniej trochę nas to interesuje, trochę nie. Jeśli chcecie spróbować zmierzyć się z fantastyką, bo wcześniej jakoś jej nie pokochaliście to jest to coś dla Was, bo nie ma tu aż tak wiele elementów niezgodnych z fizyką, prawem grawitacji itd. Wiadomo, mamy tu trochę nowych pojęć, miast i krajów, ale poradzicie sobie.
  Moim zdaniem, nie jest to jakaś pozycja zmieniająca nasze życie i światopogląd, ale można przy niej naprawdę miło spędzić czas i jak widzicie ja już zaczęłam drugi tom.
  
  

niedziela, 23 kwietnia 2017

DLACZEGO KOCHAM CZYTAĆ?

  Hej, dziś z okazji Dnia Książki przygotowałam dla Was post specjalny. Odpowiem w nim na to podstawowe pytanie, czyli wyjaśnię, co sprawia, że czytanie jest jedną z moich największych pasji.
  Moja książkowa przygoda zaczęła się w czwartej klasie podstawówki. Był to czas sporych zmian, bo dochodziło więcej przedmiotów, zmieniało się wychowawczynię i wtedy pierwszy raz odczuwałam taki większy stres. W tym samym okresie trafiłam na "Harry'ego Potter'a", w którym się zakochałam bez pamięci i ta miłość trwa do teraz. Czytanie pozwalało mi odciąć się od tego denerwowania związanego ze szkołą. Poza tym, w życiu większości osób w pewnym momencie pojawia się rutyna, a dobre książki są przepełnione akcją, które dodają emocji naszym dniom.
  Tu mamy pierwszy powód, dlaczego kocham czytać. Uwielbiam urozmaicać swoją zwykłą egzystencje różnymi przygodami opisywanymi w wielu powieściach. Kocham zagłębiać się w inne ciekawsze światy, dlatego bardzo lubię dystopie. Nawet w obyczajówkach opisywane wydarzenia nie zdarzają się każdemu.
  Pojawia nam się tutaj jednak zjawisko, które ja nazywam paradoksem czytelnika. Przedstawię Wam na czym ono polega.
- Dlaczego czytasz?
- Bo chcę, by moje życie było bardziej interesujące.
- A czemu jest nudne?
- Bo nie wychodzę z domu.
- Czemu nie wychodzisz z domu?
- Bo czytam.
Błędne koło się zamyka :)
  Powodem numer dwa jest to, że, gdy wciągamy się w jakąś historię to aż buzujemy z poruszenia. Nigdy nie zapomnę tego, co robiłam, gdy skończyłam trylogię "Igrzyska Śmierci". Kiedy dowiedziałam się, że Katniss wybrała tego chłopaka, którego ja darzyłam większą sympatią to po prostu chodziłam po całym domu tanecznym krokiem nucąc pod nosem przypadkową melodię, do której dodałam słowa: "Katniss jest z(imię jej wybranka), Katniss jest z(imię jej wybranka)". Wiem, bardzo głęboki tekst, ale chodzi o to, że po prostu cieszyłam się jak mała dziewczynka. Dobrze, że zakończyłam "Kosogłosa" już wieczorem i nie musiałam już nigdzie wychodzić, bo gdyby ludzie zobaczyli mnie poruszającą się chodnikiem niczym Michael Jackson to myślę, że na długo by to zapamiętali :)
  Trzeci powód to czytanie o cudownych postaciach, które po prostu się kocha Takich bohaterów jak
Emma Bloom, Percy Jackson oraz Luna Lovegood naprawdę warto poznać. Nie wspominając oczywiście o idealnych postaciach męskich typu Jay Gatsby, czy pan Darcy. Tworzy się z nimi niesamowitą więź i po skończeniu danej powieści ciężko się z nimi rozstać.
  I to już wszystkie powody, mam nadzieję, że post Wam się spodobał. Starałam się ułożyć z książek serce, żeby do posta było dołączone ładne zdjęcie. Wyszło strasznie koślawe, ale może mi wybaczycie. Przypominam o obserwowaniu fanpage'a, link jest po lewej stronie ;)

czwartek, 20 kwietnia 2017

KILKA SŁÓW O SERIALU "13 POWODÓW"

