niedziela, 6 listopada 2016

RECENZJA KSIĄŻKI "MAŁY KSIĄŻĘ" ANTOINE DE SAINT-EXUPERY'EGO

  Hej, dzisiejszy post piszę ku przestrodze dla tych wszystkich osób, które tak samo jak ja chciały przeczytać "Małego Księcia", bo uznały, że to wstyd powiedzieć, że się go nie czytało. Uwierzcie mi, moje życie było piękniejsze przed przeczytaniem tej książki, bo żyłam w przekonaniu, że skoro wszyscy tak ją kochają to musi być ona wielkim dziełem literatury, a dla mnie nim nie była...
  Ta książka opowiada historię pilota, czyli Antoine de Saint-Exupery'ego, który musiał awaryjnie lądować na pustyni. Tam spotyka chłopca, który posiada wszelkie cechy charakteryzujące dzieci. Opowiada on o tym, że przybył z innej planety, na której rośnie jego ukochany kwiat, Róża oraz o swojej wędrówce, którą odbył odwiedzając jeszcze inne planety, na której spotykał postacie, z których każda symbolizowała ludzi o danej osobowości. I właśnie na opisie tej wędrówki w większości opiera się ta powieść.
  Moim zdaniem, Antoine de Saint-Exupery pisał tą książkę z myślą, że będzie ona bardziej ambitną powieścią dla dzieci, jednak słyszałam wiele opinii, że to jest historia dla zdecydowanie dojrzalszego odbiorcy, więc przed przeczytaniem jej nastawiałam się na postacie wykreowane jak w książce dla młodzieży, dorosłych. Bohaterowie byli w ogóle nie rozwinięci. Byli pokazani tylko z takiej strony, że albo są dobrzy, albo są źli. Posiadali zaledwie kilka cech i gdyby to była książka dla dzieci, a nie jak wszyscy mówią "dla dojrzalszego czytelnika" to mi, by to nie przeszkadzało. Moim zdaniem fabuła była była w ogóle nieciekawa i jak dla mnie tak naprawdę prowadziła donikąd, bo Mały Książę nie wyruszył w tą podróż w jakimś konkretnym celu, wyruszył, bo po prostu tak chciał. Autor co najmniej raz na dwie strony pisze jakieś cytaty, które wydają się na początku głębokie, lecz ja po chwili zastanowienia się nad nimi miałam takie uczucie, że albo nie mają one sensu, albo że są zupełnie nieodkrywcze, takie, które tak naprawdę zostały nam pokazane już w milionach filmów, książek, seriali itp. Poza tym nie lubię,gdy w książce jest ogromnie dużo cytatów, zdecydowanie bardziej wolę sama doszukiwać się jakiegoś przesłania w powieści. Uważam, że w "Małym Księciu" to, że świat dorosłych ma wiele wad zostało bardzo wyolbrzymione i praktycznie nie ma tu ani jednej cechy pozytywnej ludzi dorosłych. Pokazani są oni w tej książce tylko z tej najgorszej strony i nie ma czegoś takiego, że jest dorosły inny niż wszyscy, którego można polubić.
  "Mały Książę" jest uważany za jedną z najważniejszych książek XX w. i ogromne dzieło literatury, jednak znam wiele książek, które są mnie znane od tej powieści, a przekazują bardziej odkrywcze wartości. Przesłaniem tej książki jest to, żeby na zawsze pozostać dzieckiem, jednak uważam, że gdyby dorośli posiadali tylko cechy jakie mają dzieci to świat, by po prostu stanął na głowie. Trzeba pamiętać, że dorośli mimo wszystkich ich wad są w tym świecie takim głosem rozsądku, który na pewno jest potrzebny. Podsumowując, uważam, że "Mały Książę" jako powieść dla dzieci jest niezwykle pouczający oraz zwraca uwagę i uwrażliwia na wiele spraw, jednak moim zdaniem dla dorosłego odbiorcy nie będzie ona jakimś ogromnym odkryciem.

sobota, 5 listopada 2016

25 KSIĄŻKOWYCH FAKTÓW O MNIE

  Hej, uznałam, że po mojej pierwszej recenzji powinnam napisać coś, co pozwoli Wam dowiedzieć się o mnie czegoś więcej. Oto 25 książkowych faktów o mnie.
1. Czytam od pierwszej klasy podstawówki, jednak moja czytelnicza pasja rozwinęła się, gdy mając 11 lat pierwszy raz przeczytałam "Harry'ego Potter'a".
2. Moją ulubioną powieścią jednotomową jest "Zielona Mila" Stephena Kinga, a ulubioną serią "Harry Potter" J.K.Rowling.
3. Moim ulubionym gatunkiem jest fantastyka oraz science-fiction.
4. Uwielbiam, gdy w książce jest wykreowany inny świat, mający własny ustrój, prawo, obyczaje. Czytanie powieści z takim elementem jest dla mnie niesamowicie ciekawe.
5. Najgorszą książką, jaką kiedykolwiek przeczytałam jest "Mały Książę" Antoine de Saint-Exupery'ego.
6. Gdy czytam nie ma dla mnie lepszego napoju niż herbata.
7. Moim ulubionym jedzeniem podczas czytania jest czekolada.
8. Nienawidzę, gdy moja książka ma złamany grzbiet.
9. Zazwyczaj czytam leżąc na moim łóżku, przykryta ciepłym kocem.
10. Niezwykle ważna dla mnie w książce jest to jak została wydana.
11. Po dostaniu nowej książki pierwsze co robię to ją wącham.
12. Nigdy nie przeczytałam żadnego horroru.
13. Nie cierpię banalnych romansów.
14. Moją ulubioną ekranizacją książki jest "Wielki Gatsby".
15. Moja lista książek, które chcę przeczytać liczy około 60 pozycji i mimo tego, że regularnie kupuję książki z tej listy stale się powiększa.
16. Moją ulubioną lekturą szkolną jest "Ania z Zielonego Wzgórza".
17. Książki sprawiają, że bardzo się emocjonuję przez co, gdy w książce dzieją się radosne momenty potrafię chodzić z uśmiechem na ustach, natomiast, gdy w książce dzieje się źle mogę przepłakać cały wieczór.
18. Założyłam bloga o książkach, ponieważ nie miałam z kim o nich rozmawiać, a emocje wywołane przez książki, aż prosiły się, żeby je wypuścić na zewnątrz.
19. Uwielbiam chodzić po księgarniach i patrzeć się na książki.
20. Na początku podstawówki często wypożyczałam książki z biblioteki, teraz robię to tylko, gdy jest to konieczne.
21. Wolę książki w twardej oprawie.
22. Na żadną rzecz nie wydaję tylu pieniędzy jak na książki.
23. Gdybym była w Hogwarcie byłabym w Ravenclaw, a moim patronusem byłby renifer.
24. Moją najbardziej znienawidzoną postacią ze wszystkich książek jakie przeczytałam jest Draco Malfoy z "Harry'ego Potter'a".
25. Kocham BookTube i książkową blogosferę.

