wtorek, 28 lutego 2017

BOOKi W PODRÓŻY

  Hej, jak pewnie wiecie niestety, skończyły się ferie. Ja jednak postanowiłam wrócić do tych cudownych dni i przygotowałam coś w rodzaju "fotorelacji" z mojego wyjazdu.

Pobudka o trzeciej, piętnaście godzin jazdy, ale chociaż jest co poczytać.
 

Mniam!
     
Wejście do Narnii- ulubione miejsce w mieszkaniu

Jeden z najlepszych soundtracków<3
Moje ukochane<3
 

niedziela, 26 lutego 2017

RECENZJA KSIĄŻKI "PIĄTA FALA. BEZKRESNE MORZE" RICK'A YANCEY

  Hej, w dniu dzisiejszym zapraszam Was na przeczytanie mojej opinii na temat kolejnej części cyklu "Piąta fala", która zdecydowanie cierpi na syndrom drugiego tomu.
RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY DOTYCZĄCE PIERWSZEGO TOMU
  Cassie i jej przyjaciele ukrywają się w opuszczonym hotelu. Wszędzie grasują żołnierze Voscha. Ben musi być dowódcą, a jednocześnie wyleczyć się po postrzeleniu. Sam dowiaduje się od siostry o śmierci ich ojca i jego kontakty z Cassie zdecydowanie się pogarszają, ponieważ ją za to obwinia. Dodatkowo, pewnego dnia zaczynają po kolei znikać członkowie tej grupy i nikt nie wie, gdzie są.
  Nawet nie wiecie, jak ciężko było nakreślić fabułę książki, w której nie dzieje się kompletnie nic. Gdy kolejni bohaterowie zaginęli to reszta niby chce ich szukać, ale ich nie szuka. Ta fabuła jest jak ciepła kluska.
  Sporo jest tu filozoficznych rozważań, ambitnych metafor i porównań. Ja rozumiem, że to świadczy, o tym na jakim poziomie jest kunszt autora, ale to nie jest mój klimat i w momencie, gdy mam w książce czegoś takiego za dużo to po prostu się nudzę.
  Poza tym, to ile razy Rick Yancey użył zwrotu "bezkresne morze" jest aż śmieszne. Wiadomo, autorzy zazwyczaj starają się umieścić w swojej powieści nawiązanie do tytułu, ale to, co zrobił twórca "Piątej fali" to przesada.
  Nie rozumiem Cassie. Bardzo mało myśli ona o Evanie, w którym jest zakochana i który poświęcił dla niej życie, a to jest dość dziwne. Do tego pozwala się całować Benowi, z którym nie ma żadnych romantycznych relacji.
  Plusem powieści "Piąta fala. Bezkresne morze" jest to, że lepiej poznajemy Ringer. Czytelnikowi zostaje pokazane jej bardziej delikatne i ludzkie oblicze. Dowiadujemy się też więcej o jej życiu.
  Nie podoba mi się w tej pozycji również to, że Rick Yancey zmienia typ narracji. W jednym rozdziale jest ona pierwszoosobowa, a w kolejnym trzecioosobowa. Nie wiem, czy generalnie jest to uznawane za błąd, ale mi to przeszkadzało.
  Muszę jednak zaznaczyć, że czytając tą historię czasami odczuwa się zaskoczenie. Niektóre rozwiązanie także są takie, których czytelnik się nie spodziewa. Niestety, to nie jest w stanie uratować całej książki i pozostaje po niej lekki niesmak.