  Hej, moi Drodzy, dziś po raz pierwszy wypowiem się na moim blogu o jakimś serialu i akurat padło na "13 powodów".  Jest to nowa produkcja Netfliksa, która wywołuje olbrzymie kontrowersje.
  Ale jeszcze zanim przejdę do głównego tematu to powiem Wam, że założyłam fanpage, do którego link podałam tutaj. A generalnie to znajduje się on po lewej stronie, tam gdzie jest też mój email. Dobra, powiedziałam o fanpege'u, jestem rozgrzeszona, więc zaczynajmy.
  Serial opowiada o nastoletniej Hannie Baker, która popełniła samobójstwo. Przed śmiercią nagrała jednak 13 kaset, w których opowiada, dlaczego to zrobiła i kto się przyczynił do jej decyzji. Nagrania mają trafić do wszystkich winowajców.
  Zapomniałam dodać, że jest to serial na podstawie książki Jaya Asher'a. Ja na początku stwierdziłam, że najpierw przeczytam powieść, ale później pomyślałam, że muszę już teraz się dowiedzieć, o co tam chodzi. Jeszcze znalazłam jakieś opinie, że lepiej najpierw obejrzeć serial, więc tak zrobiłam.
  Tak naprawdę o tych różnych poglądach na temat tego serialu dowiedziałam się kilka minut temu, kiedy szukałam grafiki, którą dołączyłam do tego wpisu. Wpisałam, więc w wyszukiwarkę "13 powodów", a tam mi wyskakują artykuły o takich tytułach: "Psycholodzy apelują, by nie oglądać najnowszej produkcji Netfliksa" itp. Ja będąc ciekawą, w czym jest cały problem przeczytałam je.
  Chodziło tam generalnie o to, że powoduje on nawroty jakiś złych wspomnień, zaburzeń psychicznych. Moim zdaniem, wszystkie filmy, programy, czy książki, które poruszają temat samobójstwa, gwałtu, czy depresji mogą się przyczynić do pogorszenia stanu osoby o tego typu problemach. Ja wychodzę z założenia, że każdy jest dorosły, no chyba, że nie jesteś dorosły, ale to wtedy w interesie rodziców jest dowiedzieć się, co oglądasz i zdecydować, czy ci na to pozwolić, czy nie, jaki to będzie miało na ciebie wpływ. Jeśli ktoś jest pełnoletni to wie, co jest w stanie znieść, a co nie.
  Według mnie, Netflix zrobił, co w jego mocy, by ostrzec, co ma miejsce w serialu niczego nie spoilerując. Gdy w odcinku miała być jakaś mocniejsza scena to na początku była taka notka o tym, czego można się spodziewać.
  Dobra, ale już nie mówmy o tych kontrowersjach, tylko o samym serialu. Jest on genialny. Ja cały sezon składający się z 13 odcinków obejrzałam w 4 dni, a były wtedy święta, więc jednak nie miałam tyle czasu, co bym miała normalnie na oglądanie.
   Jest on niesamowicie wciągający, ciągle zadajemy sobie jakieś kolejne pytania. Mnie osobiście najbardziej nurtował fakt, co zrobił główny bohater, czyli Clay. Gdy się dowiedziałam moje małe serce rozpadło się na milion małych kawałeczków.
  Dobór aktorów jak dla mnie jest mistrzowski. Jakoś każda osoba odgrywająca daną postać do niej pasuje.
  Gdy zaczniecie oglądać to nie zniechęcajcie się tym, że nie wiecie, czy coś dzieje się po śmierci Hanny, czy już po, bo po jakimś czasie wbijecie się w rytm. Nauczycie się zauważać rzeczy, które pozwolą Wam te momenty rozróżnić.
  Szczerze mówiąc, nie wiedziałam, że ten serial tak mi się podoba dopóki się nie skończył. Podobna sytuacja, jak z "Darami Anioła", że interesująca historia, ale nie jakaś zachwycająca, a później nadszedł koniec tego wszystkiego. Gdy skończyłam ostatni odcinek to zamknęłam laptopa i po prostu nie wiedziałam, co mam zrobić ze swoim życiem. Jak mam dalej żyć? Taki "serialowy kac".
  Ja polecam ten serial osobom, które mają mocną psychikę i wiedzą na co się piszą. Takie osoby wychwycą to najważniejsze przesłanie, że trzeba być dobrym człowiekiem, ale to jest taki banał. Najważniejsze jest to, żeby wynieść z tej produkcji to, że trzeba reagować, gdy widzimy, że jakaś osoba ma problemy i nie być obojętnym.
P.S. Soundtrack też jest cudowny, zachęcam do przesłuchania ;)