piątek, 4 listopada 2016

RECENZJA KSIĄŻKI "ZIELONA MILA" STEPHENA KINGA

  Hej, nazywam się Julia i witam Was w pierwszym poście na moim blogu. Będą się tu pojawiały rozmaite recenzje, książkowe tagi i wiele innych tekstów związanych z moją wykonaną z papieru miłością. A teraz już nie przedłużając, czas na moją pierwszą recenzję na tym blogu.
  Opowieść z "Zielonej Mili" rozgrywa się w latach 30., a akcja skupia się w większości w więzieniu Cold Mountain na bloku E. Blok E jest to miejsce, gdzie skazani na karę śmierci czekają na moment, gdy zakończą swój żywot na krześle elektrycznym, zwanym Starą Iskrówą. Bohaterami, na których najbardziej się skupia ta historia są strażnicy pracujący na tym bloku, skazańcy oraz niezwykle inteligentna mysz. W czasie, kiedy głównie dzieje się ta powieść w więzieniu są 3 osoby. Młody szaleniec William Wharton, który nie ma żadnych zahamowań, Eduard Delacroix, który jest wydającym się spokojnym, trochę nie zdającym sobie sprawy z tego co się dzieje staruszkiem, jednak dopuścił się mordu na młodej dziewczynie i by ukryć poszlaki spalił żywcem 6 osób. W końcu jest John Coffey, który po Paulu Edgecombe, który jest szefem na bloku E oraz narratorem, jest drugą najważniejszą postacią tej książki oraz jej największą tajemnicą. John, niezwykle silnie zbudowany mężczyzna, z którego oczu nieprzerwanie płyną łzy został skazany za gwałt i mord dwóch małych dziewczynkach. Paul odkrywa jednak coś, przez co zaczyna się zastanawiać, czy czarnoskóry olbrzym na prawdę jest winny...
  "Zielona Mila" to pierwsza książka Kinga, jaką kiedykolwiek przeczytałam i zdecydowanie zachęciła mnie do przeczytania następnych dzieł tego autora. Fabuła jest niesamowita. Zaskakuje i wciąga tak, że nie można się od niej oderwać. Przede wszystkim jednak sam pomysł na takie, a nie inne miejsce akcji jest genialny. Postacie są tu świetnie wykreowane, są momenty, gdy już myślałam, że postać jest pokazana tylko z jednej strony, po czym autor pokazuje jej wielowymiarowość. Postać myszy, która mieszka w więzieniu i Delacroix się nią opiekuje jest absolutnie nietuzinkowa. Nazywa się Pan Dzwoneczek i to jest moja ulubiona postać. W książce o tak poważnej tematyce wprowadza odrobinę ciepła. Większość osób na bloku E uwielbiała to zwierzę i zabawa z nim dostarczała skazańcom, a zwłaszcza Eduardowi Delacroix mnóstwo radości w ich ostatnich chwilach. Sama postać tego staruszka jakoś sprawiła, że ją polubiłam i jej cierpienie mnie bolało. Jego cicha natura, miłość do więziennej myszy i sama jego postura drobnego staruszka wzbudziła moją sympatię i szczerze Wam powiem, że nie wiem jak Stephen King to zrobił, że polubiłam postać, która zabiła 7 osób, ale to jest właśnie ta wielowymiarowość postaci jaką on nam przedstawia.
  Książka jest brutalna, wzruszająca i może zmienić to jak czytelnik postrzega różne sprawy przed jej przeczytaniem. Porusza wiele wątków od rasizmu, przez zanik człowieczeństwa, aż do obcowania ze śmiercią na co dzień. To mnie najbardziej wzruszyło w tej książce. Ostatni rozdział sprawia, że nasze serce jest złamane właśnie przez śmierć. Autor przez całą książkę "karmi" nas doświadczeniami strażników, dla których śmierć jest codziennością. W ostatnim rozdziale pokazuje, jednak, że śmierć mimo, że jest czymś zupełnie naturalnym i oczywistym, dla niektórych wręcz chlebem powszednim, nigdy nie przestanie budzić w ludziach tych najgorszych i najsilniejszych emocji jakimi jest smutek, rozpacz i ból po stracie kogoś bliskiego.