sobota, 25 lutego 2017

DARY ANIOŁA BOOK TAG

  Hej, jeśli jesteście na tym blogu już jakiś czas to pewnie wiecie, że w styczniu zaczytywałam się w serii "Dary Anioła" Cassandry Clare. Kompletnie mnie ona pochłonęła, więc stwierdziłam, że fajnie, by było zrobić tag na jej temat. Planowałam go zrobić wcześniej, ale cóż... Nie przedłużając, zapraszam na Dary Anioła Book Tag.
POST MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY
1. Ulubiona postać
  Nie mogę się zdecydować między dwoma postaciami, a mówię tu o Isabelle i Magnusie, więc w tej kategorii będą dwie osoby. Po prostu Isabelle jest niesamowita. Ona łączy w sobie cechy ikony stylu, kochającej matki, wojowniczki i po prostu uwielbiam ją. Magnus też jest świetny, zabawny, ale też odpowiedzialny i rozsądny.
2. Najmniej lubiana postać
  Bez ceregieli powiem, że tą bohaterką jest Clary. Ona tak mnie irytowała przez całą serię, że to jest aż niezwykłe. Nienawidzę, gdy postać w ogóle nie zastanawia się nad tym, co robi, a Clary właśnie tak postępowała.
3. Twoja przynależność(Nocni Łowcy, Wilkołaki itp.)
  Nad tym muszę się dłużej zastanowić. Wiadomo, kocham Nocnych Łowców, ale oni są zbyt nieustraszeni, jak dla mnie i chyba nie czułabym się dobrze w tej roli. W takim razie muszę wybrać jakąś grupę z Podziemnych i raczej postawię na Czarowników ze względu na moją miłość do magii i to, że będę jak Magnus, a kto nie chciałby być jak on?
4. Ulubiona para
  Zdecydowanie stawiam na Simona i Isabelle. Jak ja ich kocham! Najlepsza para na świecie. Oni są dla siebie idealni, mimo, że początkowo wydaje się, że wcale tak nie jest. Ta dwójka stała się jedną z moich ulubionych par w literaturze, o których napisałam także post.
5. Ulubiona przyjaźń
  Wybieram relację Clary i Simona, bo mimo, że tej pierwszej nie toleruję to ich przyjaźń jest naprawdę piękna.
6. Najmniej lubiana przyjaźń
  Stawiam na przyjaźń Jocelyn i Luke'a, bo oni są stworzeni, by być razem jako para, a nie przyjaciele.
7. Ulubiona runa
  Mam nadzieję, że dobrze mi się wydaje, że runy dla małżeństw nie zostały konkretnie nazwane, ale wybieram właśnie je.
8. Wymarzona aktorka grająca Clary
  Kwestia, kto będzie grał Clary jest mi obojętna, bo jej nie lubię, ale jeśli mam wybierać to stawiam na Emmę Stone.
9. Wymarzony aktor grający Jace'a
  Sam Claflin, bo bardzo dobrze wcielił się w Finnick'a z "Igrzysk Śmierci", a on jest podobny charakterem do Jace'a.
10. Ulubiony cytat
  Ja nie zapamiętuję cytatów i ich nie zaznaczam. Musicie się z tym pogodzić.
11. Ulubiona śmierć
  Mnie zachwyciło to, w jaki sposób Cassandra Clare przedstawiła śmierć Sebastiana. Niby największy zwyrodnialec w całej serii, a płakałam po nim, jak bóbr.
12. Ulubiony moment Clary i Jace'a
  Nie lubię tej pary, więc nie odpowiem na to pytanie. Moim zdaniem, Jace też nie jest idealny, ale zasługuje na kogoś lepszego.
13. Ulubiona scena walki
  Wydaje mi się, że mogę w tej kategorii postawić na walkę na statku Valentine'a w "Mieście popiołów". Było tam mnóstwo demonów, jak w każdej walce, ale ogólnie była wyjątkowo mroczna atmosfera w porównaniu z innymi potyczkami.
14. Scena, która wywołała u ciebie płacz
  Moment, gdy Isabelle prawie umiera, gdy Simon częściowo traci pamięć i gdy Sebastian ginie.
15. Scena, która wywołała u ciebie śmiech
  Było wiele takich scen i nie jestem w stanie wymienić tylko jednej, ale najczęściej były to momenty z Jasem lub Magnusem.
16. Moment najbardziej trzymający w napięciu
  Wybieram moment, gdy Clary zastanawiała się, czy się poświęcić dla przyjaciół i zostać z Sebastianem w piekle.
17. Ulubiony czarny charakter
  Zdecydowanie Sebastian.
18. Ulubiony moment w "Darach Anioła"
  Było tam tyle scen, które kocham, że nie mogę wybrać jednej.
19. Scena, która cię zaskoczyła
  Moment, gdy okazało się, że Jace i Clary są rodzeństwem, chociaż tak naprawdę nim nie są. To skomplikowane.
20. Bohater, za którego byś umarła
  Simon.
21. Coś, co byś zmieniła w tej serii
  Zmieniłabym główną bohaterkę.
22. Którą serię przeczytałaś jako pierwszą?
  Przeczytałam tylko "Dary Anioła", ale mam w planach też "Kroniki Bane'a".
23. Kiedy pierwszy raz natknęłaś się na twórczość Cassandry Clare?
  Jeśli chodzi o to, kiedy o niej usłyszałam to nie wiem, ale raczej dość dawno, a jeśli chodzi o czytanie to w styczniu tego roku.
24. Ulubiona seria
Czytałam jedynie "Dary Anioła".
25. Oglądałaś film "Miasto kości"?
  Tak, ale nie cały czyli do momentu, gdy Clary i Jace całują się w oranżerii.
26. Podobał ci się?
  Powiedzmy, że mam do niego stosunek raczej negatywny.
27. Co byś w nim zmieniła?
  Aktorów grających Jace'a i Alec'a.
28. Ulubiona piosenka z "Miasta kości"?
  No cóż, nie znam ani jednej.
29. Ulubiony moment z "Miasta kości"?
  Zdecydowanie ten, gdy Clary i Jace lecą wampirzym motocyklem. To było dla mnie takie wielkie: wow.
30. Czy jesteś zadowolona z całej serii i że ją przeczytałaś?
  Oczywiście, kocham ten cykl i teraz jest jednym z moich ulubionych.

środa, 22 lutego 2017

RECENZJA KSIĄŻKI "PIĄTA FALA" RICK'A YANCEY

  Hej, dziś przygotowałam dla Was recenzję pierwszego tomu "Piątej fali". Tym samym zaczęłam ostatnią serię z tych, które dostałam na święta.
  Trwa inwazja obcych na Ziemię. Zamierzają oni pozbyć się ludzkości zsyłając na planetę rozmaite nieszczęścia. Pozbawiają ludzi prądu, zsyłają epidemię. Najcięższym ciosem jest jednak to, że nie wiadomo komu ufać, ponieważ obcy przejęli ciała niektórych osób. Na Ziemi zostało jedynie kilka tysięcy ludzi, a wśród nich Cassie. Będzie ona musiała stoczyć bitwę z samą sobą i przekonać się, czy może jednak obdarzyć kogoś zaufaniem.
  Ta książka należy do tych, w których trzeba przebrnąć przez pierwszą połowę, by rozwinęła się akcja. W początkowej części mamy sceny aktualnych wydarzeń pomieszane z scenami z przeszłości. Rozumiem, że trzeba było pokazać historię bohaterów, ale jakoś nie umiałam się w nią wciągnąć, bo wiedziałam, czym to wszystko się skończy.
  Styl pisania Rick'a Yancey, przynajmniej dla mnie, wybija się wśród innych młodzieżówek. Ma on w sobie pewną surowość, która mi się kojarzyła z George'm Orwellem.
  Moim zdaniem, bohaterowie są świetnie wykreowani i ogromnie wielowymiarowi, pokazane jest jakie wydarzenia ich ukształtowały. Nie da się ich jednak polubić, ale mam wrażenie, że to, żeby czytelnik pałał sympatią do postaci nie było największym celem autora, więc nie jest to wielki minus.
  Do głównej bohaterki, o wdzięcznym imieniu Cassiopeia(rodzice chyba musieli jej nie lubić) muszę się jednak przyczepić. Jest ona najbardziej niewdzięcznym stworzeniem, jakie znam. Ja wiem, że podczas najazdu obcych na Ziemię standardy dobrego wychowania i ogólnie wszystkiego się zmieniają, ale bez przesady. W czasach, gdy na jedzenie trzeba polować chłopak częstuje ją rosołem, a ona ma do niego pretensje. Brak słów. Poza tym, wygłasza dość żenujące uwagi na temat jego wyglądu.
  Stykamy się tu jednak z wieloma postaciami, które intrygują. Mam tu na myśli Ringer i Filiżankę. Czytelnik zastanawia się, co sprawiło, że ta pierwsza jest taka, a nie inna, co wydziela nutę tajemniczości. W Filiżance natomiast fascynuje to, że ma ona siedem lat, a w tak trudnych czasach musiała zdecydowanie szybciej dorosnąć.
  Z wyjątkiem pierwszej połowy "Piątej fali" to ta książka podobała mi się. W zakończeniu Rick Yancey naprawdę mnie zaskoczył i to, jak przewraca wszystko do góry nogami jest niesamowite. Wydaje mi się, że ta powieść jako początek serii jest bardzo dobra. Mam nadzieję, że w pozostałych częściach autor jeszcze podniesie poziom i będzie jeszcze bardziej szokował czytelnika.